Premierzy o i na trawce
Był kiedyś w Polsce premier, który (nie wiem, czy z powodu braku interakcji społecznych, czy po prostu ignorancji) nie wiedział, co łączy marihuanę i konopie:
Z czasem Polacy jednak dojrzeli i oddali władzę w ręce człowieka, który znacznie lepiej radzi sobie z subtelnościami chemii i kontaktami towarzyskimi, także z kobietami. Z tego ostatniego to wychodzą czasami dziwności: jak doniosła dziś prasa popularna, po zaciągnięciu się Donalda trawką pod tlen ni stąd ni zowąd powędrowała… uwielbiająca premiera Doda Elektroda:

A ciut poważniej, zabawa byłaby przednia, gdyby nie hipokryzja rządzących. Bo na zdrowy rozum: albo marihuana nie szkodzi, i wtedy trudno wskazać powód, dla którego PO nie miałoby jej natychmiast zalegalizować (zwłaszcza że koalicjanci z PSL-u mogliby przy okazji na tej imprezie nieźle zarobić), albo – jak chcą politycy niemal wszystkich krajów – rzeczywiście lasuje mózgi. W tym drugim przypadku oczekiwałbym jednak pewnej spójności ideowej i – co za tym idzie – rezygnacji epatującego szczerością amatora substancji psychoaktywnych z funkcji premiera RP. Na pocieszenie dodam, że emigracja do Holandii nie jest konieczna. W zdominowanej przez kolesiostwo Polsce popalającemu politykowi włos z głowy nie spadnie.
poniedziałek, 12 maj 2008 @ 18:47
A może to wynurzenie premiera skłoni nas do pewnej refleksji. Wystarczy poczytać dane statystyczne dotyczące palenia marihuany przez studentów, powiedzmy spzed pięciu-dizesięciu lat, a potem zastanowć się nad tym co ci ludzie dzisiaj robią (o ile nie palą w Irlandii). Społeczny i prawny stosunek do marihuany jest szczytem polskiej hipokryzji. Sam ukończylem jakieś 10 lat temu prawo i doskonale wiem z którym obecnym sędzią lub prokuratorem zarzucałem kwaska lub paliłem blanty. To, że co sami ludzie dziś wysyłają innych za te same zabawy do więzień jest szczytem hucpy. Ale taka gmina
poniedziałek, 12 maj 2008 @ 20:11
Anonimie, lepiej bym tego nie ujął
wtorek, 13 maj 2008 @ 20:27
aż se zacytuję klasyków
czy widzieliście kiedyś znak który podążał by drogą którą wskazuje?? 
środa, 14 maj 2008 @ 23:17
BZ, Macierewicz?
czwartek, 15 maj 2008 @ 14:52
to był Max Sheler, w obronie Rousseau (”Emil” kontra oddanie własnych dzieci do przytułku), ale do wielu współcześnie pasuje
czwartek, 15 maj 2008 @ 15:15
Hmmm, ale według mnie pan M. naprawdę podąża…
czwartek, 15 maj 2008 @ 20:31
[...] Czy chwila nieopacznej szczerości może doprowadzić do piarowskiej katastrofy? Ależ oczywiście - a dowodem na to dzisiejszy [...]