Paciorek na maturze

Stało się. W przeddzień nalotu B16 Ministerstwo Edukacji Narodowej oficjalnie ogłosiło, że od nowego roku szkolnego maturę równie dobrze, jak z teorii Einsteina, całek czy mitozy, będzie można zdawać ze znajomości zdrowasiek.

Argumenty ministerstwa są ważkie: skoro można być magistrem teologii, dlaczego nie można być maturzystą właściwie z tego samego? Zwłaszcza, że już teraz młodzi Polacy mają katechez średnio dwa razy więcej niż lekcji fizyki czy biologii. Po co marnować i tak spływające do kieszeni katechetów pieniądze podatników?

Co więcej, prawdopodobnie skończy się wkrótce beztroska dzieci, które dziś mogą sobie wybierać, czy chcą chodzić na religię (ok. 2/3 uczniów), na etykę (1 procent), czy nie chodzić na nic (cała reszta). Episkopat naciska, by trzecią możliwość skasować. W razie potrzeby oferuje się dostarczyć każdą liczbę etyków. Z UKSW, KUL-u i innych niezależnych uczelni kościelnych…

Nie mam nic przeciw temu, że każdy walczy o swoje, mam za to wiele przeciw hipokryzji. Wprowadzajcie sobie maturę z religii, nawet obowiązkową, tylko wykreślcie na litość boską z Konstytucji fragment o tym, że Polska jest państwem neutralnym światopoglądowo. Krzewcie sobie, ile chcecie, średniowieczne zabobony i obskurancki lęk przed innością, tylko skończcie z nazywaniem miejsca, w którym to robicie, „szkołą” – miano „medresa” lepiej odpowiada rzeczywistości. Ale przede wszystkim wyrzućcie słowo „Edukacja” z nazwy Ministerstwa, bo pachnie to Orwellem.

50 thoughts on “Paciorek na maturze

  1. o ile pamietam w tym kraju panuje wolnośc wyznania, czyli matura musiała by się odbyć z każdego wyznania😛

  2. Coś mi się tak wydaje, że matura będzie z tylko i wyłącznie z religii katolickiej, no może jeszcze kościół prawosławny na wschodzie Polski jest wystarczająco silny na to żeby przepchnąć maturę z prawosławia.
    W sumie to niech mają sobie ten przedmiot do wyboru, wcale mnie to nie razi, jak ktoś będzie się wybierał na studia teologiczne to będzie miał jak znalazł.
    O wiele bardziej razi mnie sam przedmiot religii w szkołach, zresztą nie tylko mnie. Wśród moich znajomych katolików w zasadzie nikt nie popiera nauczania religii w szkołach i to z różnych przyczyn.
    Jedni – ci starsi – mówią, że nie po to dokładali się księdzu do salek katechetycznych, żeby tam teraz była graciarnia. Drudzy, że nauka w szkołach odebrała religii ten pierwiastek mistycyzmu i odrębności, jeszcze innym zwyczajnie się nie podoba, że ich dziecko ma więcej zajęć z religii niż niektórych przedmiotów ścisłych.
    Naukę etyki uważam natomiast za potrzebną, w zasadzie powinien być taki przedmiot jak etyka i religioznawstwo, może nie jako oddzielny przedmiot, ale uważam, że wykształcenie powinno przygotowywać do żeycia w społeczeństwie wielkokulturowym, a takim prędzej czy później Polska się stanie, czy się to komuś podoba czy nie.

  3. Święte słowa p. Tomku. A przy okazji czy można zdawać maturę ze sztuk plastycznych dajmy na to? I gdzie naciskac aby ten przedmot był na maturze?

  4. Nie wiem, jak to jest ze sztukami plastycznymi. Ponoć można zdawać z historii tańca.
    Naciskać można dość prosto: wystarczy znaleźć zioma, co działa w Młodzieży Wszechpolskiej i przekonać go, by uruchomił znajomości😉

  5. Jedno w tym wszystkim wydaje mi się dość sensowne. Ludzie na temat religii katolickiej, tak w sumie, nie wiedzą nic. Dobrym przykładem są teleturnieje, na których, gdy tylko pada pytanie z wąsko rozumianego religioznawstwa (katolicyzm) słychac jedynie: yyyyy…
    Jesteśmy w obszarze kultury Morza Śródziemnego i tradycja to ważna rzecz. Jesli to może, ewentualnie i chociaż w 1% służyć nauce – to dlaczego nie. Przynajmniej, jak przylezą do mnie na zajęcia, to nie będę musiała tłuc wszystkich kontekstów biblijnych i teologicznych
    Ale jestem naiwna – taka stara i taka głupia

  6. A ja trochę pojątrzę, bo pomysł mi się podoba ze względów zasadniczych, jakkolwiek podejrzewam, że zostanie spartolony nieudolną lub zacietrzewioną ideologcznie realizacją.

