Naga prawda o Hiszpanach

Andrés Iniesta, Cesc Fàbregas, Carles Puyol, Sergio Ramos i Fernando Torres pokazują w reklamie Nike, dlaczego Hiszpania wygrała Euro. I nie tylko to…

Męskość jako owłosienie

Rozrywka na sobotę, tym razem ze stajni Old Spice’a:

Mówcie co chcecie, ale fraza „Basketball, Recon and Frenching” zasługuje na miejsce w annałach reklamy – choćby za sposób, w jaki została tu wypowiedziana. Pochwały należą się też twórcom za nowatorską (jak na reklamę kosmetyku) sugestię, jakoby po użyciu dezodorantu na ciele wyrastały włosy, oraz za główny przekaz kampanii: Metroseksualizm jest definitywnie passé, więc faceci nie muszą już depilować całego ciała, by czuć się atrakcyjnymi. Wręcz przeciwnie (ciekawe, swoją drogą, kiedy do podobnego wniosku dojdą kobiety).

Na deser wersja wymowna inaczej:

Piłeczki

Dwuczęściowy program naukowy telewizji FOX, wyjaśniający laikom, co się dzieje w mózgu i ciele mężczyzny, którego klejnoty rodzinne są zagrożone:

Nawiasem mówiąc, zdaje się, że bohaterowi – mimo że przeżył – po drugim filmie w pełni przysługuje nagroda Darwina. Szanse na przekazanie dalej swoich genów ma już bowiem nader nikłe…

Męska rozrywka

Kilka powodów, dla których każdy heteroseksualny samiec powinien uczęszczać na lekcje baletu:

Chicks need space

Seksizm, ageizm, propaganda antyrodzinna i dyskryminacja biednych – a wszystko to (w zestawie z morałem!) w jednym, krótkim, uroczym spocie, który w ramach zaliczenia przysłała mi nie mniej urocza studentka:

Hold me, hold me

Gdzie jeszcze i w czym mężczyzna pomoże mężczyźnie – reklamowa przeróbka prezentowanego poprzednio skeczu, z Przemysławem Gosiewskim w czterdziestej trzeciej sekundzie:

Voodoo girl

Krótka instrukcja dla mężczyzny, jak poradzić sobie z prześladowaniem ze strony pięknej kobiety:

Szok po ślubie

Gwoli zaognienia dyskusji pod ostatnim postem na temat różnic międzypłciowych w podejściu do seksu, dwa filmy o lęku oraz o tym, jakie przybiera formy u mężczyzn, a jakie u kobiet. Od razu ostrzegam feministyczne dusze, że będzie daleko bardziej szowinistycznie niż wczoraj.

Tematem pierwszego spotu (który zresztą w nieco innej wersji już kiedyś tu gościł) są lęki męskie. Jak widzimy, nie są przesadnie skomplikowane:

…przynajmniej w porównaniu z pokazanymi w drugim kawałku obawami kobiet:

A teraz odpowiedzmy sobie szybko na pytanie, czy z biologicznego punktu widzenia reakcja bohaterki drugiego spotu jest uzasadniona? Psycholog ewolucyjny powiedziałby, że nie bardzo: na całym świecie kobiety postawione przed alternatywą „kolejna żona / kochanka bogacza” albo „pierwsza żona biedaka”, z reguły decydują się (jeśli tylko mają taką możliwość) na pierwszą opcję (ok, zgodzę się, że w ogóle najatrakcyjniejsze jest stanowisko „pierwsza żona bogacza” – przeważnie jest ono jednak już zajęte).

Czy czujemy się z tym komfortowo, czy nie, tak właśnie wyglądały reguły doboru płciowego w starożytnych imperiach. I tak wyglądają dziś w zachodnich demokracjach. No, może poza tym, że poligamia na współczesnym Zachodzie funkcjonuje pod postacią seryjnej monogamii (zjawisko, które także oba filmy w jakimś stopniu lansują) i że bogaty mężczyzna zanim weźmie tu sobie nową żonę (obowiązkowo młodszą od poprzedniczki), musi rozwieść się ze starą. Jak by nie patrzeć, ogromny postęp cywilizacyjny.

I tylko dziw bierze, że niektórzy przeżywają szok słysząc to wszystko.

Home sweet home

Seksistowski szowinizm czy okrutna prawda o płci brzydkiej? Wskazywanie szans czy nachalna promocja rozwodów? Cokolwiek by to było, trudno obok kultowej ostatnio reklamy belgijskiego towarzystwa ubezpieczeniowego Mercator przejść obojętnie:

I chyba równie trudno dać jej się przekonać, zwłaszcza że i treść, i forma przekazu w istocie nijak się mają do reklamowanego produktu (pokażcie mi kobietę, która nie wie, że nawet najwytworniejszy elegancik po roku wspólnego mieszkania przeistacza się w duże prosię, i która tylko z tego powodu będzie się chciała z domu wyprowadzać). No, ale czasami właśnie o to chodzi…

 

Konflikt interesów

Skoro znów jesteśmy przy reklamach prezerwatyw, dziś jedna z najciekawszych propozycji ostatnich miesięcy. Nieco schizofreniczna – choć z drugiej strony, który z panów jest w stanie przysiąc, że głowa i główka nigdy nie nakłaniały go w tej samej chwili do zupełnie innych rzeczy?