Archiwum

Archiwum kategorii ‘Edukacja’

Szkoła z jajami

09/10/2009 3 komentarzy

Pedagogiczne realia w Australii i placówka edukacyjna, która próbuje je okiełznać. Nawet jeśli samo nagranie (które robi ostatnio furorę w anglojęzycznym necie) to fake, i tak wystarczająco mówi o tym, ile już wkrótce będą warte dyplomy ukończenia jakichkolwiek szkół (w tym polskich zerówek, w których nauczycielom nie wolno uczyć dzieci czytać ani pisać; swoją drogą czy fakt, że odpowiedzialna za to pani minister jako niemal jedyna z platformowej wierchuszki utrzymała się w rządzie po środowej rzezi, nie zakrawa na jeszcze większy absurd?) w świecie, w którym dobre samopoczucie dziecka i samozadowolenie rodzica już dawno stały się ważniejsze od nauczenia kogokolwiek czegokolwiek.

Kategorie:Australia, Edukacja

Is it a choice?

29/09/2009 44 komentarzy

Dyskusja pod wpisem o uśmierceniu dziecka jako metodzie ochrony przed adopcją przez dwóch gejów (tudzież linia argumentacji Bianki) przypomniała mi, że kiedyś planowałem pokazać tu pewien amerykański dokument o racjonalności opartych na Piśmie Świętym i teoriach Freuda przekonań, które część Amerykanów (i większość Polaków) żywi na temat homoseksualizmu. Zeszło trochę, niemniej co się odwlecze to nie uciecze, poza tym wreszcie mam komu (tak, tak, Biance) zadedykować emisję…

Kategorie:Edukacja, LGBT

Ile kasy po których studiach?

12/09/2009 6 komentarzy

Trystero to blog, który polecam, komu tylko mogę – przede wszystkim za doskonałe analizy ekonomiczne, jak również za styl pisania oraz za zatrzęsienie genialnych wykresów (ach, jak ja lubię wykresy), takich jak te w najnowszej notce o tym, po których kierunkach w Stanach najlepiej się zarabia. Notki nie będę tu streszczał, każdy może sobie kliknąć na link i ją przeczytać, ale przed przekopiowaniem głównego wykresu po prostu nie mogę się powstrzymać:

najlepsze-kierunki

Lista dotyczy tylko kierunków licencjackich, stąd nieobecność dość dobrze rokujących finansowo medycyny i prawa. Abstrahując od tego, można jednak jasno stwierdzić, że wspomniane na niej kierunki mają parę cech wspólnych. Po pierwsze: żaden nie ma nic wspólnego z humanistyką. Po drugie, wszystkie wymagają dobrej znajomości matematyki – tej samej, o prawo do niezdawania której rodzice przyszłych maturzystów toczą co roku walki z ministerstwem. Bo w końcu nie ma nic fajniejszego dla rodzica, niż pewność, że jego dziecko będzie w przyszłości biedne.

Efekt? Najczęściej wybieranymi studiami w 2008 roku były w Polsce prawo, psychologia i dziennikarstwo. Zaraz potem dreptały: bańka reklamowa pod tytułem “marketing i zarządzanie” (jak przyjemnie być narodem dyrektorów), przekazujące studentom odjechane ideologie jako wiedzę socjologia i politologia czy niczego sensownego nieuczące kulturoznawstwo (wiem, studia, na których w ramach zajęć ogląda się dzieła postimpresjonistów lub dyskutuje o Marksie, Derridzie i Naomi Klein, wydają się niektórym pociągające – tyle że na rynku pracy wiedza o tym, co Baudrillard miał na myśli pisząc o symulakrach, nie ma najmniejszej wartości, w przeciwieństwie do wiedzy o tym, jak zbudować most, podmienić fragment DNA w komórce lub zaprogramować bazę danych). W 2009, jak wszystko wskazuje, będzie podobnie, i to mimo faktu, że większość studiujących na niedających wiedzy (wyjątek prawo i – gdzieniegdzie – psychologia) i nierokujących wielkich perspektyw (jeśli – dotyczy tylko studentów prawa – nie ma się mamy notariusza lub wujka adwokata) kierunkach musi za tę przyjemność płacić z własnej kieszeni.

