Posted by: Tomek Lysakowski on: wtorek, 29 styczeń 2008
Od dziecka wmawia nam się, że to nie wygląd, lecz wnętrze definiuje człowieka. Niektórzy z nas nawet w to wierzą. Przynajmniej dopóki nie zgłosi się do nich belgijska sieć salonów optycznych OogMerk z reklamą pokazującą, jak dalece nawet tak nierzucający się w oczy gadżet, jak okulary, jest w stanie wpływać na to, jak nas widzą bliźni:
Metamorfoza
div align left Re: a href http: hardkor.wordpress.com 2008 01 29 metamorfozy Szklane metamorfozy a yesterday news div div align center div div align center img src http: mrw.blox.pl resource metamorfoza.jpg alt Metamorfoza …
w tym, że wiekszość kobiet sobie tego nie życzy. tak jak nie życzy sobie protekcjonalnego traktowania w miejscu pracy. chcemy być oceniane nie za wygląd ale za kompetencję.
To po co się malujecie wychodząc do pracy?
@aż trudno uwierzyć że to reklama belgijska nie np irańska.
Nie tak wcale trudno, skoro szczytowe osiągnięcie belgijskie popkultury – “Smerfy” – wyglądały dokładnie tak samo – sto smerfów zdefiniowanych przez ich zawód i smerfetka slużąca jako baba.
@Femini, ja tam się cieszę, jak mnie ludzie odbierają raczej w kategoriach seksualnych niż zawodowych.
Syty nie zrozumie głodnego.
@femini
Ta reklama to podsumowanie współczesnego podejścia do kobiet w społeczeństwach postindustrialnych. Niby wszystko jest pieknie i libearalnie, cycki całe gołe, a przecież chodzi o uprzedmiotowienie, pozbawienie człowieczeństwa poprzez uczynienie obiektem seksualnym. Taka ofiara jest potem bardziej bezbronna. Bedzie ją łatwiej zdominowac i wykorzystać.
@zieutek
W społeczeństwie patriarchalnym kobieta albo się podporządkuje oczekiwaniom mężczyzn albo zostanie zgnieciona przez system. Kazda z nas musi się podporządkować jesli chce przezyć.
@To po co się malujecie wychodząc do pracy?
Bo możemy.
@Wiesz, zaloze sie, ze tydzien taki i bys wymiekl. A kobiety maja to na codzien ciagle.
Ha! I prawie każda próba zwrócenia uwagi kończy się tekstem w stylu: ale o co chodzi, no przecież jestem miły, no komplementy ci prawię, no jejku, no…!
@Lucy: ja sie maluje po to, zeby mna nie trzachalo jak spojrze w lustro w kiblu w robocie
))
Hell yeah
)
Tomek, kiedy to nie jest żaden paradoks! Inwestują BO MOGĄ. Bo robią to dla siebie. Bo zależy im na tym, lubią czuć się zadbane. Bo jest milion innych powodów.
Natomiast Twoje rozumowanie przypomina idiotyczne uwagi w stylu: zgwałcili ją, bo sama się o to prosiła, ubierała seksownie, no to ma. A przecież żaden zdrowy mężczyzna nie rzuci się na kobietę tylko dlatego, że pokazała ona trochę więcej ciała niż zazwyczaj (inaczej na plaży dochodziłoby do masowych gwałtów).
Przecież nie tylko atrakcyjne kobiety narażone są na różne uwagi ze strony współpracowników czy przełożonych, dotyczy to także mężczyzn. A chodzi tylko o to, że jeśli podczas kontaktów służbowych z drugą osobą skupiamy się głównie na jej wyglądzie, okazujemy brak szacunku i lekceważenie dla jej profesjonalizmu i kwalifikacji.
@Bo taki ubior robi lepsze wrazenie na klientach. Bo – i tu roznica miedzy kobietami a mezczyznami – czuja sie od tego lepiej.
Ależ…! Przyjemny, estetyczny wygląda każdemu poprawia samopoczucie, bez względu na płeć, i traktowany jest zazwyczaj jako atut. Paradoks polega na tym, że ten atut czasami bywa przyczyną dyskryminacji wynikającej z seksistowskich zachowań.
@po co kobiety tyle inwestują w wygląd wychodząc do pracy
A po co się golisz i smarujesz kremami na gładką gębę?
Proces,
- sobie wbij do głowy, że nawet, jeśli problem nie dotyczy Ciebie ani Twojego otoczenia, nie oznacza, że nie istnieje;
- się zdecyduj, czy piszesz o pseudo feministkach, czy feministkach. Bo betoniary, to tylko te pierwsze;
- masz jakiś fetysz na dyskusje pod blognotkami?
- chyba jesteś ostatnią osobą, która tu wspomina zbanowaną psycho Kiwi. Tęsknisz?
@Tylko że tak czy owak nasze zachowania mają różne konsekwencje – nie wszystkie o takim charakterze, jaki chcielibyśmy. Jeżeli wyjdę na mróz bez czapki (a wolę chodzić bez czapki), zaziębię się.
Whoa, więc gwałt czy biurowa molesta jest równie “naturalną” konsekwencją malowania, co przeziębienie od czapki nienoszenia?
