32 thoughts on “Metal wpada w trans

  1. Nie zdziw się Tomaszu, jak ci jutro do drzwi zapuka delegacja metali, którzy będą chcieli walczyć ze stereotypami… pięściami.

  2. Sądzę, że w następnym kroku jeden z tych dwóch , co poszli po browara i kebaby, ze skromnym uśmiechem wyciągnie z plecaka swojego pluszowego misia, a drugi opowie, jak potrafi siedzieć i obserwować mamy odbierające swoje pociechy z przedszkola. Potem wszyscy trzej zrobią użytek z przyniesionych browarów i dojdą do smutnego wniosku, że społeczeństwo wymusza na nich granie morderców i twardzieli, a oni zawsze marzyli o występowaniu w chłopięcym chórze. Następnie poryczą się przy „White Christmass”. Któryś wyzna, że tęskni do mamy, inny zgodzi się, że nie ma to jak gulasz z renifera autorstwa jego babci-berserkerki, trzeci zaś – zamyślony – wymamrocze coś, że noszenie topora wcale nie jest takie męskie, a harfa to w gruncie rzeczy całkiem niezły wynalazek. Wspomną z rozrzewnieniem, jak doskonale bawili sie przy „Dzieciach z Bullerbyn”. Któryś powie, że nigdy nie radził sobie z dziewczynami, pozostali skwapliwie przytakną. Potem zaczną się dzielić swoimi marzeniami: o policyjnym mundurze, małym domku gdzieś na odludziu (zupełnie jakby w Norwegii istniało cokolwiek poza odludziem). Sklną parszywy los, który sprawia, że black metal jest jedyną drogą, by być kimś. Ktoś tam rzuci, że naprawdę zawsze chciał się nazywać Birgit… I tak długo w noc. A rano nie będą już umieli patrzeć sobie wzajem w oczy…

    Odjechałem?

  3. No właśnie…
    Znasz Ty Tomaszu osobiście jakichś prawdziwych metali?
    Ja znam i w opowieści o nich żaden seks się nijak nie mieścił, w tym clue tej historyjki. Owszem, seks istnieje w tym kontekście, ale jedynie jako element dekoracyjny otoczki. Jest włączony do mrocznych arkanów, szatańskich rozkoszy, których ino Najmroczniejsi Wyznawcy Szatana mogą w pełni doznać. Skoro zatem przebijamy się przez tę warstwę, nie ma już miejsca na seks. Z dziewczynami sobie nie radzą, z chłopcami się boją. Może czasem zdarzy im sie z jakimś kolorowym magazynem albo łebsajtem…

  4. Loghosie, to się nazywa stereotypizacja. Mam znajomych metali i nijak od reszty w tym zakresie nie odstają; kto wie zresztą, czy ze swoimi kobietami (nie znam metali homo) nie bzykają się znacznie częściej niż członkowie dominującej w naszym kraju subkultury katolików… Skąd ci do głowy przyszły te łebsajty?

  5. Hm, oczywiście, że to stereotypizacja. Spot, który zaprezentowałeś też opiera się na grze stereotypami 🙂

    Łebsajty? Nie jestem pewien, czy rozumiem pytanie. Chodziło mi o to, że www daje łatwy dostęp do pornoli. Tyle. Ciekaw natomiast jestem, co Ty z tego wyciągnąłeś.

  6. Hm, ale gra właśnie stereotypami 🙂
    A co do łebsajtów – wolałbym wiedzieć 🙂 To jedna z licznych wad mojego charakteru, że zazwyczaj wolę wiedzieć, a teraz to mam wrażenie, że wyzyskujesz moje zaintrygowanie 😀

