Po drugiej stronie lustra…

Różnica pomiędzy kobietami i mężczyznami w percepcji własnego ciała i wyglądu:

The new normal ads

Zbliża się już rok, odkąd geje i lesbijki cieszą się pełną równością w dostępie do instytucji małżeństwa we wszystkich Stanach Zjednoczonych – nawet w arcykonserwatywnej Alabamie. W międzyczasie związki jednopłciowe na tyle Amerykanom spowszedniały, że już nawet w prawyborach republikańskich temat ich zakazania na nowo nikogo nie ruszał (i nie był eksploatowany przez prawie żadnego kandydata). Najbardziej jednak takie podejście widać w mediach (gdzie seriale, które kiedyś określilibyśmy jako ostre LGBT przechodzą dziś prawie niezauważane, a żeby dostać nagrodę GLAAD, trzeba być co najmniej drugim bratem Wachowskim po przemianie w siostrę) oraz w reklamach. Poniżej spot googlowego kalendarza z kwietnia:

Pal licho jednak Google’a, który od początku inwestował w wizerunek firmy otwartej i pełnej akceptacji. Przez lata matecznikiem najbardziej szowinistycznych (także pod adresem mniejszości seksualnych) treści, jakie dało się zobaczyć w reklamach, były spoty różnorakich browarów. Ze względu na target, epatowały przede wszystkim samczą, prymitywną męskością, a jeśli pojawiały się w nich wątki LGBT, to głównie obśmiać, przykuć uwagę lub pokazać, że przeciętny konsument reklamowanego trunku właśnie taki nie jest. I tu chyba mamy największą rewolucję, biorąc pod uwagę, jak dziś wyglądają reklamy na przykład takiego Bud Light:

Na koniec chciałoby się tradycyjnie westchnąć na temat tego, kiedy takie treści pojawią się w Polsce, ale jako że nasz kraj cywilizacyjnie się akurat zwija, rzec wystarczy: nieprędko. I zapewne poczekamy na nie znacznie dłużej, niż byśmy obstawiali dwa czy trzy lata temu, zanim większość wybrała miks gospodarczej komuny z mentalnym średniowieczem.

Ateistyczny raj

Garść faktów na temat państwa, w którym większość nie wierzy w rzeczy nadprzyrodzone (i nie, nie jest to Korea Płn, gdzie wierzy się w Kimów), ku rozwadze rzadzących Polską od 26 lat watykańskich marionetek:

12189951_952584828135470_6075160883775272457_n

Sense8, czyli robaki umysłu

Po raz drugi w ciągu tygodnia oglądam Sense8 – bodaj pierwsze od czasów Matrixa filmowe arcydzieło Wachowskich. Zresztą, „oglądam” to mało powiedziane – kolejne sceny wkręcają się w mózg jak robaki i prześladują człowieka godzinami, gdy próbuje robić cokolwiek innego niż patrzenie w ekran na ósemkę bohaterów. Tu 2 przykłady takich brainwormów:

KARAOKE (odc. 4):

TELEPATYCZNA ORGIA (odc. 6):

Bert i Ernie wezmą ślub?

Po ostatnich wyrokach Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych (który tego samego dnia zalegalizował małżeństwa jednopłciowe w Kalifornii i na poziomie federalnym w całym USA), nieoficjalne muppecie zapowiedzi publikuje na okładce najbliższego numeru tygodnik The New Yorker:

new-yorker

Kto uczy polskie dzieci religii?

