Gogle Google’a

Pierwsze wideo, przedstawiające działanie nowego gadgetu, nad którym pracuje Google, wyszło trzy dni temu – i już teraz zapowiada się absolutny przebój. O ile tylko, oczywiście, ktoś wymyśli do niego AdBlocka.

Akcja afirmatywna w Ministerstwie Zdrowia

Mowa jest srebrem, a milczenie złotem – głosi stare porzekadło, które od teraz będzie dewizą rzeczników prasowych Ministerstwa Zdrowia:

Doprawdy, mimo że nigdy nie miałem zbyt wysokiego mniemania o kumach i znajomkach, których politycy upychają sobie na ważnych urzędach, nie przyszłoby mi do głowy, że reprezentowanie jednego z najważniejszych resortów kraju (kto wie, czy nie najważniejszego, jeśli chodzi o długofalowy PR rządu) można złożyć na barki osoby z poważnymi zaburzeniami mowy, pamięci, i – jak się wydaje – niemal wszystkich innych funkcji komunikacyjnych i społecznych.

No, chyba ze nie o kumoterstwo poszło, lecz ideologię: szef resortu był poprzednio ministrem ds. wykluczonych, i idea walki z dyskryminacją tudzież przeciwdziałania bezrobociu wśród osób upośledzonych werbalnie (a może również umysłowo) musi być bardzo bliska jego sercu. Tylko że, jak widać, nawet TOK FM uznało, że w tym przypadku trochę przesadził.

Kto tę Panią zastąpi, gdy jej pewnego dnia zabraknie w ministerstwie? Kononowicz?

Jak Unia Europejska działa na samice

…zwłaszcza alpejskie:

Ciekawe, kiedy Polki (średnio ponad trzy razy biedniejsze od Szwajcarek: głupota rzadko koreluje z pełnym portfelem, więc trudno, by proeuropejskie zaślepienie czy brak demokracji bezpośredniej i idąca za nim samowolka wybieranych raz na 4 lata polityków, przekładały się na wyższe PKB) zaczną Unię postrzegać podobnie. Póki co organizacja biurokratów i politruków, których radosne działania, takie jak ujednolicanie waluty, wspólna polityka rolna, walka z tanią żywnością, demokracją, ba, nawet żarówkami, stoją za kryzysem w Grecji, Hiszpanii, Portugalii i zastojem gospodarczym u reszty, wciąż nad Wisłą wywołuje achy i ochy.

Ale chyba nawet tu kiedyś Darwin zadziała.

Kto uratuje Wielką Brytanię?

Strasznie biedna ostatnio ta Wielka Brytania – nie dość, że krwawe zamieszki i plądrowania, których nie powstydziłaby się Somalia, trwają już prawie tydzień, to jeszcze rodzima policja tak dalece nie radzi sobie z ich tłumieniem, że musi – jak pokazuje dziś na zdjęciach portal gazeta.pl – ściągać posiłki z byłych kolonii, i to nawet tych, które od Korony uwolniły się dość dawno, zresztą w drodze chyba jeszcze krwawszych zamieszek. Na fotografii, którą puściło dziś w głównym newsie internetowe ramię Gazety Wyborczej, widzimy funkcjonariuszy Metropolitan Police w Nowym Jorku, aresztujących “londyńskiego” tubylca:

Miracle Day

Po dwóch pierwszych odcinkach Miracle Day już nie mam wątpliwości: mimo zachęcających zwiastunów nowemu sezonowi Torchwoodu daleko do genialnego Children of Earth

Oczywiście, da się to oglądać, zwłaszcza że Davies zżyna z poprzedniego mini-sezonu, jak tylko może. Dość wspomnieć, że nawet za głównych antagonistów robią znów knujący za plecami ludzi urzędnicy – choć tym razem nie brytyjscy, lecz amerykańscy. Jak tak dalej pójdzie, to kto wie, czy w następnym sezonie Barrowman i spółka nie pofatygują się do Smoleńska.

Dajcie nam te pieniądze!

Portugalczycy przekonują Finów (po angielsku!), że Finowie powinni dać im dużo euro, bo przodkowie Portugalczyków wynaleźli kompas i solonego dorsza oraz – uwaga! – znieśli niewolnictwo już w 1751 (114 lat przed Amerykanami). Film nie wyjaśnia, skąd u licha Izaura i cała reszta czarnych niewolników w dziewiętnastowiecznej Brazylii, która secesję z portugalskiego imperium ogłosiła w 1822 (po tym, jak król przeniósł stolicę państwa z Rio de Janeiro do Lizbony), a niewolnictwo zniosła blisko ćwierć wieku po Amerykanach. Do innych prawd w nim objawionych (na czele z wynalezieniem w Portugalii kart prepaidowych: pierwsze znane nam pre-paidy opatentowano w Ameryce jeszcze zanim na Półwysep Iberyjski na szerszą skalę zawitały komórki; wcześniejsze pre-paidowe telefoniczne karty magnetyczne zostały z kolei wymyślone we Włoszech) radzę więc podchodzić równie ostrożnie.