Is it a choice?

Dyskusja pod wpisem o uśmierceniu dziecka jako metodzie ochrony przed adopcją przez dwóch gejów (tudzież linia argumentacji Bianki) przypomniała mi, że kiedyś planowałem pokazać tu pewien amerykański dokument o racjonalności opartych na Piśmie Świętym i teoriach Freuda przekonań, które część Amerykanów (i większość Polaków) żywi na temat homoseksualizmu. Zeszło trochę, niemniej co się odwlecze to nie uciecze, poza tym wreszcie mam komu (tak, tak, Biance) zadedykować emisję…

45 thoughts on “Is it a choice?

  1. Tomku :),
    – czuję się pozytywnie wyróżniona na Twoim blogu, a dodatkowo wdzięczna za możliwość wypowiedzi w tym temacie, gdyż chciałabym niniejszym zachęcić Ciebie, oraz innych zainteresowanych tym problemem, do zapoznania się z materiałem, który jak myślę odpowiada na kluczowe w tym temacie pytanie; mianowicie : ‚Czy homoseksualizm jest uwarunkowany genetycznie, a jeśli przychylać się do takiej opcji, to z czego to wynika?’ :

    http://www.biblia-wnioski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=38&Itemid=1

    – oraz do zapoznania się z informacją o kimś, kto był homoseksualistą, ale już nim nie jest :

    http://www.dziennik.pl/swiat/article37273/Byly_gej_Homoseksualizm_mozna_leczyc.html

  2. Hmmm, Bianko, a nie sądzisz, że ten pan mógł być biseksem?
    W seksuologii zjawisko, w którym komuś raz podoba się facet, a innym razem kobieta, dawno już opisano i zanalizowano. Nazywa się biseksualizm i z wyborem, czy być gejem, na mój rozum nie ma nic wspólnego, choć może mieć wiele wspólnego z wyborem, czy przespać się z kolegą, koleżanką, czy obojgiem na raz, lub czy po bujnej młodości, w trakcie której zaliczyło się wszystkich chętnych facetów w akademiku, ożenić się, ustatkować i ogłosić, że teraz jest się hetero 😉

  3. Bianca: to bardzo ciekawe. Linki potrafią mieć interesującą wymowę. Chociaż czy zastępują argumenty? Nie wiem.

    Ja też mam parę linków. Też ciekawe. Na swój sposób.
    http://www.lgcm.org.uk/
    http://www.ylgc.org.uk/
    http://www.eflgc.org.uk/
    http://www.changingattitude.org.uk
    http://www.christiangays.com/
    http://gaychristians.com/

    To tak na początek, z jednego kraju. Jakby trzeba, to podrzucę z innego cywilizowanego (np. Niemcy, Francja, Włochy, Dania, Holandia, Hiszpania, USA). Dziesiątkami. Aby nie wyglądało, że podane przez ciebie linki to mainstream.

  4. —>bianca: z prawdziwym niepokojem dostrzegam pewne, hm, osłabnięcie zapału do kontynuacji tak mile rozpoczętej działalności misyjnej. Proszę się nie zniechęcać.

  5. Panie Telemachu, sam się zaczynam o B. niepokoić. Ostatnio podtrzymywała tu większość dyskusji, a tu od południa nic. Najgorsze, że pod tym postem praktycznie wszyscy się ze sobą zgadzają. No, może poza Rysiem, ale on chyba nie wpadł tu dyskutować…

  6. – Panowie, wiedziałam, że będziecie za mną tęsknić 😉 ale czytam w biegu, dajcież mi trochę czasu na moje życie prywatne, wczoraj nie miałam kiedy, teraz wychodzę, czekajcie cierpliwie, odpowiem w tym i innych tematach, gdy znajdę chwilę wolnego czasu.

  7. tomek łysakowski :
    (..) a nie sądzisz, że ten pan mógł być biseksem?
    (..)

    – ten człowiek dał do zrozumienia, że był homoseksualistą, ale już nim nie jest, odkąd zaakceptował Jezusa Chrystusa w swoim życiu. Taka świadoma akceptacja powoduje noszącą znamiona nadprzyrodzone, wewnętrzną przemianę oraz sprawia, że ktoś kto ją przeżył jest wolny od grzechów popełnianych wcześniej, o ile ktoś taki zamierza trwać w uwolnieniu. Czas oraz środowisko weryfikuje czy taka przemiana miała miejsce naprawdę. Gdyby ten człowiek był biseksem, po tym, gdy zdeklarował swoja orientację, z pewnością w jego środowisku znalazłyby się osoby, które by to zauważyły, a to zostałoby odpowiednio nagłośnione, zważywszy, że działalność, którą prowadzi ten człowiek ma charakter publiczny.

    ————————————————————————
    – telemachu, po chrzcie bojowym, jakiego mi nie szczędzili ateusze oraz inni ‚życzliwi’ na kilku forach, jestem zaprawiona do walki o słuszną sprawę i tak szybko się nie zniechęcam, nie unikając merytorycznej polemiki. 🙂

    Natomiast faktem jest, że nie akceptuję zachowań napastliwych ukierunkowanych na moją osobę, które są wynikiem uprzedzeń wynikających z czyjejś merytorycznej niewiedzy, braku taktu, napastliwości o zabarwieniu seksualnym, lub chęci ‚wyżycia się’ pod płaszczykiem anonimowości. Takich zachowań nie akceptuję i przeciwko takim zachowaniom protestuję.

  8. Bianka, a słyszałaś kiedyś o brzytwie Ockhama? Sprowadza się ona do starego powiedzenia „Bytów nie mnożyć, fikcyj nie tworzyć, tłumaczyć fakty jak najprościej.” Skoro nauka zna doskonale coś takiego, jak biseksualizm, po jakie licho wymyślać nieweryfikowalne twierdzenia o nadprzyrodzonej interwencji – zwłaszcza że ten pan doskonale pasuje do definicji biseksualisty. Zresztą, wyobraź sobie, że np. heteroseksualny facet, który sypiał tylko z blondynkami żeni się z brunetką i oświadcza, że blondynki już go nie interesują, bo za sprawą bożą przejrzał na oczy, i więcej się z żadną nie prześpi. Uwierzyłabyś mu na słowo?

  9. Tomku, ja rozumiem, że możesz być podejrzliwy, w stosunku do kogoś, kto z Twojego zawodowego punktu widzenia ‚ciągle’ może mieć skłonności do dewiacji seksualnej, ale to wynika z Twojego braku doświadczenia w dziedzinie, która wykracza poza ramy psychologii ‚naturalnej’. Tymczasem takie wydarzenie, które sprawia, że człowiek będący w jakimś uzależnieniu, skłonności, czy nałogu, staje się wolny od tych przypadłości, w sposób nie będący rezultatem konwencjonalnego leczenia ( które w takich przypadkach często nie przynosi oczekiwanych rezultatów) jest dowodem na działanie, którego nauka nie jest w stanie definiować, co jednak nie oznacza, że takie działanie nie miało miejsca.

    Pytasz, czy uwierzyłabym na słowo temu, o którym napisałeś, że lubi brunetki a blondynek już nie?.. Chyba jednak ważniejsze jest, by wierzyła w to jego żona. 🙂

  10. Bianko, jestem jak najdalszy od „zachowań napastliwych” i innych dalej wymienionych. Niemniej jednak sądzę, że aby móc prowadzić dalszą dyskusję – powinniśmy uściślić kilka pojęć. Możesz proszę wyjaśnić na czym polega naturalność psychologii „naturalnej”. Pojęcie nie jest mi bliskie. Zimbardo (Zimbardo/Gerrig) w jego najnowszym podręczniku – też najwidoczniej nie. Tak, że znajduję się chyba w niezłym towarzystwie.
    Ponadto ciekaw jestem jak definiujesz użyte przez Ciebie pojęcie dewiacji seksualnej. Kto i co wg. Ciebie o tym decyduje co nią jest, a co nie? Kto i co określa granice tego co jest dopuszczalne i uznawane za normalne? Na jakiej podstawie?

    Z góry dziękuję za odpowiedź.
    t.

  11. telemach, nie radzę oczekiwać sensownych wypowiedzi od bianki
    na mój nos to trollica albo teolożka

  12. – telemachu, pisząc psychologia ‚naturalna’ miałam na myśli tę, która może odnosić się tylko do człowieka ‚naturalnego’, nie zakładającą istnienia czynnika nadprzyrodzonego w człowieku, lub na niego mogącego oddziaływać.

    Jeśli nie odpowiada Ci termin ‚dewiacja seksualna’, może lepszym będzie; ‚nietypowe odchylenie’. Chodzi mi o odchylenie od ‚normy optymalnej’.

  13. Wydaje mi się, że psychologia jako nauka, w przeciwieństwie do religii, w ogóle nie powołuje się na żadne czary-mary, nigdy.

    Dlaczego „nietypowe”? Marginalizacja poprzez sugerowanie, że to ułamek promila społeczeństwa?
    Poza tym, nie odpowiedziałaś na pytania telemacha: kto ma według ciebie prawo narzucać innym, co powinno być „normą optymalną”, i jakimi kryteriami się posługuje przy zakreślaniu granic tej normy?

  14. Bianka :

    Tymczasem takie wydarzenie, które sprawia, że człowiek będący w jakimś uzależnieniu, skłonności, czy nałogu, staje się wolny od tych przypadłości, w sposób nie będący rezultatem konwencjonalnego leczenia ( które w takich przypadkach często nie przynosi oczekiwanych rezultatów) jest dowodem na działanie, którego nauka nie jest w stanie definiować, co jednak nie oznacza, że takie działanie nie miało miejsca.

    Bianko, wybacz dosadność, ale semantycznie to, co piszesz, to bełkot. Czyje działanie i dlaczego nauka nie miałaby go w stanie definiować?
    Nie od dziś wiemy, że homoseksualizm łączy się np. z wielkością przedniej części podwzgórza w mózgu (geje mają je tej wielkości, co heteroseksualne kobiety, mężczyźni hetero mają niemal dwa razy większe) i rozłożeniem istoty szarej w mózgu (lezbijki mają ją rozłożoną tak, jak faceci hetero):
    Orientacja seksualna a struktura mózgu

    Jeśli X twierdzi, że zmieniła się jego orientacja, można by to sprawdzić np. patrząc na jego podwzgórze. Jeśli brak dowodu na to, ze urosło, o żadnej zmianie orientacji „na słowo” nie może być mowy.

  15. Dlaczego wspominasz Freuda na równi z Biblią? O ile mi wiadomo, to Freud pod koniec życia zmienił swój stosunek do homoseksualizmu i przyznał, że jednak nie da się go „leczyć”. Z niektórych źródeł też słyszałem, że Freud doszedł wręcz do wniosku, iż wszyscy jesteśmy w pewnym sensie biseksualistami, co potem miały podobno udowodnić badania Kinseya.

    Oczywiście nie jestem co do tego pewien, ale wątpię, by osoby wrogie gejom w swych poglądach nt. homoseksualizmu odwoływali się do Freuda. Większość z nich pewnie nie kojarzy nazwiska, a nawet jeśli, to i tak nie są w stanie przytoczyć założeń jego teorii. 😉

  16. Bianko, obawiam się, że w ten sposób zbyt daleko nie zajedziemy. Psychologia „naturalna” dotyczy zatem człowieka „naturalnego”. Człowiek naturalny mnie zdziwił nie mniej niż naturalna psychologia. Obawiam się, że moją prośbę o wyjaśnienie na czym polega naturalność naturalnego człowieka spełnisz w sposób równie uprzejmy i sympatyczny jak również (niestety) prowadzący na semantyczne manowce wzdłuż aleji ocienionej pleonazmami.

    W przypadku dewiacji seksualnej natomiast, nie jest istotne czy mi się ten termin podoba czy nie. Istotne jest, że obarczony jest on (przeważnie) pejoratywną konotacją wynikającą z przeciwstawiania „dewiacji” nieostro zdefiniowanej „normalności” uznawanej w miarę powszechnie za stan godny ochrony. Mnie interesują Twoje intencje w momencie dokonywania wyboru tego akurat zwrotu. Ja mam pewne podejrzenia.
    Czego dotyczą?
    Podam przykład:
    Chrześcijanin prowadzi (w duchu ekumenicznym)dyskusję z Muzułmaninem. Tenże zaczyna swój wkład w dialog od stwierdzenia, że nie jest dla niego zrozumiała dewiacja polegająca na pożeraniu (nawet symbolicznym) ciała swego Boga i nazywaniu tego komunią.

    Pytanie: jak oceniasz intencje muzułmanina na podstawie wybranego przezeń języka?

  17. Ten film to jeden wielki stek kłamstw. Homoseksualizm jest wyborem!!!!
    Może zadatki na bycie homoseksualistą nie są bo nikt nie wybiera czy w młodości nie zgwałci go jakis spedalony zboczeniec, od czego kazda psychika może się zwichnąć. Ale to, z kim później taki zgwałcony będzie to robił to jego wybór!

  18. Nie powinno mnie dziwić, to co się tu dzieje, wszak nie jest uczeń nad Mistrza.. ( Mar. 12;13 ) 🙂

    Tomku napisałeś:
    ‚Czyje działanie i dlaczego nauka nie miałaby go w stanie definiować?’

    – miałam na myśli takie działanie, które nie mieści się w granicach mogących być definiowanymi przez medycynę konwencjonalną. To, że medycyna konwencjonalna, w tym psychologia, (co do której użyłam słowa ‚naturalna’) nie znajduje naukowego wytłumaczenia, nie oznacza, że nie istnieje działanie nadnaturalne, a ludzie, którzy go doświadczają osiągają rezultaty lub stan, niemożliwe do osiągnięcia w sposób ‚naturalny’, czyli dostępny medycynie konwencjonalnej i psychologii.
    Są dwa źródła takiego nadnaturalnego działania, oba mają wymiar duchowy.

    ——————————————————————————

    Telemachu, polecam Tobie książkę pt. Psychologia biblijna’ autorstwa Oswalda Chambersa.
    Ja nie będę musiała uważać, by Cię nie sprowadzać na semantyczne manowce, a Ty będziesz miał okazję zweryfikować poglądy na temat człowieka ‚naturalnego’.

    Napisałes:
    ‚Mnie interesują Twoje intencje w momencie dokonywania wyboru tego akurat zwrotu. Ja mam pewne podejrzenia.’

    – wyartykułuj je. Nie widzę związku z przykładem o muzułmaninie, skoro wcześniej w przedstawionym materiale przedstawiłam stanowisko, które pozwala spojrzeć na problem homoseksualizmu, jako tego, z którego istnieje możliwość wyzwolenia, o ile ktoś zechce skorzystać z nadnaturalnej pomocy Stwórcy. Ja się też do takiego stanowiska przychylam.

  19. Muszę przyznać, że pierwszy raz zdarzyło mi się zetknąć z tak zaskakującym magicznym fortelem. Absolutnie zachwyca mnie schemat: 1. Bianka rzuca hasło; 2. Ktoś pyta „Ale co, jak, dlaczego, rozwiń?”; 3. Bianka z przyjemnością odsyła wszystkich do książki, o której nigdy wcześniej nie słyszeli, i uważa ten wątek za zakończony.

  20. Bianko, dziękuję za polecenie lektury, ciekawa postać ten Oswald Chambers, człowiek będący autorem 30 książek noszących jego nazwisko mimo że napisał jedynie jedną. WSZYSTKIE jego książki (z wyjątkiem jednej) zostały napisane po jego śmierci (1917) przez jego żonę, Biddy Chambers z domu Hobbs na podstawie notatek własnych i tego co zapamiętała z tego co on za życia opowiadał. Małżeństwem byli krótko, z tego przez część czasu on przebywał z dala od bliskich w Egipcie. Ale mimo to wszystko zapamiętała. Niektórzy to mają szczęście do krewnych obdarzonych absolutną pamięcią. Jest to fenomenalne i podoba mi się. Jaka szkoda, że małżonka zmarła już w 1966 roku i miała na pisanie jedynie 49 lat – gdyby żyła dłużej zapewne doczekalibyśmy się nie tylko Psychologii Biblijnej jej pióra ale również Bibijnej Geografii, Bibilijnej Biologii, Biblijnej Statystyki, Biblijnej Fizyki Molekularnej, a może nawet Biblijnej Teorii Ruchu Drogowego.

    Psychologia Biblijna jest zatem jedynym na świecie podręcznikiem psychologii napisanym przez sekretarkę z dyplomem szkoły dla stenotypistek na podstawie notatek z kazań zmarłego przed ćwierćwieczem męża kaznodzieji.
    Muszę koniecznie przeczytać.
    Człowiek całe życie się uczy, a wiara góry przenosi. Dobranoc.

  21. Bianko droga, nie słyszałem jeszcze o zjawisku religijnym, co do którego wiemy, że zaszło (z naciskiem na ostatni warunek – podania, legendy, baśnie Braci Grimm i Andersena oraz historie biblijne to trochę inna para kaloszy – ale jak już ustaliliśmy wcześniej, rozróżnienie, co tam jest metaforą, a co nie, jest dość arbitralne), którego medycyna czy nauka ogólnie (fizyka, chemia) nie potrafiłyby wyjaśnić.

    Nie wierzysz? Tu nauczysz się, jak się robi stygmaty:
    https://hardkor.wordpress.com/2009/08/26/stigmata-for-dummies/

    Tu dowiesz się, jak je robił Ojciec Pio:
    http://lysakowski.wordpress.com/2007/10/26/szarlatan-w-sutannie/

    Tu zdobędziesz wiedzę, w jaki sposób zasymulować opętanie i mówienie sześcioma językami pod wpływem szatana:
    http://czajniczek-pana-russella.blogspot.com/2009/09/demoniczne-gosy.html

    A tu – jak mówić językami pod wpływem Ducha Świętego:
    http://czajniczek-pana-russella.blogspot.com/2009/07/glosolalia.html

    Nawet lewitować można sobie w zgodzie z prawami natury, nie wspominając o innych dziwnych rzeczach:
    http://czajniczek-pana-russella.blogspot.com/2009/09/chemia-zjawisk-paranormalnych.html

    Czego jeszcze nie potrafisz wyjasnić?

  22. telemach :
    (..)
    Człowiek całe życie się uczy, a wiara góry przenosi. (..)

    – telemachu, napisałeś, że człowiek uczy się całe życie, zgadzam się, a skoro tak, to większy zasób wiedzy zdobywa się poza uniwersytetami, czyż nie? Do tego należy wziąć pod uwagę, że posiadanie dyplomu z jakiejś dziedziny niekoniecznie musi oznaczać, że ktoś jest wystarczająco ‚nauczony’. Nie wspominając o tym, że wykształcenie nie czyni człowieka lepszym, a jak zwykł mawiać pewien współczesny filozof; świat jest pełen wykształconych głupców.

    Jeśli nie odpowiada Ci książka napisana przez żonę swojego męża,(jak sugerujesz), ze względu na jej dyplom z nieodpowiedniej dziedziny, to może będzie Ci odpowiadać książka autorstwa Wernera Gitt’a, dyplomowanego inżyniera, profesora i dyrektora Instytutu Fizyko-Technicznego w Niemczech, autora licznych opracowań naukowych z zakresu informatyki, matematyki numerycznej i techniki regulacyjnej, pt: ‚Pytania stawiane wciąż na nowo.’?

    Biorąc pod uwagę, że sama Biblia została spisana przez ludzi różnych zawodów i o różnym stopniu wykształcenia( lub jego braku), począwszy od bardzo na ówczesne czasy wykształconego Mojżesza, czy króla, po pasterza albo rybaka, można sądzić, że Bóg w swoim wyborze ludzi do pracy kieruje się innym wyznacznikiem, niż mogliby tego oczekiwać ludzie. Bóg jest w stanie posłużyć się kim chce i czym chce, nawet suchym krzakiem, o ile uzna to za stosowne. A jakim wyznacznikiem generalnie kieruje się Bóg, o tym można przeczytać w 1 liście do Koryntian 1;20-29; bardzo pouczająca lektura, polecam.

  23. Bianko szanowna, dziękuję za odpowiedź. Przemyślę i ustosunkuję się. Werner Gitt jest mi znany z kontrowersyjnej „In the beginning was the Information” w której „wbudował” do postulowanej przez siebie teorii informacji (będącej krytyką prac Shannona i Chaitina) ciekawe założenie. Założenie to polegało na tym, że skoro to co postrzegamy jako informacja jest dla nas postrzegalne ze względu na zawarty w niej „sens” – to sens ten musiał się w tej informacji skądś wziąć. Czyli że musiała istnieć siła sprawcza która „zadbała” o to, aby on się tam znalazł. Stąd już – dla emerytowanego pana profesora Gritta – tylko krok do kreacjonizmu.

    To jest bardzo interesujący sposób podchodzenia do przedmiotu badań. Spotykamy ten sposób myślenia często u osób przeświadczonych, że skoro zamknęły oczy to jest to niezbity dowód na to, że nic nie widzą, ergo, że zgasło światło, ergo, że nastąpiła awaria sieci w elektrowni.

    Wspomnianej pozycji nie znam. Nie będę dlatego z góry wybrzydzał. Ale postaram się zapoznać i wypowiedzieć. Z góry jednak zaznaczam – w sieci miażdżącej krytyki tez Gitta (określanych z reguły jako problematyczne) – znaleźć można sporo. Szczególnie interesujące wydają mi się jednak jego wypowiedzi na temat niewinności „obozu w Auschwitz” – nie zasługuje on jego zdaniem na miano „piekła na ziemi” bo jest to najzwyczajniej żydowska propaganda i przesada – a każdy dobry chrześcijanin wie, „że piekło jest wieczne”. Gitt był w Auschwitz i może zaświadczyć, że nic złego już tam się nie dzieje. Ot taki interesujący przyczynek – ale nie wiem czy będzie mi z Panem Profesorem całkiem po drodze. Mimo licznych tytułów które uzyskał zanim przeszedł na emeryturę. W Niemczech Gitt ma podobny status jak tatuś Romana Giertycha. Też n.b. profesor.

    Pozdrawiam z (akurat) Niemiec
    t.

  24. Miałeś Tomku – ale nie było to aż takie trudne do przewidzenia 😉
    Mnie to nie przeraża. Ja lubię kulturalne dyskusje. Dużo można się dowiedzieć o sobie samym i o bliźnich. Poznać swe własne granice. Dowiedzieć się czegoś nowego o wykształceniu Mojżesza. Tego naprawdę nie wiedziałem. A może się przydać.

  25. telemach :

    Dużo można się dowiedzieć o sobie samym i o bliźnich. Poznać swe własne granice. Dowiedzieć się czegoś nowego o wykształceniu Mojżesza. Tego naprawdę nie wiedziałem. A może się przydać.

    To prawda. Zapewne już wkrótce zobaczymy tu namiary na książkę z reprodukcją jego dyplomu.

  26. tomek łysakowski :

    Bianko, którą księgę Pisma napisał suchy krzak?

    – Tomku, Ty napisałeś to, czego ja nie napisałam, a co jest napisane na temat krzaka można przeczytać tutaj: 2 Moj. 3;2-4.

    ————————————————————————-

    – Telemachu, no i po co cały ten sarkazm?.. Skoro masz ustawiczne zastrzeżenia do bibliografii, którą Tobie oferuję, i starasz się prezentować postawę typu : ‚nie podoba mi się opakowanie, to zawartość też mi się pewnie nie spodoba’, cóż ja na to poradzę?.. W tej materii trzeba chcieć przełamywać stereotypy myślowe.
    Nie natknęłam się w książkach Gitt’a na jego wypowiedź o Auschwitz.

    – w kwestii Mojżesza to Was powinno panowie zainteresować, (liczę na to, że nie zrazi Was sam wstęp, bo potem już konkrety w temacie):

  27. tomek łysakowski :
    (..)
    Czego jeszcze nie potrafisz wyjasnić?

    Tomku, ja nie z tych, co wiedzą ‚wszystko’, natomiast mogę powiedzieć, że wiem sporo, zwłaszcza w zagadnieniach, które mnie interesują.

    Nie miałam na myśli tego, co Ty nazywasz ‚zjawiskiem religijnym’, a o czym milczy Pismo Św. Miałam na myśli te nadprzyrodzone zdarzenia, które według relacji Pisma mogą ( a nawet powinny) manifestować się w życiu wierzących w Chrystusa.

