Zastrzelimy i wypatroszymy

Wierchuszka Platformy Obywatelskiej wkręcona w polską wersję Borata (by Szymon Majewski). HGW jak zwykle bezkonkurencyjna na polu bełkotliwych idiotyzmów („Zgoda to jest inaczej Bronek Komorowski. Donek Komorowski Zgoda. On buduje pokój…”), ale Palikot i tak bije ją na głowę zapowiedziami tego, co w ramach budowania zgody zrobi z Bronkiem Zgodą Komorowskim pewnemu politykowi konkurencyjnej partii…

Babuszka Jaruszka

Zakładając, że Bronisław Komorowski chce wygrać wybory (w co czasami mocno powątpiewam), nie rozumiem, dlaczego nie leci to na okragło w TV, lub choćby na onecie i gazecie.pl, skoro jest 1000 proc. lepsze od smętnych pogadanek kandydata PO, które przy próbie wejścia na którąś z proplatformowych stron atakują nasze bębenki słuchowe:

Kaszpirowski po polsku

Anatolij Michajłowicz powrócił! Ba, startuje na najwyższy urząd w Polsce. Poniżej wideo, którym od kilku dni czaruje niezdecydowanych, i to nienaganną polszczyzną:

OK, polszczyzna polszczyzną, ale w mózgu jakoś automatycznie brzęczą: Adin. Dwa. Tri. Czetyrie… Poza tym trzeba dodać, że – jeśli porównać z przaśnymi nagraniami z przełomu lat 80-tych i 90-tych – szafa hipnotyzera przeszła pozytywną rewolucję. Mowa ciała, szczęśliwie, pozostała bez zmian:

Jarosław Kaczyński heteroseksualistą!

Kobieta Jarosława Kaczyńskiego to już więcej niż oksymoron i pobożne życzenie tych głosujących na PiS, którym zdarzyło się być homofobami: „Fakt” opublikował portret pamięciowy niewiasty, z którą 30 czy 40 lat temu miano widzieć, jak rozmawiał na ulicy przyszły kandydat na prezydenta. Osoba która twierdzi, iż była naocznym świadkiem niesamowitego zjawiska (i po dziesięcioleciach dokładnie pamięta twarz wybranki Jarosława – ale w końcu nie od dziś wiadomo, że wspomnienia osób, rzeczy i zdarzeń nie z tego świata wraz z upływem czasu nie tylko nie blakną, lecz wręcz nabierają kolorów), nie upubliczniła, niestety, swych personaliów, więc nie mamy pewności, że tabloid jej sobie nie wyfantazjował. Ani że nie przysłała jej do „Faktu” zainteresowana dalszym rozgrzebywaniem seksualności kandydata (nawet w jedynie słusznym kierunku) konkurencja.

Polska wyjdzie z NATO

Przyznajcie, Marszałka-Kandydata nie sposób nie lubić. Zwłaszcza że na polskiej scenie politycznej mało kto jest w stanie pochwalić się takimi pokładami szczerości i prostoduszności.

Gorzej już, niestety, z sympatią dla marszałkowych mocodawców. Rozumiem, że od czasu Smoleńska Putin i Tusk są Best Friends Forever, ale z tym wychodzeniem Polski z NATO, to już przegięcie. Ofiary ofiarami, jednak trzeba pamiętać, że w Drugim Układzie Warszawskim, który najwyraźniej marzy się Platformie, też będziemy wysyłać wojska z bratnią pomocą. Zapewne bardzo podobną do tej z 1968, choć tym razem nie do Czechosłowacji, lecz np. do Gruzji i Czeczenii.

Mimo wszystko chyba jednak wolę Irak i Afganistan.

Moi kandydaci

Za Gniewomirem zrobiłem sobie test preferencji prezydenckich. Wyszło kilka niespodzianek:

pełna tabela odpowiedzi

Korwin na pierwszym jakoś mnie nie dziwi (wystarczyło szczerze odpowiedzieć na pytania o KRUS, NFZ i prywatyzację szpitali – nie było, niestety, pytań o delegalizację przejść dla pieszych i odbieranie kobietom praw wyborczych), Leppera na trzecim miejscu też jeszcze jakoś strawię (wszystkim wychodzi, zapewne przez pytania o Afganistan), ale Jurek z wynikiem na poziomie Olechowskiego i Napieralskiego (tudzież lepszym od Komorowskiego) to jakaś paranoja. Czyżbym czegoś o sobie nie wiedział?

Big Gay Mac

McDonalds nie kojarzył się dotychczas z przesadnie subtelnymi przekazami reklamowymi, nie mówiąc już o spotach wykorzystujących motyw orientacji seksualnej. Najwyraźniej w odczuciu marketingowców taki przekaz byłby zbyt ryzykowny dla korporacji nastawionej na klienta masowego, średnio lub mniej niż średnio zamożnego i raczej niechętnego nowinkom (tak kulinarnym, jak i obyczajowym), do którego dotąd docierało się eksponując w reklamach wartości tradycyjne i rodzinne (wspólny niedzielny obiad z potomstwem i tym podobne). Tu obiad z potomstwem zresztą także mamy – ale i tak nie zmienia to faktu, że emitowana we Francji reklama, której YouTubowa wersja wywołała właśnie poruszenie w purytańskiej Ameryce, nie przestaje być świeża i zaskakująca: