Dziwadełka

W odpowiedzi na zapowiedź stworzenia przez Jarosława Kaczyńskiego nowego rządu, japońscy fizycy ogłosili, że stworzą nowy Wszechświat. Wszechświat ten będzie podobny do naszego prawie tak bardzo, jak rząd Kaczyńskiego do rządu Marcinkiewicza: też powstanie w wyniku wybuchu i również będzie się rozszerzał. Nie ma się jednak co obawiać, że owe nowe uniwersum pochłonie Ziemię (jak to kiedyś miało być z oczekiwanymi w akceleratorach dziwadełkami) – istnieć bowiem będzie w innym wymiarze. Bramą między wszechświatami ma być czarna dziura, która jednak prawdopodobnie szybko wyparuje. Dlatego Polacy szykujący się do emigracji do wymiaru, w którym nie będą się już musieli wstydzić za swe władze (co ostatnio mocno się w Polsce rozpowszechniło), proszeni są jak najszybszy kontakt z ambasadą Japonii.

A ci pełni wiary i nadziei, co w Kraju zostają, mogą sobie pograć w papier, kamień, nożyczki. Link podesłał niezastąpiony tuje.

36 thoughts on “Dziwadełka

  1. Wiedziałem… no wiedziałem…. że musi gdzieś istnieć jakiś anty-Pis 🙂

    Ale z tego co mnie uczono to jak się zejdzie materia z antymaterią ergo: jak się PiS spotka z anty-PiS’em to… następuje anihilacja 😦

  2. No tak, tylko czekac na ten wybuch. Tak wlasciwie to tylko to moze nas uratowac. Chociaz nie mam sklonnosci nihilistycznych, to od pewnego czasu zycze pewnym kregom politycznym by po prostu wyparowali.
    pozdrawiam

  3. Heh, może powinieneś się Tomku zająć branżą humorystyczną? Ani Mru-Mru ostatnio cienko przędzie, a u Ciebie widzę spory talent 😉 Chociaż muszę przyznać, że autor podlinkowanego fotostory miał dużo większy 😀


    Polityka, liberalizm, wydarzenia

  4. Grzesie2k, toż ja tu wiedzę o fizyce chcę siać, siać w narodzie, a ty mnie o humorystyczne zapędy posądzasz… Ech, taka dola pozytywisty w dzisiejszych czasach 😥

  5. Nigdzie w tym artykule nie znalazłem jednak zapewnienia, że ów wszechświat nie będzie BLIŹNIACZY, co nie tylko grozi wpadnięciem z deszczu pod rynnę, ale mogłoby katastrofalnie i nieprzewidywalnie rozdąć megalomanię naszych małych bliźniaków (bądź ich kompleks niższości, nie wiem, co gorsze)…
    Co do poszerzenia pojęcia Boga, to arcyprzenajbiskup generalissimus Leszek ze Sławoi Głódź rozpoczął już robotę od lekko poszerzającej definicji posługi duszpasterskiej, która prowadzi z kolei do nieokreślonej niestety w tym wystąpieniu redefinicji pojęcia polityki:
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3472740.html
    Naprawdę, potęga rośnie.

  6. Logic,
    z całego podlinkowanego artykułu szczególnie spodobał mi się fragment:

    „Pielgrzymi pytali go o dymisję premiera Marcinkiewicza. – Nie mamy z tym nic wspólnego. To wyłącznie sprawa PiS-u. ‚Samoobrona’ nie rozrywa koalicji – odpierał Lepper. Przyznał jednak, że umowa koalicyjna musi być renegocjowana i powiedział, że chętnie widziałby Zytę Gilowską w rządzie.”

    A teraz wyobraźcie sobie biedaka, który rok temu miał jakiś wypadek. Dziś, po roku w śpiączce budzi sie w szpitalu, prosi o gazetę i znajduje w niej taki news. Jakbyście się poczuli na jego miejscu?

  7. Czasem sam mam po przespanej nocy wrażenie, że budzę się po roku śpiączki 😀 A czasem zastanawiam się, czy taki rok śpiączki nie byłby dobrym wyjściem… Ale nie chcę ryzykować, że stracę ostatnią sposobność ucieczki 😉

    A może dzięki staraniom rządzących uda się tu wyhodować podgatunek człowieka całkowicie odporny na szok kulturowy 😀

  8. Tomek, na miejscu tego gościa natychmiast bym poprosil o leki nasenne. Jak najmocniejsze i jak najwiecej.

  9. Aż strach się zastanawiać co znajdziemy za rok w gazetach. Kto wie, może jeden z Kaczyńskich będzie już cesarzem, panującym nam niemiłosiernie pod imieniem Napoleona IV. Ziobro będzie jego Fouchem, Giertych – Muratem, Lepper – Talleyrandem. Przewidzenie kim bedzie drugi Kaczyński, przekracza moje zdolności kombinatoryczne.

  10. Lalamidoroz biarac pod uwage starania kaczynskich o odkomuszanie mediow publicznych na pewno przeczytasz same dobre rzeczy. Chyba ze w miedzyczasie pokloca sie w koalicji. To moze zaowocowac niezlym balaganem, zwlaszcza kiedy kazda partyjka obsadzi media publiczne swoimi ludzmi. Juz widze jak milujacy pokoj farfal kwiatami oklada wildsteina.

  11. Serdecznie gratuluję upowszechniania wiedzy fizycznej na podstawie informacji wziętych z Onetu, który to wziął z „New Scientista”, który to wziął z oryginalnej pracy . Przympomina mi się dział „Informacje niesprawdzone, przestarzałe i całkowicie zbyteczne” z „Wiedzy i Zycia”.

    Szczęśliwie, szanujący się naukowcy, w przeciwieństwie do polityków, bardzo dbają o to, by ich słowa nie były bez pokrycia (jakkolwiek publicystowm na głodzie efektownych analogii i metafor wiele wybaczyć można). W szczególności Sakai i współpracownicy przyznają, że „a physical consequence of our classical solutions is still unclear” oraz „this conjecture is uncertain at the moment” (to ostatnie na temat możliwości interpretacji wyników eksperymentów w duchu proponowanego przez siebie modelu, a nie samego modelu).

  12. a mnie ostatnio wzieło na refleksje życiowe. Tak się zastanawiam i myśle, że pomimo tego iż czas leci mi niemiłosiernie szybko to jednak rok to bardzo duzo. O czym rozmawialiśmy rok temu. O wyborach, o Cimoszewiczu, o nowej koalicji, o tym jak to SLD ma upaść i juz nie wstać. GAlba zastanawiał sie czy pochodzi od małpy, czy jednak od Boga galba.blox.pl/2005/07/Czlowiek-8211-od-malpy-czy-od-Boga.html ,
    Kto by w lipcu 2005 roku uwierzył w bajkę że Polska bedzie takim krajem jakim jest? Niestety, to nie bajka, a Kaczory rzadzą całą Polską

    P.S. Dzisiaj o każdej bajce moge powiedzieć: „kto wie?”

  13. [Droga scarlett:]

    zamiast czytać o nowych lepszych metodach grillowania (W „Naj” bodajże – jak pisałaś niedawno) i sporządzaniu nalewek dających sukces towarzyski trzeba było zabrać głos w ‚popularnych’ choćby pismach popularnonaukowych, oczywiście pisząc o tym bez zbytniej afektacji i powściągając żądzę epatowania słowami kończącymi się na -ing i -cja (jak znów pisałaś o tym niedawno). Jak znalazł miałabyś teraz gotowy tekścik, który można by upowszechnić (o ile byłby w wersji komiksowej) nawet w pismach dla sześciolatków.

    Może to wina upałów? Hmmm… sugeruję zatem ponowne poświęcenie następczyń ciemnozielonych kotar na zgrabną kreację, a w ich miejsce zamontowanie np błyszczących żaluzji. Może to pomoże na ciut nadwątlone poczucie humoru…

  14. Tuje, prawdziwy z Ciebie pretorianin ;D Zawsze na służbie, zawsze czujny, gotów rzucić się na ratunek 😀
    pzdr

  15. ja sugeruję, że na jednym ze zdjęć Roman nie gra w Kamień, papier itd, tylko w wisielca.
    Jesli czarna dziura szybko wyparuje, to proponuję wrzucić do alternetywnego wszechświata wszechpolaków. Bo to takie w stylu Lema, przypomina mi się jedno opowiadanko z „Bajek robotów”, jak stworzono maszynę, związaną z literą „n”.

  16. Malkontentko, Roman nie gra w wisielca. On gra wisielca. I nie na jednym zdjęciu, tylko zawsze. I bardzo udatnie.

  17. Świat wyparuje od takich eksperymentów. To bedzie Kara Boska za bawienie sie bluźniercow w Boga.

  18. Kurwa (pardon, Tomku za mocne słowa), kattolik, czy mógłbyś raz w życiu dla odmiany pomyśleć? I przy okazji trochę poduczyć się swego ojczystego języka? Przyjmij to za dwa zadania domowe. Nie odzywaj się, dopóki nie odrobisz.

  19. Czym ja cie obrazilem, ze ty mnie obrazasz?
    Martwie sie o świat ktory pewnego dnia zniszcza wasi naukowcy, dlatego bo w przeciwienstwie do niektórych, mysle.

  20. Mnie kattolik obraziłeś kilka razy i jeszcze nie przeprosiłeś, dlatego zamknij dziób z łaski swojej -niedouku i analfabeto funkcjonalny. Jak jesteś tak wrażliwy na obrażanie, to najpierw zobacz belkę w oku swoim.

  21. [Drogi logicu:]

    nasze skromne informacje o jak byłeś łaskaw napisać ‚pretorianach’ pozwalają nam sądzić, że równie często bronili swego cezara, jak on się musiał bronić przed nimi (byli nawet czasami ‚caesarmakers’).

    Jeśli to miałeś na myśli, to zgodzimy się: na tym blogu jest w bród przykładów na to, że chłostaliśmy niemiłosiernie Łysakowskiego, gdy ten się nie popisał, albo nie przyłożył.

    O drogiej nam Scarlett (PhD) wiemy zaś, że fantastycznie mogłaby taki komiks napisać i w bardzo przystępny sposób upowszechnić wiedzę na temat najnowszej fizyki ciekawym świata czytelnikom.

    Stąd też i nasze zniecierpliwienie scarlettową nieprzemyślaną krytyką żarciku Autora.

    Tuje.

  22. tomek: Teraz dostrzegłem, że na zrozumiałym przykładzie chciałeś wytłumaczyć jak powstał Wszechświat. Nie jestem jednak pewien czy polska polityka to rzeczywiście zrozumiały przykład 😉


    Polityka, liberalizm, wydarzenia

  23. Ależ drogi tuje!
    Nie chcesz chyba powiedzieć, że ten mój komentarzyk serio wziąłeś za atak? Jeśli tak, to teza o przegrzewaniu obwodów odpowiedzialnych za poczucie humoru może zostać przyjęta przez aklamację. Jeśli jest tam coś, co Cię uraziło, upraszam wybaczenia, nie miałem najmniejszego zamiaru pomniejszać Twej roli w dyskusjach tu toczonych.

    Malkontentko, kłaniam się pięknie.

  24. Atak? Pierwsze słyszymy. Umniejszać? A cóż takiego? To każdą wypowiedź musimy jawnie opisywać jako żartobliwą, jeśli z takim zamiarem ją napisaliśmy?

    Szczerze mówiąc wahaliśmy się, czy wyraźnie nie napisać, że żartujemy.

    A propos ‚ataku’: kiedyś usłyszeliśmy taki oto dowcip: rzecz miała miejsce w 1969 nad graniczną rzeką Ussuri. Po stronie rosyjskiej trwały intensywne prace polowe. Nagle ze strony chińskiej wystrzelono w stronę pracujących w pokoju kołchoźników i kołchoźniczek parę rakiet. Na ten bezprzykładny atak radzieckie kombajny odpowiedziały ogniem ciągłym, po czym odleciały.

  25. Ws stronę moskwy 🙂 Zna się, zna się 🙂 Przegrzanie nastąpiło i po mej stronie najwyraźniej, kłaniam się do ziemi samej 😀

  26. Przypuszczam, że wątpię, że Łysakowski pozwoliłby sobie na tak bezkrytyczne upowszechnianie głupoty, gdyby omówienie badań dotyczyło jego własnych zainteresowań. Nawet jeśliby to miała być odskocznia do błahego żarciku. I jak tu przy innej okazji ronić krokodyle łzy nad naukofobią po polsku.

    A wyzwanie tuje chętnie podejmę, zwłaszcza że myślę od jakiegoś czasu o takim projekciku.

  27. Scarlett, pewnie masz rację. Tak to już niestety bywa, że ludziom brakuje dystansu do tego, co robią. Dobrze jest jednak zdawać sobie z tego sprawę.

    Ale nie rozumiem, co to ma wspólnego z naukofobią? Toż nie da się wykluczyć, że po tym felietoniku, który zresztą prześmiewczy miał być nie wobec japońskich fizyków, jeno władz i obywateli pewnego środkowoeuropejskiego kraju, jacyś czytelnicy zainteresują się tematem, sięgną po podlinkowany przez Ciebie oryginalny artykuł i zachwycą się fizyką (lub przynajmniej dowiedzą o niej więcej). Co w tym antynaukowego?

  28. Już wyjaśniam. Siedzi sobie taki naukowiec w pracy i myśli. Myśli o tym, jak działa świat, czy też (skromniej) jakiś jego malutki wycinek. Czasem robi eksperyment. Wyniki publikuje. Czasem to są wyniki fajne i ważne, i niekedy interesuje się nimi prasa. Wtedy dla naukowca zaczynają się schody.

    Dziennikarz (pseudo)naukowy chce mieć przede wszystkim superniusa. W tym celu (lista niekompletna, bo tylko na podstawie własnych doświadczeń):
    1. Nagrywa godzinną wypowiedź naukowca, po czym zamiast próbować ją zrozumieć, skanuje ją w poszukiwaniu zdań kontrowersyjnych.
    2. Zestawia wypowiedzi naukowca z jakimiś bzdurami znalezionymi w internecie.
    3. „Poprawia” wypowiedzi naukowca według własnego widzimisię, aby temat stał się atrakcyjniejszy dla targetu.
    W ten sposób powstaje z lubością upowszechniana głupota. Czasem im durniejsza, tym szerszy jej zasięg (do czego i Ty się przyczyniłeś, co najmniej dwa razy powielając głupoty onetowe; nie jestem pamiętliwa, ale te dwa razy mnie poirytowały). A społeczeństwo, z jego światlejszą częścią włącznie, patrzy na te dziennikarskie elukubracje i zastawia się, dlaczego takie głupoty produkuje się za publiczne pieniądze.

  29. Droga scarlett:

    miast wylewać (ku mojemu zaskoczeniu: nadmierną i jak na Ciebie niespotykaną) irytację nad, powtórzmy to, _mało istotnym_ zastosowaniem doniesienia onetowego w tekście (żatobliwym!) Autora o zupełnie czymś innym, byłbym zobowiązany, gdybyś bardziej szczegółowo podzieliła się wrażeniami ze współpracy doszłej i niedoszłej Twojej i Rhetta z _zawodowcami_ działów naukowych z tak uznanych pism jak Gazeta Wyborcza, czy Newsweek.

    Niektóre teksty Łysakowskiego (te mające amibicje bycia ‚naukowymi – a piszę to bez przekąsu) opatrzone są i stosownymi linkami (do materiałów źródłowych) i sporym wachlarzem opinii innych badaczy (i nawet nie ograniczonym do pinkerystów). Ten tekst nie był tekstem tego rodzaju, i tylko (a naprawdę nie chciałbym Cię o nią posądzać) zła wola, lub przynajmniej szukanie dziury w całym mogłaby dać asumpt do aż tak nieproporcjonalnej Twojej reakcji. Tym dziwniejszej, że z komentarzy czytelników wynika raczej, że zdecydowana większość potraktowała tekst Łysakowskiego zgodnie z jego intencją: nie jako skróconą intrukcję produkji dziwadełek czy innych topowych zabawek fizyków, tylko jak metaforę dającą możliwość zabawnego skomentowania sceny politycznej.

    Pozostając w zaskoczeniu,
    tuje.

  30. Kilkukrotne wyjaśnianie tego, co mnie w zabawnym skądinąd tekście Lysakowskiego poirytowało, sprawia wrażenie nieproporcjonalnego rozmiaru mojej irytacji (jakkolwiek proporcjonalna byłaby pewnie trudna do zauważenia w ogóle). Zrekapituluję więc, bo wszystkie swoje opinie, przemyślawszy raz jeszcze podtrzymuję.

    1) Onet.pl opublikował idiotyczny artykuł, inspirowany ciekawą pracą naukową. Nic nowego pod słońcem, dlatego też od dziennikarstwa naukowego w onecie trzymam się z daleka, podobnie jak od kilku innych portali i tytułów prasowych.

    2) Lysakowski skorzystał z dziennikarstwa (pseudo)naukowego na onet.pl. Moje poczucie smaku (wiążące się tutaj z takimi mocnymi słowami jak rzetelność, uczciwość, ale to wszystko kwestia osobistego systemu wartości) mówi mi, że to mało estetyczne. Tym bardziej, że pracę oryginalną czytałam wcześniej i nie skojarzyłabym, że omówienie w onecie jej właśnie dotyczy, gdyby nie zbieżność nazwisk autorów! Do metafory Lysakowskiemu były potrzebne pewne stwierdzenia, które, za onetem, przypisał autorom. Można się nie zgodzić z tym, że to ważne i etycznie nieobojętne, czy rzetelnie referuje się poglądy autora używanej do czegoś koncepcji, bo o możliwość interpretacji Lysakowskiego nie podejrzewam. Trudno.

    3) Nie widzę powodu, aby pozować na męzcennicę kontaktów z prasą; musiałam się paru rzeczy z doświadczenia nauczyć i tyle.

    A teraz udaję się na zasłużone wakacje i przestaję męczyć swoim sarkaniem na starych wątkach.

    Pozostając z nadzieją, że moje dokonania nie będą w taki sposób przetwarzane,
    Sc.

  31. strona calkiem fajna, pozdrawiam 🙂 kaugummi geschichte a tak pozatym to mozecie sobie te linki ogladnac, a wogole to bym w nie nie klikal hhehe 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s