Kazio wieczorową porą

Sztab Kazimierza Marcinkiewicza, nie bacząc na to, że Hannie Gronkiewicz-Waltz na skutek deficytu frajerstwa u Marka Borowskiego z dnia na dzień topnieją nadzieje na panowanie w Warszawie, postanowił zakończyć kampanię jakimś mocnym akcentem. Padło na telemarketing, czyli dzwonienie do ludzi, co by się dowiedzieli czegoś o kandydacie i dali do zagłosowania nań przekonać.

Klasyczny telemarketing wygląda następująco: słysząc dzwoniący telefon podnosimy słuchawkę, i wtedy po drugiej stronie żywy telemarketer najpierw pyta, jak się czujemy, potem prawi nam komplementy i wreszcie wdaje się w miłą pogawędkę, w trakcie której z przyjemnością dajemy się przekonać do zakupu lub zagłosowania na wskazanego przezeń kandydata. Tym razem miało to wyglądać podobnie, z tym że w roli telemarketera miał wystąpić komisarz Marcinkiewicz. Ponieważ zaś stolica trochę mieszkańców liczy, a p.o. prezydent generalnie zapracowany, przekaz nagrano, by za każdym razem odtwarzać go zdziwionemu Warszawiakowi.

Pojawił się jednak nowy problem: Warszawiacy to ludek zapracowany, jasne jest zatem, że dzwonienie na ich domowe numery w ciągu dnia mija się z celem – w pracy będąc i tak nie odbiorą. Jakiś geniusz w sztabie (lub w firmie marketingowej) wpadł zatem na pomysł, by dzwonić do ludzi między 21 wieczorem a 6 rano – wtedy na pewno będą w domach. Co wymyślono – wykonano.

Teraz wyobraźcie sobie, że chrapiecie spokojnie snem sprawiedliwego, a tu o trzeciej nad ranem ddddrrrrrrrrrrrrrrrynnnn!!! Jeśli zawał na miejscu nie stał się w tym momencie waszym udziałem, odbieracie z żołądkiem w gardle, spodziewając się np. wieści o śmierci dziecka lub rodzica, tymczasem po drugiej stronie… spokojny głos pana Kazimierza dziękuje wam za oddanie głosu i prosi o jeszcze. Uradowani, że rodzina jednak cała i zdrowa, wiecie już jedno: kochacie prezydenta Marcinkiewicza i zrobicie dlań wszystko. Nie od dziś wiadomo, że żadna technika perswazyjna nie dorównuje huśtawce emocjonalnej.

Jako mieszkaniec Warszawy już drżę na myśl, co w odpowiedzi wymyśli sztab HGW!

39 thoughts on “Kazio wieczorową porą

  1. matko, jakie to szczeście nie mieszkać w STOLYCY… Po nocach nie dzwonią i w ogóle 😉
    Kazik zrobi sobie kuku tym wydzwanianiem

  2. pozdrawiamy doskonały marketing. 🙂 gdyby mnie to spotkało ze strony mojego kandydata na prezydenta gdanska, to bym natychmiast szukała alternatywy. na niego bym nie oddała głosu. prezydent ma mi zapewnić spokojny sen, a nie traumę w środku nocy, bo z nerwów i złosci pewnie juz bym nie zasnęła.
    hgw moze spokojnie uruchomić hasło „warszawiaku! ja nie będę cię budzić w środku nocy. spij spokojnie”
    🙂

  3. Podobno to jednakowoż była pomyłka z tą porą, Kazio przeprosił… No zobaczymy, może jednak parę głosików przez to straci?…

  4. Ciekawe, ile telefonów w Warszawie zostało rozwalonych przez obudzonych w środku nocy kandydatów na wyborców Kazia M? Na wszelki wypadek od dziś wyłączam na noc telefon, bo w mojej Łodzi sztab p. Kropiwnickiego także prowadzi telefoniczną agitację, a do wyborów zostało parę dni i również może „pomylić się system”. Wolę nie ryzykować…

  5. Oto caly Kazio – taaaaki europejski,ze mucha nie siada, pieszczoszek antykaczyzmu, upatrujacego w nim wybawiciela od dziobatego ptactwa.

    No i dobrze, ze sie posliznal, wcale mi go nie zal, zreszta nigdy za nim nie przepadalam, a teraz zycze wygranej wylacznie dlatego,ze bylaby to wygrana „Kaczorow”.

    HGW jest, bez watpienia, znacznie subtelniejsza: liczy na pomoc podczas wieczornego paciorka. No bo chyba, skoro kandyduje, nie zaklada,ze stracila laski u Matki Boskiej, ktora przysnila sie jej i zachecala do kandydowania na prezydenture kraju, kilka lat temu – o czym Hania poinformowala wiernych w Radiu Maryja.

    To ja, jednak, wole Kazia.

    Kaska

  6. Bardzo mi się podoba jak zwolennicy Kaczyńskich( taki Pyzol, Galba i inni) robią sobie jaja z wiary katolickiej Hanny Gronkiewicz Waltz. Może jednak ten kraj nie jest aż taki klerykalny…ale jednak nie, byłoby to szczęście zbyt wielkie. To są po prostu najczęściej prostu dewoci lub hipokryci ( albo jedno i drugie) Gdy ktoś z PO (mało prawdopodobne ale jednak) powiedziałby coś „złego” na kościół to by bili piane , gdy zaś HGW kiedyś palnęła coś o duchu świętym to do dziś się za nią ciągnie rechot prawicy…

    Kaziu swoja inteligencją inaczej jest idealnym materiałem do skeczy.

    Wymyślił już 5 mostów ( ostatni hit most Krasińskiego-nie ma żadnych planów i nie wykupiono jeszcze działek-ale ma być za 4 lata) obniżkę OC ( jest z ubezpieczycielami po słowie) stadion, bravo-girl blog, otworzył przed czasem rondo Starzyńskiego co kosztowało miasto 2 mln zloty, okazało się , że jest prawicowym lewicowiec, który świetnie dogadywał się z panem Markiem Borowskim..

    Moim osobistym hitem jest jednak tekst jaki usłyszała dziennikarka „DZ” Joanna Lichocka wchodząc do ratusza…”Dzień dobry Pani właśnie wysłałem sms-a do żony , że ją kocham”

  7. ==> Oj Pyzol, Pyzol: uradyjomaryjnienie Kazia i ogólnie PiSu (że o koalicjantach nie wspomnę) tudzież ich demonstracyjnie okazywane przywiązanie do Wiary Przenajświętszej jakoś Ci nie przeszkadzało w ich wiernej admiracji, a teraz z tego samego tytułu czynisz zarzut HGW…?

    Jakowąś sofistyką zalatuje, by nie rzec dialektyką nieomalże zbliżoną do marksistowskiej ;-))…

    Jestem przekonany, że gdyby HGW startowała w barwach PiSu, to owe nabożne kontakty z Duchem Świętym i radyjomaryjne występy byłyby przez Ciebie, a na pewno przez każdego bardziej typowego PiSownika argumentem za nią, a nie przeciw niej!!

    Na litość boską – trochę logiki, trochę logiki…

    P.S. Pamiętam HGW, jak z zapałem natychała się Duchem Świętym (a dokładniej Ruchem Odnowy w Duchu Świętym) nie tylko w okresie swej kampanii prezydenckiej, ale i wcześniej, gdy szukała posady szefa NBP. Domniemywam nawet, że to ów Duch osobiście załatwił jej tę fuchę u Wałęsy poprzez swe służbowe kontakty z Matką Boską W Klapie Pana Prezydenta :-)). Pamiętam również, jak zapewniała że i w swych posunięciach w sferze finansów korzystała z podpowiedzi Ducha Świętego. Czyż nie była w tym prekursorska w stosunku do sejmowo-rządowych modlitw obecnej koalicji o deszcz…?

  8. No ja tam widzę jednak [uchachany] logikę całkiem, całkiem – o ile się wcześniej założy, że w rozpatrywanej materii miało się PO od PiS odróżniać. O ile.

    Porzucając ten jałowy spór rzuciłem okiem na duecik z Rzepy o polsko-niemieckich zdobyczach cywilizacyjnych – a jednak nie porzuciłem, bo i tam się polaryzacja wdarła, za bieguny mająca obie partie konserwatywne (tj. narodową i liberalną):

    Napór:

    Niemiecka misja cywilizacyjna

    Mapki Państwowej Komisji Wyborczej pokazują, że Polska podzielona jest na pomarańczowy zachód i północ oraz niebieski wschód i południe. Kolor pomarańczowy oznacza tereny, na których w wyborach samorządowych największe poparcie zdobyła liberalno-konserwatywna Platforma Obywatelska, niebieski to obszary, gdzie wygrała narodowo-konserwatywna partia Prawo i Sprawiedliwość z premierem Jarosławem Kaczyńskim na czele. Ten podział na dwa obozy polityczne nie jest nowy, dokładnie taki sam obraz wyłonił się z wyborów sejmowych i prezydenckich.

    i odpór:

    Jak nie kijem to malarzem

    I na koniec generalna konstatacja. Zakorzenione w mentalności niemieckiej mentorstwo czy poczucie misji cywilizowania słowiańskiego Wschodu nie są zaskakujące. Zastanawiać jednak musi, że część niemieckich elit nie uczy się na własnych błędach i nadal lekceważy Polaków i innych mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej. A przecież ciągle żyją ludzie pamiętający, jak jeden „malarz z Wiednia” chciał tę część świata cywilizować.

    No pięknie się państwo autorzy bawią.

  9. My God!

    Ja tylko przypomnialam,ze Hania przez Matke Boska prezydentKA zostac chciala, a tu zaraz gromy na mnie spadly…

    A ja mam osobisty telefon na Gore i w i e m, ze Matka Boska ma nieco wazniejsze problemy do otaczania ppieka na tym lez padole niz pogaduszki z Hania o prezydenturze w Polsce!
    Amen!

    Kaska

  10. My God!

    Ja tylko przypomnialam,ze Hania przez Matke Boska prezydentKA zostac chciala, a tu zaraz gromy na mnie spadly…

    A ja mam osobisty telefon na Gore i w i e m, ze Matka Boska ma nieco wazniejsze problemy do otaczania ppieka na tym lez padole niz pogaduszki z Hania o prezydenturze w Polsce!
    Amen!

    Kaska
    PS. Galopujacy Majorze, czy nie wydaje ci sie,ze gdyby Matka Boska rzeczywiscie osobiscie zajela sie prezydentura pani Hani, to ta jej nie wygralaby – niedowiarku ty jeden?! Nalgala Hania, i tyle.

  11. Witam, wpadłam tu na chwilkę! Odnalzałam Pańską stronę całkiem niedawno, gdy poszukiwałam pewnych info o Gosiewskim i …natknęłam się na Pana w roli obrońcy tegoż polityka i…dowiedziałam się,że jest Pan mym „sąsiadem” :)Pozdrawiam więc Drogiego sąsiada,mającego na dodatek zbliżoną profesję do mojej (zgaduj zgadula, jaka ona jest :))
    Co do „afery” telefonicznej, dopatruję się tu jakiejś podpuchy – podstępu, niestety. Jak powiadał Freud, nie masz przypadków na tym świecie…Podjerzliwość? Paranoidalne nastawienie? Ojjjj, mam już dosyć tych sztuczek PRL-wskiej psychologii społecznej Pozdrawiam

  12. Miło spotkac „sąsiadkę” 😉 Ja też nie wykluczam, że to mogła być jakowaś podpucha, zwłaszcza że po tych wybrykach Hannie w sondażach wzrosło poparcie – i dziś wygrywa.

    Ale może jakaś paranoja i mi się udziela…

  13. Jeszcze raz „ja”

    „Jej wiceprezes Rafał Kulpiński wyjaśnił, że to błąd pracownika spowodował, iż system nie skasował godziny i telefony z głosem Kazimierza Marcinkiewicza odezwały się w nocy. Błąd został wykryty, gdy rano sprawdzono raporty w firmie Telebridge.” – NA MIEJSCU MARCINKIEWICZA PRZYJRZAłABYM SIę BACZNIEJ I TEJ FIRMIE, A PRZEDE WSZYSTKIM TEMU PRACOWNIKOWI I JEGO POMYłCE. Ponawiam pytanie, co by na tą pomyłkę powiedział Freud? Bardzo proszę szanownego kolegę o próbę interpretacji.Tylko błagam,proszę o dokonanie jej nie z punktu widzenia psychologa społecznego,czy politycznego (w stylu Natalii de Barbao)lecz wg klucza psychoanalitycznego…

  14. Hej, hej! Przestańmy myśleć o sobie, jako o ludziach chorych i „psychicznych”. Antoni Kępiński przestrzegał przed fałszywymi diagozami i o niebezpieczeństwie sprowadzenia taką „łatką” ucznia, wychowanka,pacjenta do zachowania przewidzianego diagnozą.Żeby Pan wiedział, jak mi się tęskni za wypowiedziami kogoś na miarę prof. Kępińskiego, Kazimierza Dąbrowskiego w dzisiejszej Polsce, a nie np. prof. Maruszewskiego, czy Czapińskiego. Mam już dosyć tych „toksycznych” diagnoz. Mam nadzieję,że wie Pan, co mam na myśli. Zapewne czytuje Pan m.in. CHARAKTERY. Liczę też na ew. oddzielny wątek dot. roli psychollogii społecznej w życiu społecznym i politycznym naszego kraju od czasów co najmniej 1949 r. Pozdrawiam

  15. Venissa Powiedział/a::

    NA MIEJSCU MARCINKIEWICZA PRZYJRZAłABYM SIę BACZNIEJ I TEJ FIRMIE, A PRZEDE WSZYSTKIM TEMU PRACOWNIKOWI I JEGO POMYłCE. Ponawiam pytanie, co by na tą pomyłkę powiedział Freud? Bardzo proszę szanownego kolegę o próbę interpretacji.

    To SPISEK!!!
    Szarej strefy, lumpenlibeałów stojących tam gdzie kiedyś stało ZOMO, łże-elit w sojuszu z wykształciuchami i oczywiście PO.
    Oni wszyscy robią Kaziowi-co-awansuje-w-dół WBREW.

  16. troche offtop:
    „Chcialbym nawiazac do sprawy piekarza z Legnicy, ktory splajtowal przez to, ze pomagal bezdomnym. Kto zawinil ? Urzednicy skarbowi postepujacy bezmyslnie zgodnie z przepisami, zlodzieje ustanawiajacy przepisy, a moze piekarz bo mogl tak jak panstwo oszukiwac i dokumentowac ‚zniszczenie’ chleba ?
    […]
    Oto wizja ‚solidarnego panstwa’, solidarnego o ile ma sie prace. A jak nie, to zdychaj z glodu.”

  17. Venissa, ja nie wierzę ani trochę w psychoanalizę, więc nie bardzo chce mi się kombinować, jakie Freud mógłby mieć przemyślenia, gdyby popatrzył sobie na Kazia, Hanię i ich zmagania. Biorąc pod uwagę to, jak działa mózg kokainisty, do głowy przyjść mu mogło niemal wszystko.

  18. A co do Kępińskiego, jego książki są piękne. Niemniej dziś wiemy znacznie więcej o mózgu, niż za jego czasów, takze o leczeniu chorób psychicznych, które – jak się okazało – raczej nie biorą się z braku ojca czy z obecności „schizofrenogennych” matek, lecz są konsekwencją zaburzenia poziomu neuroprzekaźników lub hormonów, o etiologii genetycznej lub wirusowej… Współczesnych chorych rzadko leczy poetycka proza Kępińskiego czy urocze metafory Freuda, w przeciwieństwie do solidnej dawki Prozaku lub neuroleptyków.

  19. Ojejku, jejku! Sorki, przepraszam Szanownego Gospodarza, ale coś mi sie tu nie zgadza!odczuwam tu jakiś dysonas. Najnowsze badania neurofizologiczne, m.in.prowadzone przy pomocy m.in. Tomografu Pozytonowego coraz b-j potwierdzają teorie neurologa i psychoanalityka samego Freuda. Oczywiście,że psychoanaliza zmieniła się i to znacznie od czasów samego twórcy psychoanalizy,ale że nie jest skuteczna, czy nie jest w zgodzie z neurofizjollogią nie jestem pewna, a raczej nawet zgodzić się nie mogę. Dlaczego więc w Instytucie Psychiatrii i Neurologii na SObieskiego elementy psychoanalizy mają zastosowanie w terapii pacjentów? Dlaczego jeden z jego pracowników, lekarz psychiatra i psychoterapeuta zarazem dr Sławomir Murawiec mówi o pozytywnym wpływie psychoterapii nawet w leczeniu pacjentów neurologicznych i ojej wpływie na zmianę zapisu prżdów czynnościowych CUN? O tym wszystkim można dowieezieć się w najnowszej pozycji „Psychoterapia.Teoria.Podręcznik akademicki”pod red. Lidii Grzesiuk.wyd. ENETEIA, Warszawa 2005. Dlaczego w ostatnich latach „koła” naukowe neurofizjologów ponownie podjęły się wspólnych badań ze środowiskiem psychoanalityków? A takie metody jak somatoanaliza, czy somatoterapia też są nienaukowe i nie odnoszą się do współczesnej neurologii? Nie wierzy Pan,ze skłonność do zapadania róznych chorób, nawet do neurologiczych nie ma nic wspólnego ze strukturą JA pacjenta? Nie wiedzi Pan np. związku pomiędzy sprawnością układu immunologicznego z psychiką człowieka? Widzę,że trochę wątek poszedł w inną stronę, ale skoro już zeszło nt. wspomnianych nauk nie mogłamsię powstrzymać od skonfrontowania mojej wiedzy z Pańską. Pozdrawiam

  20. I jeszcze o etiologii chorób wszelakich.O tym,ze nie ma związku pomiędzy chorobami psychicznymi, czy somatycznymi, np. onkologicnzymi z przeszłością człowieka i sytuacją rodzinną tez nie mogę się zgodzić. Przykładów dostarczają liczne przypadki opisywane przez terapeutów ze wspomnianego instytutu – terapeutów z ponad 30-letnim dośiadczeniem. Kazuistyka u nich jest przebogata. Wirusy? Geny? Np. u pewnej badano dobrze mi znanej osoby badano stopień dziedziczności raka (w kilku pokoleniach stwierdzano raka piersi)oraz ew. wpływ jakiegoś wirusa. Do wirusa się nie czepiam, ale kilkukrotne badania genetyczne nie stwierdziły obciążenia dziedzicznego. Ale jeśli już mowa o „dziedziczeniu”, to raczej prawdopodobna jest teoria, dot. dziedziczności pewnego sposobu reagowania emocjonalnego i traktowania złości. A to także potwierdza kazuistyka

  21. Pani Venisso, każdy psycholog w pewne teorie wierzy, a w inne nie. Ja w psychoanalizę nie wierzę, choćby dlatego, że nie słyszałem do tej pory o ani jednym badaniu, w którym by wykazano istnienie fazy analnej czy oralnej. Nikt do tej pory nie udowodnił też, że kilkulatki płci męskiej marzą, by sypiać z matkami, a te płci żeńskiej zazdroszczą braciom penisów. Leczy się do dziś ludzi Freudem (i nie tylko nim), zgadzam się, ale leczy się równiez ustawieniami Hellingerowskimi, pietruszką, dziurawcem i całą gamą substancji placebo. Jeśli chodzi o to, jak psychoanaliza dokładnie wypada w badaniach, polecam tu dość dobre kompendium Eysencka pod wiele mówiącym tytułem Zmierzch i upadek imperium Freuda.

  22. Ale innych badania mówią co innego. Nie chodzi mi już o klasyfikacje, pojęcia, definicję – psychoanliza wciąż ewoluuje, ale gdyby Pan zechciał doświadczyć na samym sobie tych technik, to wydaje mi się,że umiałby Pan pogodzić TEORIĘ z PRAKTYKĄ. Ja nie studiuję samej psuchoanalizy, ale inną metodę psychoterapeutyczną z el. psychoanalizy i psychodramy morenowskiej, a także somatoanalizy w Instytucie i na miły Bóg SPRAWDZA SIĘ! Jeśli chodzi o Helingera, też nie neguję, ponieważ ta metoda na wiele punktów zbieżnych z tą,którą studiuję (nota bene moja mistrzyni od niedawna jest u Was zatrudniona :)) i wierzę np. w to,ze pochodzenie Tuska (p. dziadek w Wermachcie) ma wpływ na obecne zachowanie tego polityka…

  23. Jeszcze dwa akapity z przywołanego przeze mnie poprzednio omówienia ksiązki Eysencka pióra Anny Dziedzic:

    Eysenck koryguje popularny obraz Freuda – lekarza, który dzięki rozmowie i wymyślonej przez siebie metodzie wolnych skojarzeń wydobywał z nieświadomości pacjentów powstałe na podłożu fantazji seksualnych urazy psychiczne. Przypomina, że metodę, którą posługiwał się Freud, stworzył F. Galton, a także dowodzi, że seanse psychoanalityczne Wiedeńczyka były przykładem niezwykłego wprost braku profesjonalizmu i szacunku do pacjentów. Freud nietrafnie diagnozował chorych, doszukiwał się we wszystkim podtekstów seksualnych, a następnie nie unikając agresji słownej wmawiał pacjentom, że ma rację. Słynne sukcesy Freuda, jak wyleczenie Anny O., Eysenck demaskuje jako porażki, a porażki w rodzaju nieudanej terapii pacjentki o pseudonimie Dora obnaża jako spektakularne przykłady psychicznego znęcania się nad szukającymi pomocy ludźmi. Najbardziej chyba nagannym przypadkiem tego rodzaju była analiza „małego Hansa”, na podstawie której Freud sformułował słynne koncepcje seksualności dziecięcej i kompleksu Edypa. Pięcioletni Hans panicznie bał się koni po tym, jak na spacerze z opiekunką zobaczył upadającego konia. Freud wmawiał jednak dziecku, że nienawidzi ono ojca oraz pożąda matki, a następnie uczynił wnioski z analizy Hansa kamieniem milowym w rozwoju swoich poglądów o ludzkiej psychice.
    Badania Eysencka dowiodły, że grupa pacjentów poddanych psychoanalizie i grupa kontrolna nie różniły się, jeśli chodzi o poprawę stanu zdrowia. Według autora oznacza to, że psychoanaliza jest jako metoda terapeutyczna nieskuteczna, a sukcesy deklarowane przez psychoanalityków należy przypisać naturalnym remisjom, jakie występują często u leczonych na zmianę z okresami pogorszenia zdrowia psychicznego. Pomysły teoretyczne Freuda nie zostały potwierdzone przez terapeutów, którzy nie mają nabożnego stosunku do psychoanalizy i nie interpretują każdego faktu tak, by pasował do przyjmowanych tam założeń. Wkład Wiedeńczyka w stworzenie mapy ludzkiej psychiki jest żaden, jak bowiem zauważył psycholog H. Ebbinghaus, to, co w teoriach Freuda prawdziwe, nie jest oryginalne, a to, co oryginalne, nie jest prawdziwe. Proponowana przez Freuda analiza marzeń sennych jest arbitralna, a teoria śniącego umysłu, który zataja w symbolach pragnienia seksualne – błędna. Dowolne i naciągane są również słynne freudowskie analizy przejęzyczeń. Modne niegdyś stosowanie odkryć Freuda do badań literackich i historycznych nie przyniosło interesujących rezultatów; na przykład psychoanalityczna rekonstrukcja osobowości Leonarda da Vinci i pisana z pozycji freudowskich biografia Marcina Lutra są zupełnie bezwartościowe. Żadnego oparcia w faktach nie znajdują też koncepcje Wiedeńczyka, dotyczące istoty religii i początków ludzkiej kultury, zawarte w pracach Totem i tabu oraz Mojżesz i monoteizm.

    Reszta: http://www.radio.com.pl/spoleczenstwo/temattygodnia/default.asp?id=235

    A książkę gorąco polecam. Podobnie jak Wojnę o pamięć Frederica Trewsa.

  24. Hellinger jest skutecznym terapeutą, tu się zgodzę, niemniej Kaszpirowski również był. Obaj zaś, powiedzmy sobie szczerze, z akademicką nauką mają równie wiele wspólnego, co Freud.

  25. Drogi „sąsiedzie”, nie mam już czasu dalej polemizować, bo właśnie wyruszam w drogę do Wawy, na koleje zajęcia z moją mistrzynią, a od niedawna i Twoją współpracownicą:)) Zaznczam przy tym,że moja mistrzynia lada dzień bedzie bronić habilitacji – badania jej dotyczą jej metody, którą testuje na pacjentach od przeszło 30 lat. Pani ta, córka penego znanego lekarza- psychiatry uwzględnia w swojej metodzie el. psychoanalizy i gdyby nie jej metody, to nigdy nie dowiedziałabym się o tym,że kilka moich koleżanek z kursu, w tym 2 psycholożki były molestowane seksualnie przez swoich członków rodziny i o tym, jaki to miało wpływ na obecny kształt ich struktury JA (potwierdzone testami psychologicznnymi).
    Na koniec tylko wspomnę o przypadku innej mojej znajomej, którą poznałam swego czasu w poprzedniej pracy. Otóż koleżanka ta na moich oczach przeżywała w wieku 35 lat coś w rodzaju epizodu schizofrenicznego – teraz jest już wszystko jest w porządku, nadzwyczaj szybko z tego wyszła – nie przerwała w tym czasie pracy, a nawet poszła w tamtym okresie na studia podyplomowe, nie przerywając ich później:)) Co wiem napewno z jej życiorysu- jej matka kiedyś powiedziała jej w złości,że planowała ją usunąć – dokonać aborcji,z ojcem też coś nie układały się najlepiej relacje. Podkreślam jednocześnie,że znam jej rodziców,mam z nim dobry kontakt, ale z ich wypowiedzi wynikało,ze w tamtym okresie popełnilli błędy wychowawcze.Podkreślam,że znajoma przechodziła zaledwie epizod schizofreniczny a spora część zdrowej struktury jej „ja” nie została naruszona.
    A co do teorii wszelakich – myślę,ze tam jest prawda, gdzie łaczy się praktykę z nauką i jest duża zbieżność. Ale proszę mi przyznać szczerze,ktora narzędzia badawcze są b-j wiarygodne – psychometryczne, czy medyczne, np. Tomograf Pozytnowy? Wiem,że obecnie prowadzone są badania przy pomocy tego narzędzia pomiarowego weryfikujące teorie psychoanalityczne. Nic, muszę już wyruszać w drogę, zajrzę tu w niedzielę. Pozdrawiam

  26. Tomku, zupelnie nie kojarze wzrostu notowan HGW z Matka Bodka, a nawet wrecz przeciwnie!;)

    Od miesiecy czekam na wielkie Wejscie Smoka. Ola. No i Smok wychylil leb.

    To wyrazny sygnal na kogo maja glosowac w i a d o m o k t o;), a to zdyscyplinowany elektorat. Pokazano im, ze ktos o nich dba, mysli, j e s t. Przypuszczam, ze juz niedlugo wystartuje zapowiadana nowa formacja Olechowskiego wlasnie ze Smokiem na czele(ktorego bed anamawiac i namawiac, az w koncu zgodzi – to droga juz wydeptana przez Cimoszewicza i pozostaje tylko miec nadzieje, ze podobnie sie usciele).
    Jezeli Hania wygra, dla nich bedzie to sygnal,ze maja jeszze szanse, cos do powiedzenia i ludzi, ktorzy szukaja od nich przywodctwa.

    Kaska

  27. Już wyjeżdżam!:))Przeczytałam, co napisałeś, ale bardzo szybko, a czas mi nie pozwala na dłuższą wypowiedź. Powiem tylko,że elementy psychoanalizy uważam przede wszystkim jako doskonałą formę diagnozowania, a nie leczenia.W leczeniu jestem przede wszystkim za eklektyzmem i w dużym stopniu za niewerbalnymi technikami oddziaływania, np. opartymi na szeroko pojętej sztuce.Uważam,ze takie są najskuteczniejsze,a nie wyłacznie na werbalizowaniu, bo można długo, długo gadać, racjonalizować i nic z tego. To tak w bardzo wielkim skrócie, jeśli chodzi o moje poglądy na TU i TERAZ. Pozdrawiam

  28. Masz pysola i Venisse na blogu no to sie panie Łysakowski doigrałeś

    tak tak smoko Olo… wystarczy , że kwasniewski cokolwiek powie o polityce juz prawica boi sie i frustruje…pyszol wyluzjucie z towarzyszami Kwasniewski nie wroci nie popusje wam zabawy w piaskownicy

  29. A propos psychoanalizy… Choć temat stary, to aż prosi się dodać dwie myśli Stanisława Leca: 1) „Śnił mi się Freud. Co to znaczy?” 2) „Nie opowiadajcie swoich snów. A może przyjdą do władzy freudyści!” 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s