@ Jeśli dwoje pracowników różnej płci przyjdzie do pracy w nowych kreacjach
to szef ma mieć zamknięty ryj.
@Kobiety lubią być zadbane i świetnie wyglądać – super. Tyle że faceci to w dziedzinie seksu przeważnie automaty – jak pokazują badania, większość z nich, gdy widzi atrakcyjną kobietę, nie potrafi się np. skupić. Z automatu zaczyna jej też nadskakiwać, lub – jeśli kultura (a właściwie jej brak) im pozwala – sadzić przyciężkie dowcipy.
Łojzicku, ludziska narzekają, że obecnie zdominowani jesteśmy przez super ego i PC, ale jednak nie, bo tutaj się dowiaduję, że facet ledwo nad sobą panuje w towarzystwie niezłej laski, bo taka z niego biologicznie zaprogramowana seksmaszyna.
@Oczywiście, można faceta nauczyć, że pewnych rzeczy się nie mówi lub nie robi w towarzystwie (proces ogólnie nazywany socjalizacją), co jednak i tak nie wpłynie na to, co on będzie myślał, bo to nie jest warunkowane przez kulturę, lecz biologię.
Niemożliwe! Pieska też mogę nauczyć podawać łapkę (proces ogólnie nazywany tresurą), ale nie mam pewności, czy mi się kiedyś nie rzuci do gardła.
Tomek, serio: przecież tłumaczyłyśmy z Futrzakiem. Komplementy są miłe i każdy je lubi, tak? Lubimy też być ładni i zadbani, tak? Ale w sytuacji, gdy ktoś zwraca uwagę tylko na nasz wygląd i spycha na dalszy plan nasze kwalifikacje/pracę/osiągnięcia, to nie jest fajne. I nie mówię tu o komicznych sytuacjach, gdy kobieta/mężczyzna przesadzają z eksponowaniem swoich atutów i wysyłaniem sygnałów seksualnych, tylko o zwykłych, codziennych interakcjach.
@feministki i proces
Jak na razie to Ty nadużywasz tego słowa. Wywiązała się luźna dyskusja o wyglądzie i relacjach zawodowych, a ty podnosisz raban, że znów te betoniary, wąsate lesbijki, feminazistki konsumujące płody. Mellow out.
@Whoa, jak rozumiem, stawiasz znak równości między zdaniem “Ślicznie pani dziś wygląda” a gwałtem lub molestowaniem.
Mam wrażenie, że mrw chodzi raczej o to, że Twoje porównanie jest błędne.
Oj, przegapiłam:
@kobiety przecież nie dyskryminują, nieprawdaż?
Och, czymże zasłużyłam na tę ironię gryzącą? Przecież niejednokrotnie tu wspominam, że problem dyskryminacji dotyczyć może obu płci.
@z książki Stevena Pinkera “Tabula rasa”
Ha. Human nature, innit?
oberwę od feministek, ale zgadzam się z autorem i procesem, kobiety robią się na bóstwa właśnie dlatego że chcą wzbudzać zainteresowanie natury seksualnej
bawia sie w ten sposob z facetem bo ten wie, że nie może przekroczyć pewnej granicy
facet się męczy a one mają przy tym dużo radości
@bawia sie w ten sposob z facetem bo ten wie, że nie może przekroczyć pewnej granicy
Och tak? A ten ciastkowy typek, co go widać w prawym górnym na tym blogu to co robi, epatując swym seksownym, gładko ogolonym chupa-chupsem?
[...] before commitment W celu zaognienia dyskusji na temat różnic międzypłciowych w podejściu do seksu, która powoli gaśnie pod poprzednim postem, dwa filmy o lęku oraz o tym, jakie przybiera formy u [...]
Nie uważacie, że na tę dyskusje szkoda prądu?
Oj, Tomeczku, taka fajna dupa z Ciebie, a takie głupoty wypisujesz.
Ej tam od razu fajna. Jakieś 4 pkt. w skali Barrowmana.
Gdzie dokładnie [maga] Tomek wypisuje głupoty? BTW – jak by to brzmiało gdybyś jednak była atrakcyjną kobietą (załóżmy na chwilę) -”Oj, Maga, taka fajna dupa z Ciebie, a takie głupoty wypisujesz”. I to jest argument, którego używają pisarki z bloga feminizm.blox.pl? Gratuluję!
@Gdzie dokładnie [maga] Tomek wypisuje głupoty
Poszukaj tu: hardor.wordpress.com
@Gratuluję!
lol
Tuje, wytłumaczę specjalnie dla Ciebie – to jest ironia, danie Tomkowi szansy na doświadczenie tego, co tak w tej dyskusji bagatelizuje, czyli tego, jak “komplementowane” są kobiety…
Masz rację, taki argument na serio byłby kompromitujący. A tak właśnie streścić można rozumowanie autora tego bloga, stąd naprawdę nie wiem, co właściwie robi na gender.bloxie? Hm.
1 | femini
wtorek, 29 styczeń 2008 @ 11:41
jakie “postępowe” pokazanie płci. mężczyzn widzimy w kontekstach zawodowych a kobietę w ujęciu seksualnym. aż trudno uwierzyć że to reklama belgijska nie np irańska.