    Po pierwsze, zdawanie religii na maturze wymusi ustalenie programu wiedzy przekazywanej podczas lekcji religii oraz zmusi ministerstwo do nadzorowania tego procesu. Ze swoich licealnych czasów pamiętam (oprócz pterodaktyli) bezsensowny strumień świadomości lejący się potokiem słów z ust księdza katechety, który był zapewne zbyt uduchowiony przekazywaną treścią, aby zwrócić uwagę na fakt, że pół klasy grało w brydża, a reszta niebrydżowa zajmowała się swoimi sprawami. A wszystko to możliwe było dlatego, że wielebnego nikt nie kontrolował pod względem realizacji zadań dydaktycznych. A żeby religia na maturze mogła być w sposób ilościowy oceniana, trzeba by zwiększyć ilość wiedzy o religii nauczanej podczas tego przedmiotu, zmniejszyć zaś ilość katechezy, czyli przekazywania wiary, czego ocenić się nie da. Z punktu widzenia nominalnie świeckiego systemu oświaty – same korzyści.

    Uważam poza tym przekazywanie wiedzy na temat religii, w naszym kraju przede wszystkim katolickiej, za rzecz potrzebną do ogólnego rozwoju. Państwo może sobie być neutralne światopoglądowo (względnie, możemy chcieć, by takie było), ale kultura nie jest, właśnie wskutek wielowiekowej dominacji jednej religii. O ile można nie popierać takiej dominacji, to udawanie, że jej nie było, nazwałabym hipokryzją. W szczególności, do zrozumienia wielu dzieł (przede wszystkim starszych, ale i instalacji Nieznalskiej, albo wyrobienia sobie własnego sądu o „Kodzie da Vinci”) podstawowa wiedza o religii jest nieunikniona. W przeciwnym razie, skończymy jak pewien miły chłopak z Izraela, z którym wybrałam się kiedyś do pinakoteki w Modenie, oglądający obraz o zesłaniu Ducha Świętego i zastanawiający się w swej nieświadomości, cóż ten ptak robi na tłum w aureolach (oczywiście zabawa była pyszna, choć głównie dla mnie).

    Nie żyję na Wenus, jestem pewna, że obecnemu ministrowi nie chodzi o to, by zrealizować któryś z postulatów przedstawionych powyżej. Ale szkoda, że niegłupi, wedle mnie, pomysł doczeka się najprawdopodobniej przeideologizowanej karykatury.

  7. Zgłaszam wniosek, aby w skład Komisji Maturalnej wchodziły trzy osoby: ksiądz, Pani w czerwonym berecie (koniecznie moherowym) oraz Pani w zielonym berecie. Ta w czerwonym niech będzie przewodniczącym😉

  8. Droga Scarlett, pomysł byłby przedni, gdybyśmy w liceach mieli przedmiot „religioznawstwo”, na którym niechby nawet dominowało „katolikoznawstwo”, ale przedstawiane w miarę przynajmniej obiektywnie i krytycznie, tudzież prowadzone nie przez ludzi z wewnątrz: księży, zakonnice czy wykształconych w kościelnych uczelniach katechetów. Chyba że poszlibyśmy w intersubiektywizm i lekcje o Bogu starotestamentowym kazali prowadzić wyznawcy religii mojżeszowej, lekcje o Jezusie – chrześcijańskiemu teologowi, a lekcje o Szatanie – sataniście. Tak czy owak w tym momencie ani z intersubiektywizmem, ani z obiektywizmem, ani nawet z religioznawstwem katechezy nie mają wiele wspólnego. Za moich czasów w liceum klepało się na nich dogmaty i listy grzechów głównych. Pytałem ostatnio licealistów: niewiele się zmieniło.

    Co do programu nauczania religii, wydaje mi się, że on już istnieje, choć w kilku równoległych wersjach. W Internecie jakoś nie mogę znaleźć wersji elektronicznej, można go jednak kupić w wersji papierowej: http://www.poczytaj.pl/5090.html

  9. Niestety, szykują nam się medresy jak się patrzy. To przerażające, że państwo firmuje wpajanie dogmatów, mających tyle wspólnego z rzeczywistością co Flying Spaghetti Monster.

