„Przez milion lat nie pomyślałabym, że w wieku 72 lat będę w ciąży z własnym wnukiem” – mówi Pearl Carter o swym związku z Philem Bailey, 26-letnim synem córki, którą 54 lata temu oddała do adopcji. I dodaje: „Niczego nie żałuję i wierzę, że to sam Pan Bóg postanowił dać mi drugą szansę”.

Niecodzienna para z Indiany poznała się cztery lata temu, gdy Phil po śmierci matki postanowił odnaleźć jej jedyną żyjącą krewną. Jak zwykle w takich wypadkach, zaczęło się od maili i wymiany zdjęć, potem przyszło pierwsze spotkanie i niespodziewany, gorący seks. Philowi zawsze podobały się starsze kobiety, ale tej pamiętnej nocy to jego babcia wykonała pierwszy krok: zwabiła wnuka do swego pokoju, kazała usiąść na łóżku, po czym rzuciła się nań wpijając swe usta w jego usta. Dziś, po czterech latach pożycia, przychodzi czas na potomstwo. Z uwagi na wiek pani Carter konieczne okazało się jednak skorzystanie z usług matki-surogatki. Na zdjęciu szczęśliwy trójkąt:

Najlepsze (i tu może się schować nawet najbliższa rodzina Edypa), że dziecko Pearl i Phila, gdy już podrośnie, będzie mogło wybrać, czy chce do swej dwukrotnej antenatki mówić „Mamo”, czy „Prababciu”. A jeśli okaże się chłopcem, nie raz pewnie zaszpanuje przed kolegami faktem, że jego dorosły ojciec jest jego siostrzeńcem…
Tylko pozazdrościć.
