Golenie w RFN-ie

Żeby nie było, że jest tu ostatnio zbyt sztywno i smutno, dziś trochę subtelnego humoru zza Odry:

Za co kochaliśmy Maggie Thatcher

Nazywana Żelazną Damą i ostatnim w UK premierem z jajami, jak nikt potrafiła powiedzieć ludziom prawdę o systemie, z którym w czasach, gdy rozkładał Europę Wschodnią i podbijał Zachodnią, wygrała kilka bitew. Bitew, dzięki którym Polacy mają dziś gdzie emigrować ze swojego rządzonego przez sitwy i związki zawodowe, socjalistycznego „raju”…

Co gej może robić w kościele?

Z jednej strony Wielkanoc, a z drugiej premiera trzeciego sezonu „Gry o tron” (już, niestety, bez Robba Starka) sprawiają, że grzechem byłoby nie puścić dziś praktycznego instruktażu, w którym Richard Madden pokazuje, jak praktycznie wykorzystać przedłużającą się spowiedź mamusi:

Dla ciekawskich, serial z którego kawałek pochodzi, to Sirens. Zrobiono tego w Wielkiej Brytanii tylko sześć – za to genialnych – odcinków (wyemitowanych w 2011), i więcej się nie zapowiada. Przynajmniej w oryginale, bo prawa do własnej wersji serialu kupili Amerykanie (a ci już z Queer as Folk pokazali, że z czegoś, co w UK miało 8 odcinków, da się w USA zrobić 80) – jednak coś mi mówi, że takiej sceny tam nie zobaczymy.

Kościół stawia na cierpienie

Wielki Piątek na ogół nie jest tu świętowany, ale w tym roku trafia się okazja: dyskusja o cierpieniu, w jakiej przed blisko miesiącem przyszło mi wziąć udział w programie „Między Ziemią a Niebem”. Przeważnie nie puszczam tu własnych kawałków (od tego jest blog oficjalny), ale ta akurat, ze względu na tematykę, program i to, kogo zaprosili, jest naprawdę hardkorowa):

Oczywiście, tak naprawdę ludzkie cierpienie nie ma głębszego sensu. To odczuwane jako fizyczny ból jest po prostu sygnałem, jakie nasze ciało wysyła za pośrednictwem neuronów do mózgu, informując go, że coś jest nie tak. Z kolei to odbierane jako ból psychiczny, lęk, obniżenie nastroju lub depresja – sprowadza się na ogół do zaburzonej gospodarki serotoniną bądź dopaminą w samym mózgu. Z powodów zdroworozsądkowych i utylitarnych człowiek powinien robić wszystko, by cierpienia unikać – tak jak mają to w zwyczaju niemal wszystkie żywe istoty. Na nieszczęście, wciąż istnieją religie i kapłani, którzy przekonują, że ból i cierpienie są czymś dobrym, wzniosłym i szlachetnym, oraz naiwni ludzie, którzy pod wpływem religijnej indoktrynacji odmawiają przyjmowania środków przeciwbólowych lub – jak w wypadku Świadków Jehowy – nawet w obliczu śmierci nie wyrażają zgody na pewne ratujące życie zabiegi medyczne. W skrajnych wypadkach (islam) taki religijny masochizm może skończyć się wysadzeniem się w powietrze w miejscach uczęszczanych przez niewiernych. Musi to być dość bolesne – ale w końcu na dziewice w Raju trzeba jakoś zasłużyć.

Przy tym wszystkim wiara katolików wydawałaby się dość umiarkowana, zarówno w zadawaniu, jak i gloryfikowaniu cierpienia, gdyby oczywiście nie feblik hierarchów na punkcie uprzykrzania życia gejom i lesbijkom (ostatnio głównie poprzez aktywny lobbing polityczny, promujący dyskryminację ze względu na orientację seksualną, np. w dostępie do instytucji małżeństwa). Rozumiałbym jeszcze ograniczanie się w prześladowaniu do homoseksualistów wierzących (wedle doktryny Kościoła bycie prześladowanym zbliża człowieka do Boga; zgodnie z tą pokręconą logiką Kościół nękając swoich gejów wyświadcza im przysługę), ale szczucie polityków na niewierzących przedstawicieli mniejszości seksualnych to już absolutnie kupy się nie trzyma.

Z drugiej strony, co w doktrynie katolickiej kiedykolwiek się jej trzymało?

Państwowy sponsoring ciemnoty i nienawiści

Michał Łaszczyk polecił mi na FB inne dzieło, najprawdopodobniej tego samego autora, co poprzednio, z jeszcze większą liczbą jeszcze ciekawszych statystyk. Cóż zrobić, też je polecam:

Swoją drogą te 5 mld zł, wydawane przez państwo Tuska i Komorowskiego na robienie dobrze pedofilom w czarnych sukienkach, jeśli podzielić je przez liczbę frajerów, którzy w Polsce pracują i płacą podatki (15 mln), daje jakieś 350 zł rocznie. Tyle kosztuje cię w Polsce Kościół – nawet jeśli jesteś ateistą, każdego dnia chcąc nie chcąc płacisz średnio złotówkę na światłe cele kultu religijnego, promowania ciemnoty i szerzenia nienawiści do gejów i lesbijek.

Ale nie narzekajmy – w końcu mogłoby na Kościół iść z naszych danin tyle, co na ZUS lub rodziny posłów PSL…

Raj Tuska i Kaczyńskiego

Pierwszy znany mi polski spot polityczny, który bezwzględnie zasługuje na milion odsłon na YT w 2 tygodnie (i przynajmniej 38 milionów w nadchodzącym roku). Z noworocznymi życzeniami wszystkim Polkom i Polakom:

Abstynencja jako pozycja seksualna

Bill Maher na Wszyskich Świętych, czyli na trzeźwo o ateizmie i tym, co by było, gdyby niewierzący wyprawiali w stosunku do zmarłych to, co np. mormoni lub inni chrześcijanie:

Moffat mix

Ten kawałek może i nie ma większego sensu (jak 90 proc. tego rodzaju sklejek na YT), ale każdy, kto regularnie ogląda obie superprodukcje Moffata, będzie zapewne miło zaskoczony:

Nawiasem mówiąc, Doktor wraca na ekrany BBC już pojutrze. Kiedy wróci „Sherlock” (i jak zdołał zmartwychwstać w ostatnim odcinku) wciąż, niestety, nie wiadomo.

Verbum debile

Przechodząc obok kiosku dowiedziałem się właśnie, kto będzie następny po Petelickim:


Jakby ktoś nie wiedział, na okładce są nasze elity, co w tym kraju oznacza ludzi przynajmniej 5 razy cwańszych od przeciętnego Polaka. A za oknami mamy stadiony, na których już sobie nie pogramy. A na stadionach trwa impreza, która kosztowała 100 miliardów z naszych podatków, a z której 100 procent nieopodatkowanych zysków pójdzie na konto UEFA.

Jesteśmy jednak narodem debili.

Gogle Google’a

Pierwsze wideo, przedstawiające działanie nowego gadgetu, nad którym pracuje Google, wyszło trzy dni temu – i już teraz zapowiada się absolutny przebój. O ile tylko, oczywiście, ktoś wymyśli do niego AdBlocka.

Tusk vs. Obama

Byśmy nie narzekali, że Tusk taki najgorszy – inspirujący indeks gospodarczych dokonań prezydenta Obamy:

Na pocieszenie dla naszego przywódcy należy dodać, że jeśli uda mu się zlikwidować działalność gospodarczą w Polsce, z pewnością Obamę pobije.

Jak Unia Europejska działa na samice

…zwłaszcza alpejskie:

Ciekawe, kiedy Polki (średnio ponad trzy razy biedniejsze od Szwajcarek: głupota rzadko koreluje z pełnym portfelem, więc trudno, by proeuropejskie zaślepienie czy brak demokracji bezpośredniej i idąca za nim samowolka wybieranych raz na 4 lata polityków, przekładały się na wyższe PKB) zaczną Unię postrzegać podobnie. Póki co organizacja biurokratów i politruków, których radosne działania, takie jak ujednolicanie waluty, wspólna polityka rolna, walka z tanią żywnością, demokracją, ba, nawet żarówkami, stoją za kryzysem w Grecji, Hiszpanii, Portugalii i zastojem gospodarczym u reszty, wciąż nad Wisłą wywołuje achy i ochy.

Ale chyba nawet tu kiedyś Darwin zadziała.