Sens chrześcijaństwa

Parę osób dało mi znać w komentarzach, że obraził ich fragment ostatniego postu, w którym nazwałem dziwakami ludzi wierzących w mityczną dziewicę, która 2 tysiące lat temu na drodze samorództwa wydała na świat pierwowzór kapitana Jacka Harknessa (pozostając cały czas dziewicą), po czym zamieszkała w obrazku na Jasnej Górze, gdzie do dziś spełnia życzenia swych najbardziej hardkorowych fanów. Jako że obrażać nieznanych mi osób nie lubię i w ogóle człowiek jestem koncyliarny i ugodowy, uprzejmie przepraszam i biję się po katolicku w piersi. Nie miałem racji, jesteście całkowicie normalni!

Na dowód, jeśli ktokolwiek go jeszcze potrzebuje, kultowy Demotivational Poster, ukazujący głęboką sensowność reszty wspaniałych rzeczy, w które wierzycie. Stary jak świąt, ale założę się, że w Polsce wciąż są tacy, co go nie widzieli…

christianity

22 thoughts on “Sens chrześcijaństwa

  1. Bez obrazy, ale teksty w stylu „mityczną dziewicę, która 2 tysiące lat temu na drodze samorództwa wydała na świat pierwowzór kapitana Jacka Harknessa (pozostając cały czas dziewicą), po czym zamieszkała w obrazku na Jasnej Górze, gdzie do dziś spełnia życzenia swych najbardziej hardkorowych fanów” czy też cały tekst zawarty na obrazku (którego cytować nie będę, ot takie lenistwo, nie chcę mi się przepisywać), powodują u mnie co najwyżej uśmiech politowania. Jeśli nie znacie się na czymś, nie rozumiecie istoty i sensu jakiegoś zjawiska, to po prostu nie wypowiadajcie się na jego temat. Takie to trudne?
    No chyba, że wspomniane wyżej teksty zostały zamieszczone w formie żartu – ok, żarty są fajne. Ale używanie tego jako jakiejkolwiek formy argumentu przeciw chrześcijaństwu jest żałosne :-).

  2. „Nie będę oryginalny ale muszę to napisać:
    JESTEŚ SKURWYSYNEM”

    Tak też można, tak też można.. chociaż w sumie nie, nie można.
    Tak poza tym, napisałem dość długi komentarz w poprzedniej notce, może jakieś wyróżnienie dostanę :)?

  3. Undek,

    „Jeśli nie znacie się na czymś, nie rozumiecie istoty i sensu jakiegoś zjawiska, to po prostu nie wypowiadajcie się na jego temat.”

    Ale ja liznąłem biologii na tyle, by wiedzieć, co to jest dzieworództwo i dlaczego nie da się urodzić człowieka bez naruszenia błony dziewiczej. Miałem w szkole podstawowej również wystarczająco dużo lekcji fizyki i chemii, by wiedzieć, że zmartwychwstanie trzy dni po śmierci to zjawisko prawdopodobne najwyżej w komiksach sci-fi. Co tu jeszcze zostało do rozumienia?

    „No chyba, że wspomniane wyżej teksty zostały zamieszczone w formie żartu – ok, żarty są fajne. Ale używanie tego jako jakiejkolwiek formy argumentu przeciw chrześcijaństwu jest żałosne”

    To nie miały być argumenty przeciw chrześcijaństwu, tylko przeprosiny. No, może z lekkim przymrużeniem oka 😉

  4. „Ale ja liznąłem biologii na tyle, by wiedzieć, co to jest dzieworództwo i dlaczego nie da się urodzić człowieka bez naruszenia błony dziewiczej. Miałem w szkole podstawowej również wystarczająco dużo lekcji fizyki i chemii, by wiedzieć, że zmartwychwstanie trzy dni po śmierci to zjawisko prawdopodobne najwyżej w komiksach sci-fi. Co tu jeszcze zostało do rozumienia?”

    No cóż, sama wiara chrześcijańska (jak zresztą większość lub wszystkie wiary, co do drugiego nie jestem pewien, nie jestem znawcą w tej dziedzinie, całe moje doświadczenie opiera się na mojej wierze) zakłada istnienie zjawisk „paranormalnych” – cudów, opętań, a nawet czarów (choć nie takich jak World of Warcraft).
    Jesteś po prostu jak mędrzec z Dziadów, twoje szkiełko i oko mówi, że coś takiego nie może mieć miejsca, do wszystkiego podchodzić racjonalnie przyjmując, że to, czego nie można udowodnić nie istnieje:). Ale niech i tak będzie, masz moje błogosławieństwo (nie ciesz się, kapłanem nie jestem). Dawno już odszedłem od zwyczaju sztucznej nienawiści do wszystkich którzy uważają inaczej, choć zwyczaj ten obecny jest niemal wszędzie, tak wśród chrześcijan jak i ateistów.

  5. „do wszystkiego podchodzić racjonalnie przyjmując, że to, czego nie można udowodnić nie istnieje:)”

    Wysiadam. Idealny przykład logiki wierzącego – im bardziej czegoś nie ma, tym bardziej jest, o ile tylko pasuje do moich urojeń. Oczywiście trzeba pamiętać że tylko urojenia mojej grupy są ok. Inne już są złe.

  6. Do Autora bloga: chyba lepiej dać sobie z nimi spokój, cokolwiek nie powiesz o tych religijnych niedorzecznościach, oni i tak będą się czuli obrażeni. Oni już ttak mają; nie wiem, to chyba ich dogmat. 😉

  7. @btd w każdym przypadku, kiedy coś wykracza poza logikę i wszystko co jest ogólnie ludziom poznane można uznać, że to czyjeś urojenia. Dla osoby z zewnątrz, która „mocno stąpa do ziemi” zawsze tak będzie. Jednak wiara sprawia, że ludzie nie potrzebują mieć wszystkiego wytłumaczonego. Taka jest zasadnicza różnica i przypuszczam, że taki konflikt będzie trwał wiecznie, bo zawsze znajdą się ludzie po jednej i po drugiej stronie.

    Tomku, znalazłem też inną wersję demotywatora, którą można znaleźć TUTAJ choć jestem przekonany, że będzie on dla Ciebie niedorzeczny, tak samo jak Twój jest dla mnie 🙂

    @mailo Jeśli ktoś obraża lub podważa coś w co wierzysz lub o czym jesteś przekonany to nie bronisz swoich racji? Jestem pewien, że bronisz. Pozwól więc nam również to robić i zaufaj mi, że nawet jeśli Ty w to nie wierzysz to są inni, którzy zasługują na szacunek ze swoimi przekonaniami tak samo jak Ty ze swoimi.

    Pozdawiam!
    Kamil Borkowski

  8. —-> Łukasz

    Po pierwsze, mama zawsze mówiła, że lepiej być skurwysynem z urodzenia, niż z wyboru.
    Po drugie, jeśli już trzeba się licytować na tytuły, to proponuję na naukowe, nie rodowe.
    Po trzecie, dałeś właśnie cudowny przykład chrześcijańskiej miłości bliźniego, tej pięknej zasady, która każe Ci ‚miłować nieprzyjacioły Twoje’ i, jeśli ktoś wyrżnie Cię pasem w jeden pośladek, nadstawić drugi.

  9. Jarod, jasne, że bronię, ale jest różnica między bronieniem a poczuciem urażenia. Jest też różnica między otwarciem na argumenty innych (i ewentualna zmiana zdania na dany temat) a zaślepieniem i bezkrytycznym przyjmowaniem tego steku bzdur, który nazywa się religią. Pewnie Cię tym obraziłem, prawda?

  10. „Wysiadam. Idealny przykład logiki wierzącego – im bardziej czegoś nie ma, tym bardziej jest, o ile tylko pasuje do moich urojeń. Oczywiście trzeba pamiętać że tylko urojenia mojej grupy są ok. Inne już są złe.”

    Teraz ja wysiadam. Gdzie powiedziałem, że im bardziej czegoś nie ma tym bardziej jest? Po prostu każda religia zakłada wiarę w istnienie zjawisk nadprzyrodzonych, więc argument, że wg. praw fizyki coś takiego jest niemożliwe, jest od początku nie trafiony.

    „Jarod, jasne, że bronię, ale jest różnica między bronieniem a poczuciem urażenia. Jest też różnica między otwarciem na argumenty innych (i ewentualna zmiana zdania na dany temat) a zaślepieniem i bezkrytycznym przyjmowaniem tego steku bzdur, który nazywa się religią. Pewnie Cię tym obraziłem, prawda?”

    Jakbyś czytał mój komentarz w poprzedniej notce, to byś widział, że urażony nie jestem, bo nie jesteśmy dziećmi w piaskownicy.
    No i po prostu bronie się i jestem otwarty na argumenty innych, wbrew pozorom. Tylko przytoczony tu obrazek nie jest argumentem, a co najwyżej wyśmiewaniem się z religii. Tutaj chyba nikt nie ma wątpliwości, choćby dlatego, że do jednego zdania skraca się całą biblię na którą oparta jest nasza wiara.

    „Po trzecie, dałeś właśnie cudowny przykład chrześcijańskiej miłości bliźniego, tej pięknej zasady, która każe Ci ‘miłować nieprzyjacioły Twoje’ i, jeśli ktoś wyrżnie Cię pasem w jeden pośladek, nadstawić drugi.”

    No i znów to uogólnianie, którego tak nie cierpię. Zrozum – kościół jako wspólnota składa się z ludzi, a wśród ludzi zdarzają się, i to całkiem często, ignorancji, idioci, dupki.
    „idiotów jest mało, ale są tak sprytnie rozstawieni, że zawsze na jakiegoś trafisz”.
    Myślicie, że większość jest taka? No to się mylicie. Ale czy na wykop trafi ROZSĄDNA wypowiedź chrześcijanina, czy może lepiej coś co pokazuje bezmyślny fanatyzm? Oczywiście, to drugie.

    Co do mojego „otwarcia na argumenty”, o którym wcześniej wspominałem, a do którego pewnie ktoś się odniesie : przyznałem już wcześniej, że jestem w stanie zrozumieć urazę do kościoła, który popełnia więcej błędów niż pokemony na dyktandzie. Ale nie zrozumiem raczej urazy do całej społeczności wierzących, których jest w cholerę, a tylko mniejszość (choć najgłośniejsza) to nawiedzeni fanatycy. Amen.

  11. Tomku, niezależnie od tego, czy ktoś wierzy, że Chrystus był Bogiem, czy nie, to fakt, że żył naprawdę, został udowodniony naukowo i historycznie, więc nazywanie Chrystusa zombie jest po prostu bzdurą (to a propos powyższego plakatu).

    Przy okazji – pozwolę się również odnieść do Twojego komentarza z poprzedniego wpisu: „(…) przypomnę Ci, że to Twój Kościół na co dzień mnie obraża – od chwili, gdy przyszedłem na świat jako gej. Że od wieków robi wszystko, by ludzi takich jak ja napiętnować, wpędzić w depresję i skłonić do samobójstwa”.
    Doskonale znasz się na psychologii ewolucyjnej i socjobiologii, więc też doskonale wiesz, że to ogromne uproszczenie :). Piętnowanie osób o orientacji homoseksualnej to nie wina Kościoła, ale… genów i drugiego replikatora, czyli memów.
    W skrócie – geny są samolubne (pisał o tym Dawkins – ten sam od Boga urojonego – w swojej książce: Samolubny gen). Jedyne na czym im zależy to reprodukcja. Wszystkie zachowania, które do reprodukcji nie prowadzą (czyli homoseksualizm, ale także antykoncepcja, masturbacja etc.) z punktu widzenia genów (podkreślam, że to punkt widzenia genów – nie chodzi o nasze przekonania, świadomość etc.) są błędem.
    Geny nie przewidziały jednak takich zachowań, i w związku z tym, nie przygotowały tzw. „zabezpieczeń” pozwalających im takie zachowania ominąć. I tu na scenę wchodzi drugi replikator – mem (też o nim pisał Dawkins) – w skrócie zaraźliwa idea, informacja, także religia, wiara etc..
    Memy rozprzestrzeniane są na kilka sposobów – wertykalnie (np. wiarę, poglądy polityczne najczęściej przejmujemy od naszych rodziców) albo horyzontalnie (znajomy mówi nam o nowym iPhonie). Generalnie memy działają niezależnie od genów, ale kiedy memy rozprzestrzeniają się wertykalnie (ze starszego pokolenia na młodsze), wtedy zawsze działają NA KORZYŚĆ genów. Korzyścią genów jest, jak już ustaliliśmy, reprodukcja. W związku z tym memy związane z seksem i promowaniem reprodukcji (= piętnowaniem zachowań nieprowadzących do reprodukcji) są niezwykle silne i rozprzestrzeniają się bardzo szeroko.
    W związku z tym piętnowany jest homoseksualizm, ale także np. masturbacja (młodzi chłopcy na pewno wiedzą, że od częstego masturbowania wyrastają włosy na rękach, albo można oślepnąć :)).

    Jeśli więc sprowadzić wszystko do biologii, a właściwie socjobiologii, to by było tyle.
    Po więcej szczegółów odsyłam do Dawkinsa (Samolubny gen) albo do Susan Blackmore, która napisała książkę The Meme Machine, poświęconą wyłącznie działaniu i rozprzestrzenianiu się memów.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Natalia Hatalska

  12. „Tomku, niezależnie od tego, czy ktoś wierzy, że Chrystus był Bogiem, czy nie, to fakt, że żył naprawdę, został udowodniony naukowo i historycznie, więc nazywanie Chrystusa zombie jest po prostu bzdurą (to a propos powyższego plakatu).”

    Zombie to określenie na osobę, która po śmierci wstaje z grobu i pasuje tu całkiem nieźle – w odniesieniu do przekazu „pisma”. Naukowo i historycznie: Christos to bardzo późne określenie stricte religijne, w dodatku greckie. Historyczne źródła mówią jedynie o ruchu wyznawców związanych z osobą galilejskiego kaznodziei imieniem Jeshuah, więc z dowodami nie przesadzałbym. Co więcej sama postać mogła się bardzo różnić od obecnych wyobrażeń. Polecam choćby cykl wykładów T. Sheehan’a pt. „Historical Jesus”.
    Co do całej reszty – świetne. Z jednym tylko zastrzeżeniem: celibat także jest dla genów niekorzystny… 😉

  13. „Historyczne źródła mówią jedynie o ruchu wyznawców związanych z osobą galilejskiego kaznodziei imieniem Jeshuah, więc z dowodami nie przesadzałbym. Co więcej sama postać mogła się bardzo różnić od obecnych wyobrażeń. Polecam choćby cykl wykładów T. Sheehan’a pt. “Historical Jesus”.”

    Wchodzenie w historyczność postaci Jezusa uznaje za tak samo mało sensowne jak w rozmowę czy Bóg jest czy nie ma, gdyż nadal nie ma ostatecznego argumentu, który owodzi jakiejś racji.
    Osobę Jezusa najbardziej pasującą do chrześcijańskiego punktu widzenia można też „spotkać”, głównie w kronikach żydowskich. Ogólnie – jest dużo przekazów historycznych, że Jezus istniał, nie są one jednak jednomyślne.

  14. Jednomyślne nie są nawet poszczególne ewangelie, nie wspominając o tych, których kościół nie uznaje…

    PS. Proszę jako hobbysta: podaj mi jakie historyczne źródło mówi bezpośrednio o żydzie imieniem Jeshua.

  15. „Jednomyślne nie są nawet poszczególne ewangelie, nie wspominając o tych, których kościół nie uznaje…”

    Tak, ale pamiętać należy, że Ewangelie były pisane przez różnych ludzi, z różnych krajów i w różnych latach, ostatnia z czterech była napisana bodajże 100 lat po narodzeniu lub śmierci Jezusa (nie pamiętam dokładnie).
    Inna sprawa, że wierzący (bo praktycznie całe Chrześcijaństwo opiera się o te cztery ewangelie) uznają, że te cztery zostały napisane pod natchnieniem Bożym i również pod owym natchnieniem zostały wybrane. Takie proste, ale skuteczne wyjaśnienie, czemu z parudziesięciu ewangelii wybrane są akurat te cztery.

    Co do źródeł historycznych, na temat kronik czytałem dawno więc niestety nie przytoczę. Nie dawno na wykopie pojawiła się również informacja na temat książki, której autor bliżej „przypatruje” się paru Jezusom, którzy mogli być wg. niego pierwowzorem Jezusa Chrześcijańskiego (po tym zdaniu nie trudno się domyśleć, że sam autor Chrześcijaninem nie jest;) ).
    Zresztą trzeba też pamiętać, że samo Chrześcijaństwo jest młodą religią, która bardzo szybko nabrała bardzo wielu wyznawców. Czy bez istnienia Jezusa (takiego prawdziwego, któremu wierzyły tysiące ludzi, którzy chodzili za nim i go słuchali – pozostawiam sprawę jego Boskości, bo to już wykraczanie poza historie na wiarę), banda około dziesięciu gości dałaby radę wymyślić religię, która po 300 latach była religią panującą w najpotężniejszym państwie na świecie?
    Jak na rozwój religii, 300 lat to naprawdę niewiele ;).
    Zresztą, gdy rodziło się Chrześcijaństwo, nie było tak jak teraz, że ktoś wyjdzie z rękami, które leczą i zarobi kupę kasy – za tak liberalną wtedy religie groziło głównie ukamienowanie. Dlatego pierwsi Chrześcijanie musieli wierzyć w to co robią i w jakiś sposób do tej wiary przekonać wielu innych, lub też byli super-inteligentnymi masochistami, w co jednak wątpię.

    Wcześniejsze religie rodziły się długo, najpierw bardzo prymitywne, dopiero potem nabierały kształtów. Chrześcijaństwo wyrosło nagle, gwałtownie i szybko, od razu z silnymi podstawami, na tyle silnymi żeby nie tyle zmienić starą religię, z której powstał, co wytworzyć inną.

    To są takie logiczne argumenty za, choć wiem, że pewnie nie jeden argument znalazł by się również na przeciw. Na razie sprawa jest historycznie nie rozwiązana i pewnie tak zostanie jeszcze długo.

  16. Tzw. „pierwsi chrześcijanie” byli de facto wyznawcami judaizmu, często bardzo pobożnymi, zgorszonymi tym, co stało się z ich religią. Zacytuję (niedokładnie, z pamięci) wspominanego już przeze mnie Sheehan’a: „To tak, jakby anarchista krytykujący rząd i jego działania został wybrany prezydentem” – to o tym, jak z przesłania Jeshua zrobiono religię.
    Ja zadam inne pytanie: czy z Jeshuą takim, jaki był naprawdę i bez manipulacji chrześcijaństwo miałoby jakąkolwiek szansę zaistnieć?
    (z mojej strony retoryczne, bo oto dzień się nachylił już ku wieczorowi) 😉

  17. Religia, to opium dla mas..brak słów na ludzi którzy ślepo wierzą w nakładana im głupotę…
    Współczuję ludziom którzy mają „oczy Szeroko zamknięte”

  18. „Religia, to opium dla mas..brak słów na ludzi którzy ślepo wierzą w nakładana im głupotę…”

    Dzięki, oświeciłeś mnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s