Premier Tusk i paciorki na fujarkę
Prezydenci, jak wiadomo, lubią reklamę, i to nawet niekoniecznie własną: Kwaśniewski reklamował meble Forte, Wałęsa – telewizory Otake. Szykujący się na najwyższy urząd Donald Tusk już zawczasu pokazuje, że nie będzie na tym polu gorszy od wspaniałych poprzedników. Jak doniósł dziś Pardon, już po kilku godzinach w Państwie Środka zdołał wynegocjować i podpisać kontrakt gwiazdorski, na mocy którego będzie przez następne pół roku twarzą pewnej chińskiej kompanii, specjalizującej się w produkcji i dystrybucji gumek z paciorkami (do włosów i – jak mnie na Salonie24 oświecił Cienias – nie tylko do włosów):
Wtajemniczeni twierdzą, że premier robi to dla kraju. Miejmy więc nadzieję, że honorarium (którego wysokość jest na razie trzymana w ścisłej tajemnicy) wystarczy: jeśli nie na zaspokojenie roszczeń płacowych pielęgniarek, to przynajmniej na uratowanie lecącej na łeb na szyję złotówki…


Najświeższe uwagi