  7. A co do stereotypów – medialnie i rozrywkowo są bezcenne. Trudno byłoby zrobić śmieszny skecz o księżach katolickich, jeśli miałoby się zaznaczyć, że oczywiście, jest wśród nich wielu ludzi godnych szacunku i mądrych i w ogóle takich, z którymi z przyjemnością napiłoby się wódki lub rozgrywało popołudniowe partie brydża. A w końcu są tacy.
    Tylko idiota szczerze wyznaje zasadę, że blondynki są z natury głupie. Sądzę, że żadna statystyka nie potwierdza takiej zależności. Jest to stereotyp w sprzężeniu zwrotnym z innym, że „mężczyźni wolą blondynki”. Ścisła symbioza. Mocno krzywdząca dla blondynek, jak sądzę.
    Stereotypy, zresztą jak wszystkie sformalizowane metody heurystyczne , mają niewielką wartość poznawczą, są za to częścią kodu kulturowego. Można się tym kodem posługiwać na różne sposoby. Można się nim podpierać i autorytatywnie wygłaszać brednie, że „czarnuchy śmierdząi są leniwi”, „Żydzi rządzą światem” itp., można świadomie je wykorzystać, żeby przekazać coś pomysłowym złamaniem stereotypowego przekazu.

  8. To po coś, kurna w ogóle o tym wspominał?

    Bo lubię niedopowiedzenia i droczenie się…

    A w kwestii stereotypów się zgadzam. I dlatego uważam, że nie w każdej sytuacji należy je za wszelką cenę zwalczać. W sterylnym, politpoprawnym świecie bez stereotypów, którymi można się bawić (np. w reklamach) to bym jednak nie chciał żyć.

  9. Sterylny, politpoprawny świat składa się ze stereotypów, tylko poukładanych nieco na ukos względem rozdziału stereotypów zwalczanych 🙂 Hameryka dała już parę popisów w kwestii tego, jak to się wyradza (skazanie czterolatka za molestowanie seksualne itd.). Stereotypów jako takich nie da się zwalczyć, do póki nie pojmiemy istoty heurystyki. Wydaje mi się natomiast, że dość pożyteczne byłoby zwalczanie skłonności do stereotypizacji. Innymi słowy, skłanianie ludności tej bryłki materii, na której żyjemy, do odrobiny krytycznego myślenia.

  10. Zwalczać skłonności naszego mózgu do stereotypizacji to się chyba nie da inaczej, niż mózg amputując. Mamy (i to nie tylko na poziomie gatunku, bo cecha ta wyróżnia wszystkie wyższe kręgowce) skłonność do kategoryzacji świata i wszystkiego, co w nim spotykamy. A stereotypy to tylko kolejne kategorie…

  11. Bo „poprawność polityczna” to jest przeca – z samej nazwy wynika – jakaś siatka poglądów dozwolonych, usankcjonowanych, nienaruszalnych. Mam w dupie, czy taki nienaruszalny pogląd jest sankcjonowany przez mojego dziadka i jego niezłomne przekonanie o własnej racji, przez wielowiekową tradycję, czy przez Wielmożną Ustawę. Dlatego jestem przeciwnikiem parytetów w tym samym stopniu, co jakichkolwiek przepisów dyskryminujących.

  12. Nei, Tomasz, nie o tym mówię. Mówię o zwalczaniu kulturowych zachęt do stereotypizacji. Z heurystyką walczyć nie zamierzam, bo – po pierwsze – walka to z góry przegrana, po drugie zaś – byłaby szkodliwa. Nie da się analizować każdego ruchu i posunięcia pod względem motywacji i konsekwencji. Da się za to zdeprecjonować bezkrytyczne motywacje wypływające z heurystycznych skrótów. Tym bardziej, że te heurystyczne skróty są idealnym polem do popisu dla wszelkiej maści skurwysynów.

  13. Wzniosła idea. Tylko co począć ze stereotypami, które są statystycznie trafne? Takimi jak „Czarni w USA częściej korzystają z zasiłków niż Biali”, „Cyganie w Polsce / Polacy w Niemczech kradną”, czy „geje mają więcej partnerów niż heterycy”?

  14. Tomasz, może wyrażam się nieprecyzyjnie, pewnie tak. Zresztą akurat pierwsze zdanie nie jest typowym stereotypem. A na pewno nie jest równoważne z bardzo stereotypowym „czarni są leniwi”. Na częstsze korzystanie z zasiłków wpływa nieco więcej czynników niż na lenistwo. Bo może to np. wynikać z mniejszego dostępu do wykształcenia, uprzedzeń pracodawców itp.
    Zdanie to przenosi pewną informację (jego prawdziwość zresztą jest łatwa do sprawdzenia), ale rodzi też mnóstwo pytań o przyczyny takiego stanu. W końcu można też ww. czarnych oceniać przez pryzmat zdani: „w 1862 blisko 100% właścicieli plantacji bawełny w USA na południe od linii Mason-Dixon stanowili biali. Jeśli ktoś nie wie, co to była linia Mason-Dixon, na czym polegała różnica między terenami na północ i na południe od tej linii, no to dojdzie do wniosku, że czarni do niczego się nie nadają.

    Jeszcze brutalniej – „większość ludzi, którzy pozwolili się wziąć do obozów zagłady w latach 1939-1945 to Żydzi”. Czyż z tego zdania nie wynika, że ci przewrotni Żydzi perfidnie robili sobie martyrologiczny PR? A czy zdanie to oddaje istotę tego ludobójstwa?

    Cyganie…. Owszem. Polacy w Polsce też kradną. Podobnie Niemcy w Niemczech też kradną. Istota stereotypizacji polega na tym, że takie niewinne pod względem logicznym zdanie zawiera implicite wielki kwantyfikator. Innymi słowy, każdy, kto należy do naznaczonej grupy, jest z założenia inkryminowany. Zajebista postawa, wiele dobrego zrobiła mafiom wszelkiego typu. Podobnie jak pani Oriana Fallaci przekonała wielu młodych, wykształconych Arabów, że nigdy nie dostąpią zaszczytu jakiejkolwiek równości z jakimkolwiek Europejczykiem. No to co się dziwić, że w każdym geju widzi się gwałciciela dzieci?

    Zresztą, co złego jest w tym, że idea jest szczytna? Mamy stworzyc dwa indeksy? Stereotypów jakoś uzasadnionych i tych nieuzasadnionych? Pierwszy pielęgnować, a drugi wypalać białym żelazem (z zastrzeżeniem, że w pierwszym i w drugim przypadku mogły zajść pewne pomyłki, nieuniknione przy stereotypizacji)?

  15. Loghos,

    1. Ludzie najczęściej nie wnikają w powody stereotypu-uogólnienia. Obserwują rzeczywistość i dostrzegają prawidłowości – i tyle. Przy okazji: jeżeli widzą również kontrprzykłady, stereotyp nie powstanie, albo powstanie znacznie słabszy (w Niemczech ze zdaniem „Polacy kradną” zgodzi się więcej osób, niż w Polsce). Walka z tym to trochę jakby walka z wiatrakami: nie możesz ludziom przeprogramować zasady działania umysłu. Co najwyżej możesz im pokazywać kontrprzykłady, jeśli takowe istnieją.

    2. Pewne badania, opisywane u Pinkera w „Tabula rasa” pokazują cos jeszcze bardziej szokującego: otóż na ogół nasze oczekiwania wynikające ze stereotypów są trafne. Kiedy idziesz po zaułkach dużego miasta i przyspieszasz widząc łysego, zwalistego człowieka w skórze, możesz mieć rację. Dziewczyny, które dawały się przekonać Molowi, że powinny z nim mieć seks bez prezerwatywy (bo inaczej będą rasistkami) też pewnie teraz plują sobie w brodę, ze nie zawierzyły stereotypowi.

    3. To, że stereotyp może być trafny, jeśli chodzi o zbiorowość, nie powinno wpływać na naszą ocenę jednostki, jeśli mamy informacje, które pokazują, że niekoniecznie dzieli ona stereotypowe cechy z grupą, do której należy. Przykład: adopcja. Pary powinny być oceniane przez pryzmat informacji o ich relacji, dochodach, etc., a nie przez pryzmat bycia homo czy hetero.

    4. Istnieją stereotypy, które nie mają nic wspólnego z ugólnieniami ani z jakąkolwiek prawdą (przykład: „Żydzi piją krew”, „Geje to pedofile”). To na ich zwalczaniu powinniśmy się koncentrować, bo ta sprawa – w przeciwieństwie do pierwszej – jest do wygrania.

  16. @Tomasz
    1. Masz rację, żadnej z przedstawionych tez nie neguję.
    2. Masz rację, to się chyba nazywa „samospełniające się prorocztwo”, „syndrom ofiary” itd. Owszem. Działa to trochę na zasadzie: „masz mnie za chuja, you welcome” 🙂
    3. To oczywiste, że nie powinno, ale na tym cały wic polega, że wpływa, taka zabawna cecha stereotypu 😀
    4. Istnieją. Żerują na tych, które mają jakąś podstawę, bo są sprzedawane w tej samej paczce. To jest jedna z przykrych pułapek heurystyki.

    Co do 1: heurystyka, jak mi się zdaje, polega właśnie na tym, że pewne treści są przyjmowane w sposób kompletnie poza jakimkolwiek paradygmatem. Na podstawie często słyszanych sformułowań, przysłów, wpajanych „prawd życiowych”, intuicji, obserwacji itd. Oczywiście, nie ma żadnego powodu, by przyswojone w ten sposób treści były z założenia fałszywe. Ale nie ma też żadnego powodu, żeby były z założenia prawdziwe. Goebbelsowskie „kłammstwo powtórzone 1000 razy, staje się prawdą” odnosi się właśnie do mechanizmu stereotypu. Nie jest specjalnie trudne, żeby zbudować prawdziwe (pod względem logicznym) zdanie, które niesie za sobą skrajnie niesprawiedliwe implikacje. Gdybyś np. w dyskusji o rasizmie powiedział: „ale udowodniono, że na terenie Afryki 94% przestępstw z użyciem przemocy popełniają czarni” To zapewne niewiele rozminąłbyś się z prawdą. Ale znaczenie tego zdania wypowiedzianego w tym kontekście nie miałoby nic wspólnego z rzeczywistością. To zdanie nie niosłoby żadnej istotnej informacji na temat rzeczywistej skłonności czarnych do popełniania brutalnych przestępstw, nie miałoby żadnego przeniesienia na inne tereny, ale Twoja intencja byłaby zrozumiała. I byłaby to nieuprawniona insynuacja, mimo, że zdanie, które wypowiedziałeś, miałoby oparcie w faktach.
    Secundo – czyli ten samokreujący stereotyp. Kiedy Włoch w USA, Cygan w Polsce, Polak w Niemczech, Irlandczyk w Anglii, Bask w Hiszpanii, Arab gdziekolwiek na zachód od Kaukazu jest po raz kolejny automatycznie włączany na listę podejrzanych i traktowany jako przestępca – ot tak na wszelki wypadek – to w końcu myśli sobie „kurwa, byłem uczciwy i traktują mnie jak szmatę, niech chociaż coś z tego mam, choćby odrobinę satysfakcji”.

  17. A co do Mola – hm, to jest właśnie zagrożenie poprawności politycznej. Poprawność polityczna nakazuje Ci: „kiedy czujesz negatywny odruch wobec kogoś, kto nosi wyraźne znamiona inności, ulegnij temu komuś lub przyjmij napiętnowanie”. To jest dokładny negatyw fobii. Znaczy fobia przed fobią.

  18. Ale jeszcze w tym właśnie kontekście – gdyby wiejski flirciarz robił to samo, sprawa byłaby mniejsza. Zakwalifikowanoby go jako zwykłego skurwysyna, a nie jako czarnego skurwysyna, co mści się za wszystkie prawdziwe i wyimaginowane krzywdy czarnej rasy. Taka jest siła stereotypu.

  19. A opresje te nie są wcale wyimaginowane. Nie chciałbyś być w skórze czarnego, który wsiada 15 minut po północy do nocnego w piątek lub w sobotę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s