Dla mnie w tej reklamie, poza tym, co oczywiste, nie ma niczego nadzwyczajnego ( no chyba, że dialog panów porywa jak halny na Gubałówce, ale z języka Woltera jestem biedny – więc mogą mówić o czym chcą).
Choćbyśmy żyli w gejowej republice, reklama ta nie powinna trafić do TV z jednego prostego powodu – jest zwyczajnie słaba.
Dwóch facetów prawi o proszku. No i…?
Mysle, ze w Polsce bylaby wystarczajaco kontrowersyjna, zeby odniesc sukces. Jezeli chodzi nasz kraj to jestem szczesliwy, ze w nim zyje, przynajmniej pod takim wzgledem.
Krzysztof Zapolski, o powodzeniu spotu decyduje nie tylko treść (rozmowa o proszku), ale i forma, która sprawi, ze na taką treść zwrócimy uwagę. Rozmowa może być słaba i banalna, ale jeśli zostanie umieszczona w kontrowersyjnym kontekście (a tu została), mamy zainteresowanie jak w banku. Innym problemem jest oczywiście ryzyko, że np. ktoś uzna proszek za “gejowski”, z którym nie musi się na poważnie liczyć producent we Francji, ale które mogłoby np. dobić produkt w Polsce.
Nie wspominając o tym, że ostatnia niesłaba reklama proszku do prania powstała 50 lat temu… był nią jakiś ówczesny strongman noszący tężę reklamę na plecach w formie drewnianej.
Myślę, że to może mieć coś wspólnego z kolorami…
Mozliwe tez, ze bluzka nie byla dostatecznie miekka…
Dla mnie w tej reklamie, poza tym, co oczywiste, nie ma niczego nadzwyczajnego ( no chyba, że dialog panów porywa jak halny na Gubałówce, ale z języka Woltera jestem biedny – więc mogą mówić o czym chcą).
Choćbyśmy żyli w gejowej republice, reklama ta nie powinna trafić do TV z jednego prostego powodu – jest zwyczajnie słaba.
Dwóch facetów prawi o proszku. No i…?
Mysle, ze w Polsce bylaby wystarczajaco kontrowersyjna, zeby odniesc sukces. Jezeli chodzi nasz kraj to jestem szczesliwy, ze w nim zyje, przynajmniej pod takim wzgledem.
Pewnie dlatego, że wujek Vizyr – Hajzer nie zgodziłby się w niej zagrać
Krzysztof Zapolski, o powodzeniu spotu decyduje nie tylko treść (rozmowa o proszku), ale i forma, która sprawi, ze na taką treść zwrócimy uwagę. Rozmowa może być słaba i banalna, ale jeśli zostanie umieszczona w kontrowersyjnym kontekście (a tu została), mamy zainteresowanie jak w banku. Innym problemem jest oczywiście ryzyko, że np. ktoś uzna proszek za “gejowski”, z którym nie musi się na poważnie liczyć producent we Francji, ale które mogłoby np. dobić produkt w Polsce.
Nie wspominając o tym, że ostatnia niesłaba reklama proszku do prania powstała 50 lat temu… był nią jakiś ówczesny strongman noszący tężę reklamę na plecach w formie drewnianej.
“ostatnia niesłaba reklama proszku do prania powstała 50 lat temu”
z ostatniej trzylatki:
http://www.youtube.com/watch?v=wRbGv1ZcbHk
http://www.youtube.com/watch?v=RI548__LQOg
coś się wykrzaczyło przy wklejaniu linków z jutuba
Pedały wlezą wszędzie.