Kaszpirowski po polsku

Anatolij Michajłowicz powrócił! Ba, startuje na najwyższy urząd w Polsce. Poniżej wideo, którym od kilku dni czaruje niezdecydowanych, i to nienaganną polszczyzną:

OK, polszczyzna polszczyzną, ale w mózgu jakoś automatycznie brzęczą: Adin. Dwa. Tri. Czetyrie… Poza tym trzeba dodać, że – jeśli porównać z przaśnymi nagraniami z przełomu lat 80-tych i 90-tych – szafa hipnotyzera przeszła pozytywną rewolucję. Mowa ciała, szczęśliwie, pozostała bez zmian:

Reklama ponad podziałami

Idzie nowe. Gadzinowski jeszcze nie zagrzał miejsca w Prezydium Rady Programowej TVP, a już SLD zadeklarował, że nie poprze starań Platformy w kwestii obalenia prezydenckiego weta wobec ustawy medialnej. Do pełni szczęścia brakowało tylko przełomu w sferze symbolicznej, i ten jednak nie kazał na siebie czekać: od dziś jeden z kanałów prezesa Czabańskiego reklamują: klasyk marksizmu, lewicowy aktywista i gej sadomasochista (kto nie wierzy, niech się bliżej zapozna z biografiami Sartre’a, Picassa i Prousta):


[powiększ klikając]

Czyżby wspólny klub w Sejmie był już tylko kwestią czasu…?

Szczerość na lewicy – reaktywacja

Absurdalne reklamy wyborcze, odsłona III

Lewica i Demokraci promują otwartość i tolerancję

Wyznam szczerze: nie wiem, czy płakać nad głupotą tego spotu, czy go chwalić za odwagę. Chyba żadna partia pretendująca do miana lewicowej nie przyznawała dotąd równie beztrosko, gdzie i na jakiej głębokości zwisają jej kojarzone z lewicą wartości, takie jak otwarcie na inność, czy tolerancja dla bliźnich bez względu na ich poglądy polityczne. Tak czy owak, jeśli LiD (w osobie Święcickiego, któremu jednak władze musiały spot pobłogosławić) zrobił to umyślnie, miło że postanowił po raz kolejny zerwać z hipokryzją.

Sławny pijak czy anonimowy alkoholik?

Kłamstwo, tak jak Kwaśniewski, ma krótkie nogi (zwłaszcza w okolicach goleni), dlatego długo sanepidowi nie zabrało ustalenie, że eksprezydent minął się z prawdą w kwestii filipińskiego wirusa. Nasuwa się teraz pytanie, czy Złotousty Olo bredził w malignie (wiadomo, czym wywołanej), czy rozmyślnie usiłował wprowadzić w błąd dziennikarzy i wyborców, obrażając przy okazji ich inteligencję. Jeśli prawdziwe jest wyjaśnienie pierwsze, można Kwaśniewskiemu tylko współczuć i – za Zawiszą – polecać esperal. Jeśli drugie, jeszcze lepsze od esperalu będzie stosowanie się do zaleceń, które w „Dzienniku” dedykuje Józiowemu krętaczowi Maciej Rybiński:

Twarzy wyborczej lewicy, a także jej goleniom radzę na przyszłość nie kombinować, nie szukać w sobie ani choroby grenlandzkiej, ani zapaści gwinejskiej. Zawsze lepiej jest, nawet z punktu widzenia wizerunku publicznego, być sławnym pijakiem niż anonimowym alkoholikiem.

Ciekawe, czy Kwaśniewski już zdecydował, którą z opcji wybiera…