Posted by: Tomek Lysakowski on: piątek, 27 czerwiec 2008
Znany bloger Piątej Władzy Łukasz Medeksza w artykule na portalu Polskiego Radia Wrocław rozszyfrował Dolinę nicości, nową wspominkową powieść Bronisława Wildsteina. Szyfr okazał się niezbyt trudny do złamania, szczególnie że (jak wskazują kolejne rozsiane po książce tropy) zdaniem byłego szefa TVP w polityce chodzi z grubsza o to samo, co w każdej innej zdominowanej przez panów dziedzinie życia: o ciupcianie. Oczywiście, koniecznie z podbudową ideologiczną:
Antykomunistyczna prawica walczy z obozem „Gazety Wyborczej” nie tylko o lustrację, ale i o kobiety. O dobry seks. Lecz nawet i w tej konkurencji górą jest Adam Michnik. (…)
Oczywiście, Adam Michnik nie występuje w tej książce pod własnym nazwiskiem. Jest przywołany aluzyjnie. Bo „Dolina nicości” to powieść z kluczem. I bez trudu identyfikujemy jej fikcyjnych bohaterów ze znanymi postaciami polskiego życia publicznego. Michnikiem jest więc powieściowy Michał Bogatyrowicz, redaktor naczelny „Słowa”. Kierowana przezeń gazeta to – a jakże – „Gazeta Wyborcza”.
Przewijamy teraz rzeczy mniej istotne (kogo interesują dylematy moralne bohaterów?) i przechodzimy do sedna, czyli do scen erotycznych z celebrytami. W pamięć zapada zwłaszcza ta pomiędzy alter ego Michnika i kobietą jednego z jego politycznych konkurentów:
[Maria] była piękna, inną już, dojrzałą pięknością. Była business woman. I była związana z Wilczyckim. Sytuacja prowokowała nieco [Bogatyrowicza], ale nie na tyle, aby podjął próbę zdobycia jej ponownie [była jego kochanką jeszcze na studiach]. Potem jednak ruszyła afera Lwa i Bogatyrowicz poczuł, że walka toczy się również w tym wymiarze. Maria czuła to także. Na ich pierwszej od wielu lat randce oświadczyła, że zerwała z Wilczyckim. Bogatyrowicz był rozczarowany. Wolałby bezpośrednio odebrać ją redaktorowi „Kuriera”. (…) Wreszcie wczoraj wylądowali u niego i, jak można było oczekiwać, w łóżku. Po wszystkim Maria wyznała mu, że ich ostatnia przygoda erotyczna była dla niej wyjątkowym upokorzeniem. Okazało się, że zasnął z członkiem w jej ustach. Zdumiona, że mimo jej wysiłków wiotczeje, zrozumiała sytuację, gdy usłyszała miarowe chrapanie. Miała nawet problemy, żeby się spod Michała wydostać.
Mocne? Cóż, Bronisławowi W. gratuluję awansu na kolejną Anastazję P. A naczelnemu “Gazety Wyborczej” (jeśli w tym, co pisze redaktor konkurencyjnej “Rzeczpospolitej”, jest choć ziarnko prawdy) pozostaje polecić popularny ostatnio w Stanach środek na prostatę, omówiony trzy dni temu na Blogu Reklamowym:
Maria powinna być zadowolona.
Pls. To nie Michnik miał w ustach, ale jego kochanka.
Swoją drogą za młodych lat zaczytywałem się w dziele Romana Bratnego “Rok w trumnie” z uwagi na wątki pornograficzne. Z tym, że nieco lepsze niż u Bronka.
Kto lubi ten lubi:)
Prezydent ostatnie przyznał, że na wakacjach czytał dzieło Bronka i bardzo mu się podobało. Pewno przez takie kawałki jak powyższy.
1 | zieutek
piątek, 27 czerwiec 2008 @ 12:32
Niezły tytuł. Rozkręcasz machinę promocyjną po prawej stronie?