Pedałem jesteś?

W ostatnim poście Kataryny o antyblogerskich zapędach europarlamentarzystów (od komentarzy kipi dziś polska blogosfera; sam zabrałem głos w temacie na blogu bardziej oficjalnym) znalazłem cytat z artykułu o Tomaszu Lisie, opublikowanego kilka dni temu w „Dzienniku”. Cytat dotyczy pewnej mało dotąd eksponowanej w mediach (tak, tak, jest takowa) dziedziny aktywności byłego szefa polsatowskich „Wydarzeń” oraz związanego z ową aktywnością dylematu jego ówczesnych podwładnych:

Jak tu szanować szefa, człowieka niby poważnego, o wyjątkowo wysokiej pozycji, któremu zdarzało się zaczynać poranne kolegia od przejrzenia internetu, by odszukać wszystkie wpisy na swój temat i temat swej przyjaciółki, i który czasem na tzw. zwyżce, czyli specjalnym podium w newsroomie, potrafił bez zażenowania pod rozmaitymi nickami na gazetowych forach komentować w sieci nie tylko bieżące wydarzenia polityczne. A kiedy plątały mu się już nicki, Hanka pomagała mu założyć nowe konta.

Tyle Kataryna, artykuł w „Dzienniku” zawiera jednak fragmenty stawiające brylującego jeszcze rok temu na łamach „Gazety Wyborczej” (i rżącego na antenie TOK FM) apostoła antykaczyzmu i poprawności politycznej w jeszcze ciekawszym świetle:

Gdy dziennikarz zbyt miękkim głosem czytał materiał, Lis pytał: – Co ty, pedałem jesteś? Może byś przerż… jakąś kobietę i zaczął czytać jak mężczyzna?

„Wszyscy jesteśmy gejami” – pisał w 2005 roku Jacek Żakowski. Ciekawe, czy powtórzy to teraz koledze…

43 thoughts on “Pedałem jesteś?

  1. no cóż….pomińmy to ciszą…kultura tego pana widać jest na pokaz,kiedy nie trzeba być już na wizji pełza po podłodze…

  2. Tomek! Dziennik to prasa polskojęzyczna, niemiecka. Kłamie z definicji, zapytaj ojca dyrektora 😀

  3. A ja zadam pytanie, dlaczego ci dziennikarze nie mówili tego co teraz, gdy Lis był w Polsacie albo zaraz po odejściu? Sprawa śmierdzi na kilometr. Wszyscy czekali i puścili farbę dopiero jak przeszedł do „faszystowskich” mediów publicznych.
    Nie zrozumcie mnie źle. Nie chcę go bronić i mam o gościu nie najlepsze zdanie ale sprawa co najmniej jest podejrzana. Kaczorom i ich sługisom zawsze dobrze dokopać.

  4. Każdy facet się kiedyś przyzna, że jest pedałem. Ja już to zrobiłem, po co ma ktoś inny robić to za mnie? Lepiej być gejem niż podejrzewanym o homofobię;)
    Aha, czy wiecie wszyscy, że jeśli nie podpiszecie się imieniem i nazwiskiem w sieci, znaczy to, że kłamiecie i jesteście szujami. Tak twierdzi niejaki Węglarczyk.
    Skoro geje mają swoje coming outy, to dlaczego miałyby ich nie mieć szuje?

  5. „Jak zawsze wybory wpis Kataryny”.

    Ciekawe czy seria wpisów Kataryny dot. „Agaty” (mocno anty-pro-choice) też się Autorowi tak spodobała?

  6. Gumo, w temacie Agaty (tudzież aborcji) nie jestem uprzedzony w stosunku do którejkolwiek ze stron sporu (nie jestem ani kobietą, ani mężczyzną z awersją do prezerwatyw), więc wpisy Kataryny mogłem oceniać tylko z pozycji warsztatowych. A na tym polu były – jak by nie patrzeć – znacznie lepsze niż analogiczne produkcyjniaki w Wyborczej.

  7. Co do wypowiedzi (rzekomych) Lisa. To w żaden sposób nie są w sprzeczności z pozytywnym stosunkiem do gejów.

    Ja sam jestem za dopusczeniem małżeństw gejowskich itp. A jednocześnie w pracy w sytuacjach steresowych, b. często rzucam określeniami typu „pedał” czy „ciota”. To nie jest kwestia poglądów tylko kultury (lub jej braku), temperamentu lub słownictwa.

    Poza tym w Polsce używa się bardzo ostrego języka i Lis nie jest wyjątkiem. Lepsze jest rzucanie mięchem niż świetoszkowatość i hipokryzja.

  8. Warsztatowo to wpisy te godne były Mniszkówny. Antyaborcyje wyciskacze łez.

    Tekstów w GW nie czytałem, bo byłem zagranicą.

    Ale niezależnie od warsztatu, sens sporu był jasny. Czy wyjątki w ustawie antyaborcyjnej mają jakikolwiek sens w sytuacji, gdy ich wykorzystanie jest faktycznie bardzo utrudnione. I czy rodzice mogą wykonywać prawa rodzicielskie w sposób sprzeczny z wolą k.k.

    Koleżnka Kataryna wyraźnie wskazała po której stronie takiego sporu się znajduje. Usprawiedliwiala i popierała odebranie dziecka rodzicom, bo chcieli zrobić coś co w opinii k.k. jest grzechem.

    Trudno jest zrozumieć taką sytuację jeżeli się nie ma dzieci. Bo gdy się je ma, a nie chce się ich indoktrynować w duchu np. p. Kataryny, to skóra cieprnie na myśl, że jak sie k.k. zechce to do drzwi zapuka policja i zebierze dzieci do pogotowia opiekuńczego, żeby tam wpajać im naukę JP2.

    Ale zawsze fajnie do… GW.

  9. Lepsze jest rzucanie mięchem niż świetoszkowatość i hipokryzja.

    Hmmm, to raczej nie do mnie uwaga, tylko do jakiegoś aktywisty gejowskiego, który wytacza procesy Wszechpolakom za nazwanie go pederastą (były w Polsce takie przypadki, nie będę wymieniał nazwisk).

    Koleżnka Kataryna wyraźnie wskazała po której stronie takiego sporu się znajduje.

    W pełni się zgadzam. To samo jednak można powiedzieć o prawie każdym dziennikarzu piszącym o sprawie tak w Wyborczej, Polityce, czy Newsweeku, jak w Naszym Dzienniku czy Rzepie. Od kiedy to posiadanie przez dziennikarza poglądów jest grzechem?

    Usprawiedliwiala i popierała odebranie dziecka rodzicom, bo chcieli zrobić coś co w opinii k.k. jest grzechem.

    W którym miejscu? Jedyne, co zauważyłem, to że wytrwale tropiła i naświetlała błędy i nieścisłości w relacji mediów opowiadających się za szerszym dostępem do aborcji. Chyba przeczytam te jej posty raz jeszcze, bo może coś mi umknęło…

  10. i jeszcze:

    skóra cieprnie na myśl, że jak sie k.k. zechce to do drzwi zapuka policja i zebierze dzieci do pogotowia opiekuńczego, żeby tam wpajać im naukę JP2.

    Rozumiałbym jeszcze tę kąśliwą uwagę w czasach rządów LPR-u i popieranego przez Katarynę PiS-u, ale przecież teraz rządzi nami (i jak widać godzi się na te niegodziwości) jaśnie oświecona PO! Czyżby z pogotowia opiekuńczego nie udało się Platformie dotąd usunąć pisowców?

  11. Cytat z K.:

    „Czy można zatem igorować fakt, że sąd rodzinny znalazł powody dla umieszczenia w pogotowiu opiekuńczym i odizolowania od matki dziecka, o którego życiu ta matka ma wyłączne prawo decydować?”

    Koleżnka uznała, że odebranie dziecka (14 lat to chyba nie jest dorosły) matce, bo matka nie jest zwoleniczką małoletnich matek, a prawo zezwala na aborcję, to wystarczający „powód” na tak drastyczną akcję. Akcję której nie wolno by było przeprowadzić, gdyby Agata dostawała od matki codzienny regularny wp…, bo „godziło by to w rodzinę.”

    Abstrahuję od histerycznych podtytułów typu „Agata woła o pomoc”, „Agata przegrywa” itp. Faktycznie wysoki warsztat.

    „Pomoc” zaś o której pieje na swoim blogu K. to pranie mózgu przez funkcjonariuszy k.k, żeby urodziła. Po urodzeniu dziecko przestało by ich interesować, chyba żeby trzeba było zainkasować za chrzest.

  12. Sprawa Agaty miała miejsce teraz. Za rządów PO. Które jest równie „święte” jak PIS. Choć (jak pokazała przedmiotowa sprawa) przyciśnięte przez media (głownie GW) jest w stanie wyegzekwować obowiązujące prawo.

    Gdyby GW milczała, matka Agaty zmolestowana przez organy i kk odpuściłaby i mieliśby kolejnego szczęśliwego obywatela wychowywanego przez matkę-dziecko. Poza tym udało się zapobiec groźnemu precedensowi. Wykorzystaniu organów państwa do zapobieżenia wykorzystania przez obywatela przysługującego mu prawa w sposób sprzeczny z naukami k.k. A niewiele brakowało. I to chyba tak zezłościło K.

  13. Gumo, przypomne tylko, że to nie Kataryna to dziecko matce odbierała, ale niezawisły sąd znalazł, jak widać, ku temu powody. Nie znaczy to, że sędzia musiał mieć rację, nie znaczy też, że podjął decyzję kierując się naukami Kościoła. Pamietajmy, że chodzi o matkę, której 13-letnia (w momencie zajścia w ciążę) córka aktywnie prowadziła życie seksualne, w dodatku bez elementarnego zabezpieczenia. Nawet gdybym był proaborcyjnym aktywistą, miałbym watpliwości co do tego, czy ta kobieta nadaje się na opiekunkę prawną małoletniej.

  14. PS. I nie odbieraj tego w ten sposób, ze chcę tu bronić Kościół, którego funkcjonariusze też zachowywali się w tej sprawie skandalicznie. Niemniej sposób relacji ze sprawy w mediach mainstreamowych pozostawiał wiele do życzenia, czego dowiedzieć mogliśmy się choćby właśnie dzięki Katarynie.

  15. Prowadzenie przez 13 latkę życia seksualnego samo w sobie w żaden sposób nie może być wystarczajacym powodem do odebrania dziecka rodzicom. I w praktyce sądów nie jest. Dziecko odbiera się rodzicom w sytuacjach naprawdę skrajnych.

    W przedmiotowym przypadku sąd odebrał dziecko matce, bo ta, chcąc jego dobra, dążyła do zgodnej z prawem aborcji.

    Jeżeli zatem ktoś (np. K.) pisze, że taka decyzja miała „powody” to usprawiedliwia odbieranie dzieci rodzicom w imię kaprysów kk.

    A z niezawisłością sądów bywa różnie. Szczególnie, gdy dotyczy to kk.

  16. Gumo, wiem, jak bywa z niezawisłością sądów, nadal nie widzę jednak, gdzie sedno problemu. Lubię wiele blogów, z których właścicielami nie we wszystkim się zgadzam (z drugiej strony jeszcze nie spotkałem blogera o poglądach dokładnie takich, jak moje) o ile dobrze piszą i pozostają uczciwi wobec czytelnika (tzn. nie sprzedają własnych sadów jako informacji). Kataryna powyzsze warunki spełnia, dlatego nie przestaje być popularna nawet wsród tych, którzy nie zgadzają się z prezentowaną przez nią opcją polityczną.

  17. Szanowny autorze. Może się czepiam, ale te wpisy, o których gawędzimy są klasycznym sprzedawaniem własnych poglądów pod płaszczykiem „rzetelnej” informacji. Choćby śródtytuły „Agata przegrywa, błaga o pomoc itp”. Poza tym przez cały wpis przewiduje się przekaz, że dziewczyna chciała urodzić. Na czym autorka opiera te tezę? Bo tak powiedziała działaczka antyaborcyjna. Zaiste pewne i obiektywne źródło.

    Poza tym kwestionowanie zachowania matki i poddawanie w wątpliwość jej przyzwoitości, bo inaczej rozumie dobro córki niż pani Kataryna jest dla mnie odstręczajace.

    Ale o gustach się nie dyskutuje.

  18. znam z pierwszej reki, jako swiadek nastepujaca sytuacje:

    dawno temu pewna osoba poczula oburzona zenujacym komentarzem jakiegos tefauenowskiego dziennikarza drugiej kategorii do jakiegos niusa o pietruszce. zeby niestosownosc tego komentarza napietnowac wyslala do tvn na maila ogolnego redakcji. a ze to osoba generalnie stateczna i kulturalna, wiec mail nie zawieral obelg tylko rzeczowa krytyke.

    po 5 minutach przylecial email od samego wielkiego lisa w wielka tyrada jak niepowazni sa widzowie ktorzy w ogole smia czepiac sie dziennikarzy, ktorch on wlasnorecznie dobiera. autorka maila zostala zmiazdzona jako totalnie nieprofesjonalny widz, nie przygotowany to kontaktu z lisizmem.

    to nie jest anegdota. stalem przy biurku, kiedy maile od lisa i kunicy lataly (bo pisali obaj i to po kilka razy w ciagu 15 minut)

  19. Jeśli chodzi o rzucanie mięsem – cóż, [gumeczko123], naprawdę obiad w Galerii Mokotów smakuje znacznie gorzej, gdy obok stoi Lis, zwany dziennikarzem i rzuca przez komórkę kurwę, za kurwą (może z żoną rozmawiał? albo o żonie? trudno powiedzieć). Ale jakby przy mnie, a nie daj matkonaturo do mnie, rzucił coś takiego, co i tobie podobno się zdarza w chwilach stresu powiedzieć, to dostał by w mordę. Ty gumeczko zresztą też. Wiesz, taki mam temperament i warunki fizyczne.

  20. Gumo!

    Na czym autorka opiera te tezę? Bo tak powiedziała działaczka antyaborcyjna. Zaiste pewne i obiektywne źródło.

    Ależ tezy GW były równie mocno podbudowane – tyle że twierdzeniami działaczek z drugiej strony barykady – choćby Wandy Nowickiej.

    Poza tym kwestionowanie zachowania matki i poddawanie w wątpliwość jej przyzwoitości, bo inaczej rozumie dobro córki niż pani Kataryna jest dla mnie odstręczajace.

    To mów od razu, że tu chodzi o emocje (z definicji irracjonalne, z drugiej strony nienawiść do wrogów – także ideologicznych – to rzecz, którą w nas wbudowała biologia), a nie o jakieś rzeczywiste zarzuty…

  21. Tomku, zastanawia mnie które to polskie czteroliterowe słowo zaczyna się na „przerż”?
    I czy wykropkowanie (domyślam się, że spełniające rolę wygwiazdkowania z epoki wiktoriańskiej) jest Twoim czy Dziennikowym wyrazem szacunku dla Publicznej Przyzwoitości?

  22. „gdy obok stoi Lis, zwany dziennikarzem i rzuca przez komórkę kurwę, za kurwą (może z żoną rozmawiał? albo o żonie? trudno powiedzieć).”

    albo opowiadał jak się zatrudniał w „faszystowskiej” tvp urbańskiego za 50 patyków

  23. [Tuje] Rozumiem, że wpisujesz się tutaj z mamra, skoro jak tylko usłyłysz słowo na K., to dajesz w mordę.

    [Autor] Emocje, swoją drogą, a manipulacje I blogerki IV RP swoją.

  24. G, stoje na stanowisku, że w tej sprawie manipulowały obie strony. Kataryna naświetlała, jak to robi strona proaborcyjna. Z drugiej strony blogów i mediów zajmujących się przekłamaniami po stronie antyaborcyjnej też nie brakowało, wiec sprawa jest dla mnie czysta.

  25. Autorze! Chyba zaczynamy sie zgadzać. Jak pisałem drugiej strony nie czytałem, czytałem tylko K. Manipulowała jak miło. A Ty napisałeś, że pisze „jak zwykle wybornie” o co miałem do Ciebie pretensje.

    Inna sprawa, że druga strona miała rację; chodziło jej o wymuszenie na świętoszkach z PO respektowania istniejącego prawa, a strona reprezentwoana przez K. miała na celu zakwestionowanie (i tak b. ograniczonego) prawa do aborcji metodami siłowymi (sąd itp).

  26. Gumo, ale to sądy, a nie rząd stoją w RP na straży prawa. Dlatego nie nazwałbym dochodzenia czegokolwiek tą drogą metodą siłową.

    Druga sprawa, że rację można mieć w sporze, w którym da się ustalić stan faktyczny. Ja tymczasem powiem szczerze, że do dziś nie wiem, czy dziewczynka była w końcu zgwałcona, czy nie – czyli czy w świetle polskiego prawa miała prawo do aborcji. Sama, jak się zdaje, zmieniała na ten temat parę razy zdanie… Gwałt był w takim wypadku wysoce subiektywny (w istocie chodziło raczej o seks młodocianych za obopólną zgodą), nie jestem zatem pewien, czy prawo do aborcji wchodziło w grę.

    PS. Nie uważam, żeby to prawo było dobre, ale chyba lepszą metodą jest po prostu je zmienić, zamiast urządzać takie cyrki. PO, SLD i PSL mają wystarczającą większość, by nawet potencjalne weto Kaczyńskiego w tej sprawie utrącić…

  27. Tomku, z pewnym wahaniem dołączam się do uwag na temat roli wpisów Kataryny (na dwóch jej blogach) w „aferze Agaty”, bo nie jestem przekonany czy te pudełeczka są najwłaściwszym do tego miejscem, ale rozumiejąc Twój szacunek dla jej warsztatu i jej panowania nad detalami, do wysłowienia mojej pozycji chciałbym użyć Twoich własnych zwrotów z niedawnych komentarzy:

    1. „Kataryna naświetlała, jak to robi strona proaborcyjna.”
    2. „Ja tymczasem powiem szczerze, że do dziś nie wiem, czy dziewczynka była w końcu zgwałcona, czy nie”.

    Co do 1. to nie każdy zniesmaczony naciskami księdza i aktywistów pro-life’owych wpisuje się na listę „strony proaborcyjnej”. Stwarzanie pozornej alternatywy jest właśnie manipulacją obrażającą zasady logiki. Ponadto, Twojej wątpliwości z 2. (które wcześniej Ci nie przeszkadzały gdy pisałeś „córka aktywnie prowadziła życie seksualne, w dodatku bez elementarnego zabezpieczenia”) w argumentach Kataryny nie pojawiły się na chwilę. Ponieważ cel (dziennikarze z GW) był wyznaczony, reszta
    (jakość opieki matczynej, życie seksualne córki, jej poglądy o płodzie) zostały ustawione w takiej linii, by nie było wahań co do rozkładu racji. Cały jej wyśmienity warsztat został użyty w montażu insynuacji, w przemieszaniu plotek, w dopasowywaniu wersji do tezy.

    Niesmak, smutek, brak nadziei na naprawę obyczajów. Każda epoka ma taką Zofię Muszkat na jaką zasługuje.

  28. Autorze. Prawa nie mówi o gwałcie, ale o czynie zabronionym (art. 4.1 ust. 1 pkt. 3 ustawy antyaborcyjnej).

    Stosunek z osobą poniżej 15 lat jest czynem zabronionym (art. 200 k.k.). W USA takie coś określa się jako „statutory rape”.

    Wobec tego ciążą z takiego stosunku jest wynikiem czynu zabroniego, a aborcja jest dozwolona.

    Stan faktyczny jest zatem jest jasny.

  29. Gumo, sprawdziłem w ustawie i przyznaję rację w kwestii czynu zabronionego.

    Andsol, po przemyśleniu sytuacji także przyznaję rację. Ba, pogrzebałem głębiej i faktycznie, okazało się, że Kataryna ma w sprawie Agaty faktycznie trochę manipulacji na sumieniu:
    Manipulacje Kataryny, by Planeta Terra

    Przekonany i zniesmaczony wykreślam „jak zwykle wyborny”.

  30. Tomku, gdy ktoś tak znany i czytany jak Ty potrafi głośno powiedzieć „przemyślałem jeszcze raz i dostrzegam nowe elementy” i wcale od tego nie dezintegruje się wraz z blogiem, to jest to pięknym przykładem jak powinni rozmawiać dorośli ludzie. Gratuluję i ściskam dłoń.

  31. Andsol, no już spokojnie, bo peknę od tych komplementów i gratulacji. W końcu to przecież ja byłem w błędzie 😉
    Tak czy owak, na tym chyba z definicji polega dyskusja: czasami ma się rację, a czasami nie – i w tym drugim wypadku najlepiej przyznać się najszybciej, co by sobie i innym zaoszczedzić czasu i nerwów.
    Ściskam dłoń również.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s