Tylko dlaczego dziewczynka zakrywa sobie nie oczy, lecz uszy?
Archiwa miesięczne: Kwiecień 2011
Baranki hoże
Kolejna scena wycięta z „Żywotu Briana” – planowana na początek filmu rozmowa pasterzy-zoofilów o seksualnych (i pozaseksualnych) walorach ich owiec (tudzież baranów):
W przeciwieństwie do sceny z Żydami-nazistami, której nieobecność w filmie (zwłaszcza w jego późniejszych wydaniach na DVD) trudno mi zrozumieć, tym razem cięcie wydaje się absolutnie uzasadnione. Początek z tak długą i monotonną rozmową o miłości do owieczek nadałby jednak filmowi zupełnie inną dynamikę. Nie będę zapewne odosobniony w sądzie, że znacznie gorszą.
HUMANCENTiPAD
Wyrażenie „human centipede” (dosł. ludzka stonoga) do tej pory funkcjonowało w języku angielskim określenie bardzo nieprzyzwoitej pozycji seksualnej (kto jeszcze jej nie zna, niech zajrzy na Google Image) oraz tytuł niszowego horroru sprzed roku. Od środy, dzięki Treyowi Parkerowi i Mattowi Stone’owi, to jednak również – w nieco zmienionym zapisie – najnowszy produkt firmy Apple, do którego stworzenia demoniczny Steve Jobs użyje także Ciebie, jeśli zaakceptujesz bez czytania regulamin iTunes:
Piwna homopropaganda
W Stanach miała ostatnio premierę dość niecodzienna reklama Budweisera. Niecodzienna, bo spokojna i statyczna (gdzie się jeszcze robi takie reklamy alkoholu), ba, nawet z elementami patriotycznymi (powrót żołnierza ze służby do domu)… Nie zainteresowałaby się nią zatem poza USA prawdopodobnie pies z kulawą nogą, gdyby nie amerykańskie środowiska konserwatywne, które dopatrzyły się w spocie… promocji homoseksualizmu. Czy zasłużenie, oceńcie sami:
Jak widać, chrześcijańskim fundamentalistom do wniosku, że reklama Buda to niezwykle perwersyjny kawałek homopropagandy, wystarczyło, że żołnierz po powrocie do domu ściska się z rodzicami i… innym mężczyzną (komuś, kto latami wytrwale tłamsi własną seksualność, być może nie przyjdzie do głowy, że mężczyzna ten może być kumplem lub bratem). Z kobietą zresztą nasz żołnierz też się ściska, ale później, zresztą potencjalny biseksualizm bynajmniej nie polepsza jego sytuacji w oczach wrogiej wszelkim innościom religijnej prawicy. Nic dziwnego, że tu i ówdzie słyszy się już nawoływania do wycofania reklamy piwa, a jego producenta, Anheuser-Busch, straszy się bojkotem konsumenckim.
Budweiser ma 50 proc. udziału w amerykańskim rynku, więc firma pewnie dla świętego spokoju ugnie się i spot wycofa. Co zresztą natychmiast zapewni filmowi wirusowy sukces w sieci, bo nic nie kręci internautów bardziej niż cenzura.
Nawet jeśli w tym, co cenzurują, na zdrowy rozum nie ma nic kontrowersyjnego.
Królewska przekąska
Quake, aikido i satanizm
The Best of Ksiądz Piotr Natanek (o czemuż dopiero dziś dowiaduję się o istnieniu tego wspaniałego kapłana?), o którym tu i teraz powiadam Wam, że, zaprawdę, będzie na polskim Youtubie Jozinem z Bazin vel Kononowiczem Roku Pańskiego 2011:
Akt urodzenia Obamy
Dracula czasów kryzysu
Ewolucja tego, czego najbardziej bali się Hiszpanie w ciągu ostatnich dwóch stuleci:
* 2011 – Dyrektor Twego Banku:
- Nie, do zlikwidowania hipoteki nie wystarczy zwrot mieszkania.
I pomyśleć, że w tym samym czasie w Polsce rząd aktywnie zachęca zrelaksowanych obywateli do brania kredytów, obiecując, że je w razie czego spłaci z ich podatków. A jak nie chcą brać, sam za nich bierze…
Bo Żyd nie może być nazistą…
Mało kto, poza najbardziej hardkorowymi fanami Monty Pythona, wie, że premierowa wersja Żywotu Briana, która w 1979 (a potem, na fali sukcesu „Pasji” Gibsona, także w 2004) uderzyła do kin, została przez grupę ocenzurowana. Nie znajdziecie w niej genialnego, za to już w latach siedemdziesiątych absolutnie niepoprawnego politycznie skeczu o pewnej żydowskiej organizacji ruchu oporu, niedwuznacznie wzorującej się – zarówno w sferze języka i symboliki, jak i zachowań – na niemieckiej NSDAP. Skecz (przyznajmy, absolutnie świetny) znalazł się – na szczęście – w wyciętych scenach na DVD, dzięki czemu szybko trafił do Sieci:
Wyścig chomików
Chomiki (szczury mimo wszystko byłyby chyba zbyt dosadne) w kołowrotkach jako metafora współczesnych pracowników korporacji po drodze do pracy i w pracy. Przyznam, że nie sądziłem, że kiedykolwiek doczekam tego w reklamie samochodu:
Powtórne przyjście
Jezus na Wielkanoc po raz wtóry, tym razem by Fredo & Pidjin:
Jezus i woda
Jezus, woda i zaskoczenie, czyli zestaw wymarzony na drugi dzień Wielkanocy. No i nutka realizmu, bo Jezus ze sporym brzuchem, jak to po tradycyjnej wielkanocnej wyżerce.