  10. [do scarlett]

    Droga Scarlett, to wszystko co napisałaś jest takie Mądre, Głębokie i Ważne, tylko że bez sensu – czemu tak ostro? Z prostego powodu: wyobrażasz sobie REALNY mechanizm, dzięki któremu w przypadku katastrofy dydaktycznej obnażonej bezlitośnie podczas matur nauczanie przedmiotu Religia byłoby zawieszone? Bo jak rozumiem Twoja wypowiedź w ogóle nie dotyka sensowności uczenia religii w szkołach, a jedynie możliwości weryfikacji jakości tego nauczania.

    Co do kultury i aniołków: nie wyobrażam sobie nauczyciela języka polskiego, czy historii, który byłby w stanie poprawnie prowadzić proces dydaktyczny sam nie będąc wyedukowany również w kwetiach religijnyh (a przynajmniej tych, które są bezpośrednio związane z naszą kulturą, sztuką i historią). Woląłbym raczej wystawiać się na przekaz, w którym wątki religijne byłyby podawane w sopsób nieoderwany od reszty świata (czyli poznajemy biblię – ok, to bardzo ważne, ale w ramach języka polskiego – jako literaturę). Czas poświęcony religii w szkołach można przeznaczyć na naukę języka polskiego i poznawanie kultury (całej i tej polskiej też). A relgia niech wróci do salek katechetycznych, tak będzie dla niej bnajlepiej, chodzili na nia będą Ci, którzy rzeczywiście tego chcą.

    BTW. czy mysłisz, że nauczanie religii w Polsce sprawi, że twoi zajomi z Izraela zaczną lepiej rozpoznawać aniołki na włoskich freskach? Zwracam uwagę, że w judaizmie przedstawianie wizerunków i podobizn bóstw, Boga jest w zasadzie poza kilkoma wyjątkami (cherubiny na Arce) zabronione.

  11. Tomku, właśnie dlatego żałuję, że pociągająca mnie możliwość przynajmniej częściowego przekształcenia katechez w lekcje religii przechodzi zapewne koło nosa.

    Jeśli zaś o program chodzi, to miałam na myśli taką sytuację, że gdyby profesor od polskiego rozględził się na trzy godziny o symbolicznym znaczeniu kolorów sukien Izabeli Leckiej (autentyk!), to najbliższej wywiadówce miałby awanturę, że nie zdąży „przerobić” literatury drugiego powojnia, co grozi uczniom złym wynikiem matury. Przydałby się taki bat na, niektórych przynajmniej, nauczycieli religii.

  12. Tuje, dotknęłyście ważnej rzeczy. Na polskim, historii itp. można traktować Biblię (jestem megauperdliwa, ale zwracam uwagę na pisownię!) jako zewnętrzne źródło toposów, narracyj itp. Na religii Biblia musi być przedstawiana jako tekst realnie organizujący życie i myślenie (wielu) ludzi – nie wiem, czy są to podejścia komplementarne, czy też pierwsze jest (tu i teraz) wystarczające.

    A Twoje też jest Ważne i Głębokie, co gorsza nawet się z Tobą w esencji zgadzam.

  13. Droga Scarlett, słusznie naisałaś: „musi”, na religi, która ma podłoże katolckie, czy chrześcijańskie (ale już nie do końca, zważywszy na semantyczne różnice w znacznych fragmentach różnych rodzajów Biblii – uznawanych za jedynie słuszne w różnych odmianach, odłamach chrześcijaństwa). Jeśli chcemy jednak, żeby szkoła państwowa tak jaki całe państwo (o czym nasza Konstytucja – zwróć również uwagę na pisownię) grzmi w pierwszych rozdziałach była NEUTRALNA światopoglądowo, to oznacza, że szkoła może uczyć o Biblii i o jej wpływie na naszą kulturę, język, zachowanie, ale nie może w imię tej samej neutralności światpoglądowej wskazywać, że Biblia jest tekstem nakazowym regulującym życie i wymagać od uczniów wiedzy, jak Biblia ma im to życie organizować. Regulacją życia zajmują się w Polsce kodeksy: karny cywilny, postępownia karnego itd. I niech lepiej tak zostanie.

  14. Przeczytałem sobie to wyżej raz jeszcze i naszła mnie wątpliwość historyczna: były przecież w historii Polski, gdy to własnie Państwo było zdmoralizownae i opresyjne wobec obywateli – że wystarczy popatrzeć na PRL. Wtedy Biblia wielu mogła dawać pewien wzorzec zachowania czy życia. Tak pomyślałem, ale zaraz uprzytomniłem sobie, że większość występków jakich dokonali państwowi urzędnicy różnych szczebli i urzędów i strutur za czasów PRL ŁAMAŁA prawo wtedy obowiązujące. Na nic wiedza i świadomośc wzorców i przepisów, jeśli się chce je złamać, lub łamie sie je bez poczucia wstydu czy potem zadośćuczynienia. Tu Biblia i prawo są w zasadzie równorzędnymi odniesieniami dla naszego życia. Ponieważ jednak już się umówiliśmy ustanawiając Konstytucję, że źródłem pisanym i jedynym ważnym takich odniesień mają być Konstytucja i akty od niej pochodzące, to nie rozumiem, dlaczego teraz mamy to podważać i dołączać Biblię do tego zestawu, zwłaszcza że w kontaktach z ludźmi innego pochodzenia, narodowości kultury czy wyznania PRAWO daje pomost umożliwiający zgodne współżycie i współistnienie, wielokrotnie zaś w historii okazywało się, że (IRRACJONALNE!) wierzenia religijne takie konflikty i waśnie (że wystarczy przywołć najtragiczniejszy przykład – Shoah) powodowały i podsycały.

  15. „Równość miała być i sprawiedliwość,
    Ja się pytam, gdzie ta równość jest.
    […]
    Cierpię, ale ciągle mam nadzieję,
    Ze przylecą piraci bombowcem
    I bogatym zabiorą pieniądze,
    A na ładnych założą pokrowce”

    A na serio, dyskutowałam problem z więzami „religia w szkole”. Jesliby porzucić to założenie, to jestem prawie cała po Twojej stronie. Tylko cichutko zapytam, czy byłybyście w stanie naruszyć kodeks karny, np. w imię dobra najbliższej osoby. I, antycypując twierdzącą odpowiedź, wywnioskuję, że życie rządzi się także pozakodeksowymi zasadami. A skąd się one biorą? Jest na to jakaś uniwersalna odpowiedź, której można nauczać po szkołach?

  16. Odpowiem zamiast tuj (które, jak to wynika z moich informacji, w najbliższych godzinach nie dadzą rady kontynuować dyskusji): oczywiście, że życie rządzi się także pozakodeksowymi zasadami. Jednak te zasady bynajmniej nie biorą się z zajęć z religii, tylko z tego, co mamy – tu moja z kolei stara śpiewka – zakodowane w naszym DNA. Jesteśmy zwierzętami społecznymi: odczuwamy (przeważnie) empatię w stosunku do osób, które nie zaszły nam za skórę, odczuwamy wyrzuty sumienia, gdy przeskrobiemy coś, co może się wydać, nie dążymy (generalnie, wbrew temu, co sądził Freud) do kopulacji z ludźmi, z którymi i przez których byliśmy wychowywani… To wszystko robimy nie dlatego, że nas Bozia katecheta straszy lub Giertych maturą, tylko dlatego, że jednostki przestrzegające norm moralnych (lub przynajmniej sprawiające wrażenie takiego przestrzegania) odnosiły w historii naszego gatunku większy sukces reprodukcyjny. Dlatego etykę mamy dziś w genach.

  17. Jesli prawdą jest to, co piszesz, to dlaczego tylu ateistów morduje? Nie dlatego, że myslą sobie, ze skoro nie ma Boga, to wszystko wolno?

  18. katolik ma racje, w Polsce (kraju prawym, sprawiedliwym i katolickim) morduja jedynie ateisci i osoby innych wyznan (to samo dotyczy innych przestepstw, ktore z definicji dotycza nie-katolikow)
    😉

    co do samej religii, to pamietam zajecia w salce; inaczej wygladaly niz w szkole, tak bardziej profesjonalnie

  19. Rozumiem, że po 89 ten profesjonalizm przeniósł się razem z religią do szkół… Nic tylko cieszyć się, że profesjonalne będą wreszcie także matury.

  20. Zenobia, rozumiem twoją ironię, ale ci, co popełniaja te przestepstwa, nawet jesli byli chrzczeni, zabijając czy kradnąc zrywają swoją więź z Bogiem, czyli przestają byc katolikami. Niczym sie wtedy nie różnią od ateistów.

  21. taaaa, Polak potrafi oraz nie takie rzeczy wytrzyma. Odporność mamy ogromną. Czasem na wiedzę, czasem na doświadczenia historyczne. Bo naród się słabo uczy, a na dodatek z wyciąganiem wniosków zupełnie sobie nie radzi…
    Mnie to nie rusza. W sumie konkurencja będzie głupsza i tyle. A- wnuki- dożyją innych progamów w szkołach

  22. czy mi sie wydaje, czy sie Pan zradykalizowal anty-rzadowo ostatnio? jakos chyba dawniejsze wpisy byly bardziej lagodniejsze…

    btw oczywiscie mam podobna opinie na temat pomyslow naszych Milosciwie Panujacych…

  23. Troche trudno siedzieć spokojnie, patrząc na to, co się dookoła dzieje… Niemniej próbuję.

  24. do katolika:
    fantastyczna demagogia!!!
    gdy katolik popelnia przestepstwo to przestaje byc katolikiem… tylko ze tak nie jest, moj drogi katoliku!
    wypadaloby troche znac wlasna religie. grzech nie wyklucza z Kosciola.
    ekskomunika wyklucza. z tego co wiem, to morderca nie jest automatycznie ekskomunikowany, a np. gloszacy publicznie herezje – jest.
    wiec musze Cie zmartwic – w Polsce wiekszoc zbrodni popelniaja katolicy…
    juz pomijam watki historyczne i zabijanie w imie Kosciola przez Krzyzowcow czy Inkwizytorow…

  25. Mam lepszy motyw od bredzeń katola: patrzcie, jak nas dziś obcy widzą: news.bbc.co.uk/1/hi/world/europe/5015518.stm

    Niezła jazda, nieprawdaż. Że celulitis i podpaski, to jeszcze rozumiem… Ale lody… Co komu winne lody?????

  26. Inkwizytorzy wcale nie zabili tylu, ilu chcą nam wmówić zakłamujący historię „postępowcy”. Krzyżowcy mordowali, ale mordowali też poganie. Czyngis chan ma na sumieniu więcej od przywódców krucjat, wszystkich razem. I nie obwiniajmy Kościoła o to, żektoś w jego imieniu zabijał. Hitler, Stalin, Lenin, też zabijali w imię socjalizmu.

  27. Może tu raczej chodziło o robienie loda… Czyli o zakazanie wszystkiego, co choćby tylko metaforycznie łączy się z seksualnością!

  28. drogi katoliku – jestes taki przewidywalny🙂
    „a u was murzynow bija” :)))
    ja znam dyskusje nt. rzeczywistej dzialalnosci inkwizycji i krzyzowcow, ale PO PIERWSZE – napisalem bysmy odpuscili sobie dyskusje historyczne a Ty wlasnie na tym sie skupiles, na dodatek usilujesz powiedziec ze Kosciol nie byl taki zly bo Hitler i Stalin byli gorsi – no gratuluje ligi w jakiej startujesz🙂

    a wracajac do Twojej proby wybielenia katolikow – no co? jakos nie bardzo, nie?
    W Polsce wg. oficjalnych danych Kosciola jest 95% katolikow i to z ich grona bierze sie wiekszosc przestepcow.
    a jak juz tak sobie dywagujemy – zawsze mnie ciekawilo ze np w katolickich Wloszech 75% mezow korzysta z uslug prostytutek, a w postepowej Szwecji prostytucja jest zakazana🙂
    nie wspominajac juz o przestepstwach wobec dzieci – w tej obrzydliwej Szwecji to margines, dotyczacy przede wszystkim „religinych” imigrantow z krajow islamu a w Polsce jak wiesz bicie dzieci jest preferowana metoda wychowacza.
    ba! bicie dzieci to czesc naszej tradycji🙂
    i tak dalej i tak dalej…

  29. jack_twist, szysdzenie z tego, w co iinni ludzie wierzą, jest fajne, ale dyskusja z tymi ludzmi juz widać niekoniecznie? A mówią, ze to my zamykamy się w sobie i nie chcemy rozmawiać.

    przecinaki, cieszę suię, ze z tobą można rozmawiać. Nie każdy katolik jest święty, droga do świetości czasami musi być okupiona grzechem. Ale nie wierzę , że w Szwecji nie ma prostytucji, nawet jeśli ją zakazali (w co też nie wierzę).
    A bicie dzieci nawet zalecał autor tego bloga w którejś z notek. Umiarkowane bicie dzieciom nie szkodzi.

  30. Świetnie ujęte. Szczególnie podobało mi się odniesienie do Orwella.

  31. „Inkwizytorzy wcale nie zabili tylu, ilu chcą nam wmówić zakłamujący historię „postępowcy”. Krzyżowcy mordowali, ale mordowali też poganie. Czyngis chan ma na sumieniu więcej od przywódców krucjat, wszystkich razem. I nie obwiniajmy Kościoła o to, żektoś w jego imieniu zabijał. Hitler, Stalin, Lenin, też zabijali w imię socjalizmu”

    Skad ty masz takie wiesci, Katoliku?
    Chyba nie ze zrodel. Poczytaj sobie – jak najbardziej chrzescijanskie! – relacje z wypraw krzyzowych. Czyngis Chan w porownaniu z krzyzowcami z 1096 to byl wyrozumialy, lagodny jak baranek i swiatly czlowiek😀

  32. Nie chciałbym zapeszać, ale chyba już żyjemy pod władzą ludzi równie światłych, co Temudżyn lub krzyżowcy. Jeśli mnie pamięć nie myli, właśnie o tym traktuje główny wpis.

  33. Katoliku, jeslibym miala wybierac Godfryda de Bouillion i Czyngis Chana, NAPRAWDE wybralabym tego drugiego😀

  34. De gustibus non est disputandum. Szczególnie fajnie było chyba nałożnicom wielkiego chana.

  35. Lalamidoroz, świetny link, choć nie jestem pewny, w jakim stopniu prawdziwy. Sam dziś przedzierając się przez centrum lody zjadłem…

    Patrycjo, dziękuję za miłą uwagę.

    Judyto, z niektórymi być może nie warto rozmawiać.

  36. Tomku, kiedy mnie to niezmiennie bawi ;-)))
    Katoliku: naprawde wolalabym byc naloznica Czyngis chana, niz Godfryda. Czyngis byl czystszy i ladnie wonnymi olejkami pachnial wbrew temu, ze koczowniczymi plemionami dowodzil, a nie regularna zakuta w zelazo armia😉

  37. Tu nie chodzi o brak argumentów. Chodzi o brak płaszczyzny porozumienia z panią, która chciałaby być nałożnicą Mongoła.

  38. Skoro już podsyłamy sobie linki,
    u Euromasona znalazłem namiar na
    artykuł w Timesie
    Przedstawione w nim realia wizyty B16 w Polsce nie do końca mi pasują do nieprzebranych tłumów, które możemy zobaczyć w polskiej telewizji:

    Observers said that some of the frenzied anticipation that characterised the late Pope’s visits, when thousands jammed the streets before dawn, was lacking, with fewer people turning out.
    Elzbieta Schmidt, 60, a retired teacher, said that she arrived two hours early to get a good place but had no trouble finding a bench. „I’m shocked and ashamed that so few people are here,” she said.
    „It’s not the same as with our pope,” said Wanda Nowicka, 75 who was waiting to watch Pope Benedict pass by on his way to Warsaw’s Cathedral of St John the Baptist.

    No i co? Komu wierzyć?

  39. Mam nowy pomysł dla mini ministra Edukacji: kaplica w każdej szkole! I każdej kaplicy nadamy imię JP2, papa w niebie się ucieszy, że wychował tak pobożne baranki. Przepraszam. owieczki.

  40. Gość: krzysio28, cpe000f3d5e00f1-cm014090203294.cpe.net.cable.rogers.com pisze:

    „W przeddzień nalotu B16…”
    szkoda ze stac cie tylko na tak plytkie okreslenie tej wizyty…
    nawet niemcy sa w stanie troszeczke milej o niej napisac

    wiadomosci.onet.pl/pielgrzymka/0,0,1329161,item.html

    pozdrawiam

  41. lalamidoroz: z dobrze poinformowanego zrodla (ochroniarz pilnujacy porzadku) wiem, ze w tv cyfrowo dodaja te miliony wiernych

    tomek: a zauwazyles ten obsceniczny gest pokazywany przez Statue Wolnosci ?

  42. „Tu nie chodzi o brak argumentów. Chodzi o brak płaszczyzny porozumienia z panią, która chciałaby być nałożnicą Mongoła.”
    Katoliku, mnie nie spieszno do bycia naloznica Mongola. Ale Ty postawiles mnie przed wyborem: krzyzowcy czy Mongolowie, Godfryd czy Czyngis. Chcac, abym przyznala, ze krzyzowcy byli lepsi od Mongolow. Otoz nie bylo tak, drogi Katoliku🙂 Gdybym byla zmuszona wybierac, wybralabym Czyngisa. Kapewu?

  43. eee kolejny nawiedzony blogowiec, nie zapłacz się Pan z powodu tej matury z religii

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s