Tymczasem młody człowiek, który zdecyduje się na studiowanie takiej fizyki, nie dość, że ma pewność, że się dostanie na państwową uczelnię i nic nie zapłaci za studia (miejsc co roku jest więcej niż chętnych), to jeszcze może liczyć na stypendium motywacyjne od rządu: okrągłe 1000 zł (dość przyzwoita suma dla sporej liczby żaków), wypłacane co miesiąc za sam fakt bycia studentem (bez względu na średnią!). Dodajmy: studentem kierunku, po którym pracuje się w CERN-ie lub w centrali dużego banku (nawet jeśli nie miało się w niej rodzica), a nie – jak po kulturoznawstwie lub socjologii – na zmywaku w Londynie.

Mimo to chętnych brakuje. Widać po prostu lubimy zmywaki.

Kategorie:Edukacja, Nauka

Perspektywy po studiach

07/08/2009 Dodaj komentarz

Sierpień to ostatni dzwonek dla kandydatów na studentów, którzy nie podjęli jeszcze decyzji co do kierunku studiów. University of Phoenix postanowił ułatwić im wybór, prokazując możliwości kariery, jakie otwiera dziś przed absolwentem ukończony kierunek biznesowy, humanistyczny i ścisły:

postudiach

Kategorie:Edukacja, Humor, Nauka

Ewolucja w 6 minut

26/01/2008 19 komentarzy

Telewizja edukacyjna to od lat w Polsce czysta egzotyka. W USA, gdzie biolodzy wciąż muszą walczyć o rząd dusz z religijnymi fanatykami, powstają tymczasem na tym polu istne arcydzieła:

Kategorie:Edukacja, Ewolucja, USA

Ściąga doskonała

04/12/2007 8 komentarzy

Pokutuje nad Wisłą stereotyp, że w kulturze anglosaskiej uczniowie i studenci nie ściągają, czego dowodem dla szczególnie nieobeznanych z angielszczyzną miałaby być m.in. nieobecność w języku Szekspira odpowiedników naszego zapuszczania żurawia (jakby cheat, crib i plagiarize nie wystarczały). Prawda okazuje się, jak zwykle, mniej wzniosła: Anglicy i Amerykanie rżną, zżynają i zjeżdżają wcale nie mniej niż Polacy, tyle że przy użyciu znacznie bardziej zaawansowanych technologii:

Kategorie:Edukacja, UK, USA

Nauka mówienia

28/08/2007 4 komentarzy

Najlepiej zacząć od tego, co najważniejsze:

Kategorie:Edukacja, Szok

Darwin terrorysta

05/02/2007 15 komentarzy

Profesor Giertych nie jest już osamotniony w swych zmaganiach na forum europejskim ze współczesną wiedzą biologiczną. Z odsieczą właśnie pospieszyli mu tureccy islamiści, rozsyłając (gratis!) do francuskich szkół tysiące egzemplarzy „podręcznika”, w którym teoria Darwina nazwana jest prawdziwym źródłem terroryzmu.

770-stronicowe tomiszcze nosi tytuł “Atlas stworzenia” (L’atlas de la création) i poświecone jest zbijaniu tez Darwina. Temu zbijaniu nie służą jednak tym razem opowieści o smoku wawelskim czy Ewie, Adamie i wężu, tylko, jak się zresztą można było spodziewać, odpowiednie wersety Koranu. W świętej księdze muzułmanów podobnie jak w Biblii twardo bowiem stoi, że człowieka, razem ze światem, stworzyła w kilka dni jakaś nadrzędna istota. Co prawda oba dzieła różnią się w kwestii imienia tej istoty, tudzież inaczej datują sam akt stworzenia, niemniej nie czas kłócić się o detale, gdy niewierzący nie tylko bezkarnie chodzą po ziemi, lecz nawet mają czelność nauczać w szkołach swoich herezji.

Książki jednak nikt by pewnie nie zauważył, gdyby autor, Harun Yahya, nie posunął się w swych rozważaniach ciut dalej niż chyba wszyscy antydarwiniści dotąd razem wzięci, i nie zamieścił w swym dziele fotografii płonącego Word Trade Center z podpisem: Ci, którzy sieją terror, są w istocie darwinistami. Darwinizm to jedyna filozofia, która pochwala i wzbudza waśnie.

Mnie osobiście, gdy słyszę taki argument w ustach przedstawiciela religii, której wyznawcy popełniają we współczesnym świecie jakieś 99 wszystkich czynów terrorystycznych, dyskutować się odechciewa, oddaję więc głos człowiekowi, który wciąż znajduje w sobie na to siły, Richardowi Dawkinsowi: