Propozycja „Nienawiść”

Zapowiada się nam dziś trochę historii. Gdzieś w okolicach polskiego południa, jak Stany długie i szerokie, obywatele ustawią się karnie w kolejkach do polling stations, by wybrać szczęściarza, który przez następne cztery lata będzie korzystał z Gabinetu Owalnego. Nie byłoby w tym nic przesadnie dziwnego, gdyby nie fakt, że bez względu na to, jakiego wyboru dokonają, będzie on rewolucyjny: albo pierwszy prezydent Afroamerykanin, albo najstarszy prezydent w historii – i pierwsza kobieta-wiceprezydent. Ale na tym nie koniec, przy okazji bowiem mieszkańcy USA wybiorą wszelakie inne władze, od gubernatorów i senatorów poczynając, na szkolnych radach rodzicielskich kończąc, oraz (czego w nienawidzącej demokracji Europie próżno szukać poza Szwajcarią) wypowiedzą się na temat wielu mniej i bardziej ważnych kwestii w rozmaitych referendach.

Trzy z tych referendów ogniskują największą uwagę, także na poziomie federalnym: w Kalifornii, Arizonie i na Florydzie wyborcy staną przed dylematem, czy wpisać do stanowej konstytucji zakaz małżeństw jednopłciowych. Wynik każdego z tych referendów jest trudny do przewidzenia: na Florydzie zwolennicy zadekretowania homofobii stanowią niewielką większość, niemniej do zmiany konstytucji potrzebują aż 60 procent głosów. W Arizonie niby mają w sondażach wystarczające poparcie, tyle że w 2006 roku też mieli, a końcem końców głosowanie przegrali (niestety, zdominowane przez Republikanów zgromadzenie stanowe postanowiło, że wspomnianą poprawkę do konstytucji będzie przedkładać wyborcom przy każdych wyborach, dopóki ci się nie zmęczą i jej nie przyklepią). Najważniejsza batalia rozgrywa się jednak w Kalifornii, gdzie w przeciwieństwie do dwóch pozostałych stanów pary homoseksualne od blisko pół roku mogą zawierać związki małżeńskie, zmiana konstytucji (funkcjonująca w mediach pod kryptonimami „Proposition 8”, „Prop H8” lub po prostu „Hate”) nie jest więc potwierdzeniem status quo, tylko brutalnym pozbawieniem grupy obywateli jednego z ich konstytucyjnych praw. A tego przywiązani do idei wolności Amerykanie robić nie lubią, więc mimo że większość Kalifornijczyków teoretycznie wolałaby widzieć pary jednopłciowe w związkach partnerskich a nie małżeństwach, wynik referendum pozostaje niepewny. Co więcej, kilka procent obywateli mimo zalewu przekazami propagandowymi (każda ze stron sporu zebrała po 35 milionów dolarów, które płyną teraz szerokim strumieniem do stacji telewizyjnych) wciąż nie podjęło decyzji, jak zagłosuje. Tak ich do swoich racji przekonują zwolennicy zmiany definicji małżeństwa:

Przyznajmy: nie zawsze przekaz konserwatystów bazował na czystych emocjach – czasami usiłował być rzeczowy:

Niemniej i takie komunikaty bezlitośnie obśmiewano (pierwszy spot obśmiewania nie potrzebował):

Przeciwnicy zmiany w konstytucji w swoich spotach skupiali się na tym, co w istocie postulują prześladowcy mniejszości seksualnych:

…i nawiązywali do bogatej tradycji walki różnych dyskryminowanych grup o prawa obywatelskie. Ich głosem był Samuel L. Jackson aka Jules Winnfield:

Przypominali wreszcie o o dzieciach, które już teraz wychowuje co trzecia para lesbijska w stanie, dzieciach, których mamy – jeśli prawo wejdzie w życie – przestaną być rodziną. Dzieciach takich, jak chłopiec z filmiku, który podesłał mi J.K.:

6 thoughts on “Propozycja „Nienawiść”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s