    Jak już nadmieniłam wcześniej, Biblia objawia, iż nadprzyrodzone zjawiska posiadają dwa źródła.
    Skupię się na tych, o których mówi Pismo, że pochodzą od Boga; są to nadprzyrodzone uzdrowienia z różnych chorób, w tym takich jak ślepota i głuchota, uwolnienia z mocy demonicznych, wskrzeszenia. Czas nie zmienił faktu, że takie znamiona Bożego działania ciągle występują i są tego liczne świadectwa, zarówno tych, przez których działa moc Boga, ludzi którzy przeżyli uzdrowienie, jak i naocznych świadków tych zdarzeń, choć niewątpliwie nie są to sprawy, o których moglibyśmy usłyszeć w naszej tv, a szkoda.

    Dar ‚mówienia językami’ jest wymieniony w NT, jako jeden z darów Ducha Świętego dla wierzących w Chrystusa, o czym NT nadmienia w tych miejscach: Mar 16;17, Dz.Ap. 2;4, 10;46, 19;6,1 Kor 12;30, 14;2, 14;4 , tutaj jest mowa o tym, że nie wszyscy wierzący mają ten konkretny dar: 1 Kor 12;30, tutaj o tym, jak podczas zgromadzenia publicznego używać tego daru : 1 Kor 4-40. W tym miejscu Pismo mówi, dla kogo jest dar językami przeznaczony, jako znak (że to działanie Boga): 1 Kor 14;22.

    Mogę również osobiście ustosunkować się do ‚mówienia językami’,gdyż jestem osobą przez którą ten dar się zamanifestował, bowiem miałam okazję, przekonać się kilkanaście lat temu, że językiem, którym przemówiłam w obecności osoby, która go doskonale rozumiała, był hebrajski. Osoba ta przetłumaczyła mi zdania, które wypowiedziałam, gdyż sama nie rozumiałam ich treści (nie mówię po hebrajsku). Moja relacja z tego wydarzenia ukazała się drukiem w ogólnopolskim miesięczniku „Chrześcijanin” na przełomie stycznia/ lutego 1995 r.

    Dlatego nie mogę zgodzić się z wypowiedzią w linku, który wkleiłeś, mianowicie, że: „nigdy nie znaleziono (..) przesłanek, aby glosolalie uznać za coś choćby przypominające język. Jakkolwiek nie definiując jej pochodzenia, bez wątpienia nie zawiera ona żadnej treści i żadnego sensownego przekazu”.

    Mój przykład mówienia językami i występowania darów Ducha Świętego u innych, w czasach współczesnych, nie jest odosobniony.

  28. katolik :
    Ten film to jeden wielki stek kłamstw. Homoseksualizm jest wyborem!!!!
    Może zadatki na bycie homoseksualistą nie są bo nikt nie wybiera czy w młodości nie zgwałci go jakis spedalony zboczeniec, od czego kazda psychika może się zwichnąć. Ale to, z kim później taki zgwałcony będzie to robił to jego wybór!

    A dlaczego nie powiedzieć, że katolicyzm jest wyborem, któremu ulegają ci, których jak byli mali zgwałcił jakiś zboczony klecha?

  29. Ile procent pedofilów to księża?
    Autor tego bloga i antyklerykalni dyskutanci tak chętnie szermują statystykami. Poproszę o jakieś.

  30. Ile procent homoseksualistów to ofiary gwałtów?
    Autor powyższego komentarza i ‚katoliccy’ dyskutanci tak chętnie szermują określeniami w stylu „stek kłamstw” albo „spedalony zboczeniec”, nie szermując statystykami. Poproszę o jakieś.

    Bianko, obawiam się, że „ty i ta osoba” jako świadkowie to nie jest żadna przesłanka. Bóg jest wszechobecny, i ci najbardziej Mu oddani wciąż doświadczają różnych nadprzyrodzonych manifestacji, potwierdzających Jego istnienie. Niektórzy widzą Jezusa w grzybie na ścianie, niektórzy mówią językami.

  31. zergrush :
    (..) Niektórzy widzą Jezusa w grzybie na ścianie, niektórzy mówią językami.

    – ale o grzybie na ścianie nie wspomina Pismo Święte. Natomiast o mówieniu językami tak.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s