1 900 000 000 000 dolarów

Tyle dodrukuje z powietrza w tym roku Obama w celu zaspokojenia bieżących wydatków rządu federalnego tudzież rozruszania amerykańskiej gospodarki (trudno zaprzeczać, że gdy już w końcu nadejdzie hiperinflacja, nad której wykreowaniem od miesięcy wytrwale pracuje prezydent, nikomu za oceanem nie będzie się opłacało oszczędzać, dzięki obywatele rzucą się do wydawania coraz mniej wartych dolarów – a nic tak nie rozpędza gospodarki, jak konsupcja). Jak plan się powiedzie, Nobla – tym razem z ekonomii – ma już Barack w kieszeni. Pytanie tylko, czy aby tym razem nie powinien podzielić się nagrodą ze swym guru w dziedzinie rozwiązywania problemów gospodarczych przez zwiększanie podaży zadrukowanej zerami makulatury? I bynajmniej nie mam na myśli Andrzeja Leppera:

Tymczasem w komunistycznych Chinach znów dwucyfrowy wzrost gospodarczy, więc Amerykanie są dobrej myśli. Po drugiej kadencji Obamy będzie gdzie uciekać za chlebem, nawet jeśli Meksyk i Kanada zamkną granicę…

Policjant broń ofierze przed napadem odbierze

Z serii „Pythoni by nie wymyślili”: policja zatrzymała właściciela kantoru w Opolu, który napadnięty przez czterech oprychów w celu niedwuznacznie rabunkowym, zabił jednego z napastników.

Swoją drogą, gdybym ja osobiście miał się gościa czepiać, zapytałbym, czemu nie wykończył wszystkich czterech? Tak czy owak jednak nawet za jednego draba w normalnym państwie facet powinien dostać jakąś nagrodę – np. jedną siódmą tego, co społeczeństwo wydałoby na bandytę, gdyby przeżył i trzeba by go trzymać na koszt podatników w areszcie, a potem w więzieniu. Gangster był dość młody, więc wyszłoby tego z kilkaset tysięcy.

Jednak nie żyjemy w normalnym kraju, tylko w Polsce, dlatego ofiarę czeka teraz seria przesłuchań, a może nawet więzienie. W końcu zabiła przestępcę – członka uprzywilejowanej kasty, otoczonej przez polskie prawo karne oraz ratyfikowane umowy międzynarodowe szczególną ochroną, opieką i troską. I pomyśleć, że – jak przyznają teraz dziennikarzom GW opolscy stróże prawa – wszystkiego tego można było uniknąć, gdyby policja (która, jak się okazuje, z wyprzedzeniem wiedziała o napadzie) przed zajściem… odebrała właścicielowi kantoru broń:

Od kilku dni chodził zestresowany, że ktoś go zaatakuje. Może gdy już doszło do napadu, po prostu puściły mu nerwy? W końcu nie był pewny, jak zachowają się napastnicy, czy go np. nie zranią. (…) – opowiada nam jeden z informatorów. (…)
Jego zdaniem można było jednak zapobiec strzelaninie. - Przecież planujący akcję musieli wiedzieć, że właściciel ma broń na ostrą amunicję. Należało mu ją odebrać. (…) Wszak nigdy nie wiadomo, jak zareaguje człowiek w takim stresie, co się niestety potwierdziło.

Puk puk.
- Tak, proszę.
- Policja. Mamy informację, że pewien gang szykuje napad na Pański interes. Czy możemy prosić o oddanie broni oraz – gdy już Pana napadną – o niestawianie oporu? I proszę się nie martwić, nawet jeśli Pana zabiją, złapiemy ich. Jak zwykle.

Efekt cieplarniany w Wielkiej Brytanii

Tyle narzekano na to, że zaklęcia wygłaszane przez Wielkich Wodzów w Kopenhadze nie wyegzorcyzmują z naszej planety demona Globalnego Ocieplenia, a tymczasem… magia znów okazała się skuteczna! Zdjęcie zrobione wczoraj przez NASA pewnej świeżo upieczonej (no pun intended!) wyspie arktycznej pokazuje, że może nawet trochę zbyt skuteczna…