Od wczoraj polski internet żyje historią pewnej katechetki (tudzież zasłużonej pani ekspert Ministerstwa Edukacji Narodowej), która trzydzieści lat temu postanowiła wcielić w życie biblijne zasady obchodzenia się z nieposłusznymi dziećmi. Jak to się skończyło, jeszcze lepiej od Mariusza Szczygła opisuje oryginalna relacja sądowa Barbary Seidler:

krzymu1

krzymu02a

krzymu02b

Bo szef przyoszczędził…

Polska biurwokracja w praktyce: ministerstwo transportu zadekretowało, że uruchamiane na nowych liniach prywatne autobusy firmy PolskiBus nie mogą zatrzymywać się w Częstochowie i innych dużych miastach niewojewódzkich (do głowy przychodzą od razu także Radom i Kołobrzeg) – chyba, że zgodzą się na to, by ceny biletów i wysokość zniżek dyktowali im urzędnicy:

Według nowych przepisów autobusy ekspresowe mogą się zatrzymywać w 122-tys. Opolu, 119-tys. Zielonej Górze, 200-tys. Kielcach czy 198-tys. Toruniu. Ale w 240-tys. Częstochowie – już nie. (…)

Skąd dyskryminacja miast niewojewódzkich? – Wprowadzenie definicji komunikacji zwykłej, przyspieszonej, pospiesznej i ekspresowej z zastosowaniem kryteriów było niezbędne w celu precyzyjnego rozróżnienia rodzajów komunikacji, co ma znaczenie przede wszystkim dla zakresu ulg ustawowych oraz przekazywanych z budżetu państwa dopłat z tytułu stosowania tych ulg – mówi rzecznik prasowy Ministerstwa Transportu Mikołaj Karpiński [w tłumaczeniu na polski: Jeśli twój bus zatrzyma się na zbyt wielu stacjach, rząd zmusi cię do zabierania wybranych przez siebie ludzi za darmo lub półdarmo; żebyś nie był stratny, różnicę w cenie rząd zwróci ci potem z tego, co sam ludziom zabierze. – TŁ].

Jeśli przewoźnik chce mieć przystanek w mieście niewojewódzkim, to linia nie może być ekspresowa. – Zatem chcąc wykonywać przewozy m.in. przez Częstochowę, powinien uruchomić komunikację pospieszną, a nie ekspresową – mówi Karpiński.

Na linii pospiesznej PolskiBus.com musiałby respektować ulgi ustawowe – ale strat by nie ponosił, bo otrzymałby rekompensatę od skarbu państwa [Jak wiadomo, urzędnicy chętnie rozdają nie swoje pieniądze. Czasami tylko za to, że podporządkujesz się ich woli – TŁ].

Przewoźnik nie chce tych pieniędzy [i jak tu nie lubić właściciela firmy, Briana Soutera, nawet jeśli ideologicznie nie jest nam z nim po drodze? – TŁ] (…). Nowe przepisy nie pozwalają w takim przypadku otworzyć innej linii niż ekspresowa – a ta z kolei nie może mieć przystanków w miastach wojewódzkich.

Tyle w oficjalnych gazetowowyborczych komunikatach ministerstwa. Pomiędzy wierszami (i komentarzami) przekaz znacznie prostszy: Wy nam, towarzyszu Souter, nie podskakujcie. Było się szarpnąć na jakiś lepszy zegarek dla Pana Ministra, a nie po szkocku oszczędzać…

Jeden pi(e)c

Najlepsza, jaką dotąd spotkałem ilustracja polskiego sporu na temat sensowności likwidacji OFE i przelania znajdujących się tam wirtualnych (w końcu wypłacić ich, Polaku, ze swojego konta nie możesz) pieniędzy na nie mniej wirtualne indywidualne konta ZUS (co do których sam Sąd Najwyższy orzekł niedawno, że nie są własnością swoich właścicieli). Obrazek via Doxa:

945719_491767307555493_801711712_n

Arcybiskupie dzieci w płynnym azocie

Słowo na poniedziałek. Co prawda nie Boże, ale za to o Słowie Bożym (tudzież o ludzkich zygotach, związkach partnerskich i innych fiksacjach kościelnych hierarchów) – z Cezarym Łasiczką i Tadeuszem Bartosiem analizuję w TOK FM kazania aktualnego papieża i abepe Józefa Michalika: