Po dwóch pierwszych odcinkach Miracle Day już nie mam wątpliwości: mimo zachęcających zwiastunów nowemu sezonowi Torchwoodu daleko do genialnego Children of Earth…
Oczywiście, da się to oglądać, zwłaszcza że Davies zżyna z poprzedniego mini-sezonu, jak tylko może. Dość wspomnieć, że nawet za głównych antagonistów robią znów knujący za plecami ludzi urzędnicy – choć tym razem nie brytyjscy, lecz amerykańscy. Jak tak dalej pójdzie, to kto wie, czy w następnym sezonie Barrowman i spółka nie pofatygują się do Smoleńska.