Telecmoki
Proces wymiany śliny i Kiedy ptaszek wkłada ptaszkowi w jednym. Występ sprzed ponad tygodnia; z góry przepraszam za jakość obrazu:
Następna rozmowa z Iwoną Schymallą czeka mnie dziś w VOX FM o 20:00. Tym razem będą nam towarzyszyć katoliccy kapłani, dyskusja zaś będzie dotyczyć… chodzenia po kolędzie.
Bądźcie ze mną.
wtorek, 8 styczeń 2008 @ 12:04
Tomku, ile dzieciaków to słuchało :>, a ten ptaszek to jak z tego Shreka
wtorek, 8 styczeń 2008 @ 13:08
Ja wiem czy całowanie w miejsce publiczne, tfu, w miejscu publicznym jest takie tolerowane? U nas w Krakówku to różnie z tym bywa :>
wtorek, 8 styczeń 2008 @ 13:29
Abiekt, dzieciaki chyba wtedy generalnie spały, bo w przerwie świątecznej nie ma lekcji, więc i nie ma po co wpół do siódmej wstawać. Rozmowa była więc absolutnie bezpieczna
wtorek, 8 styczeń 2008 @ 13:30
Pielgrzym, mówiłem, że to rzecz zmienna kulturowo
wtorek, 8 styczeń 2008 @ 20:17
właśnie cie słucham. heh masz śmieszny akcent
trzeba było powiedzieć jakiś antyklerykalny kawał 
wtorek, 8 styczeń 2008 @ 20:57
Heh, w lekkim off topie o Aborcji i in vitro Ksiądz vs Tomek 0-1
. Mam nadzieję, że ta audycja jest nagrywana 
wtorek, 8 styczeń 2008 @ 22:00
Na pewno jest powtórka - dzisiaj w okolicach północy. Chyba będzie nagrywana - Aczkolwiek format strumienia, w jakim nadaje VOX online pozostawia wiele do życzenia.
środa, 9 styczeń 2008 @ 20:56
:P, nagrałem. Jeszcze muszę obrobić (na co chwilowo nie mam czasu), ostateczna wersja ukaże się zatem zapewne w niedzielę (święty dzień w końcu) na głównym blogu.
czwartek, 10 styczeń 2008 @ 19:12
Tego tu to nie dałam rady, w ogóle nic nie widać i zacina się [zauważyłam tylko z boku w pewnym momencie małą dziewczynkę, bardzo podobną do Tomka; ale nie z tej strony co Schymalla :)].
Nawet posłuchałam sobie tego i jestem totalnie zdołowana wypowiedziami księdza. Właściwie w niczym się nie zgadzam. Mam nadzieję, że uda mi się w weekend napisać u mnie coś o tym. Szczególnie załamała mnie uwaga o antykoncepcji i aborcji. Ksiądz sugerował, jakoby antykoncepcja to mniej ważne , aborcja bardziej - chyba w znaczeniu, że to cięższy grzech? Zamierzam popastwić się nad taką “logiką” -wyłapałam jeszcze kilka “kwiatków”. Poza tym, na Boga, nie żartuję! Jak można mówić “wartałoby” ???
Ksiądz dwa razy powiedział ze swadą ” wartałoby” a przecież to jest przestrzeń publiczna. Nie jestem pewna czy to nie była swoista demonstracja, nawet troche przemoc symboliczna :). W każdym razie trudno mi uwierzyć, że on nie wie, ze tak sie nie mówi. Raczej nie przywiazuje do tego znaczenia. Rewolucja kulturalna? Na tym tle rozanielona wypowiedż Tomka o kiełbasie i wódce zaoceanicznej była bardzo fajna.
Uważam, ze Tomek nawet nie ma takiego “akcentu”, zreszta jak ktos ma, to tez jego sprawa. [ Specjalnie dokuczam troszeczkę]. Jeśli chodzi o akcent, to uwazam, że u Tomka to “śladowe ilości orzechów” - takze nie jest to pasztet i jeszcze mozna znieść to… Chociąż Poniedziałek i jeden mój wykładowca z teatrologii w ogóle byli pozbawieni akcentu. Tomek moim zdaniem ma zła dykcje, w kazdym razie kiedy słuchałam w radiu walkmanowym. Co prawda Schymalla tez pare razy tak nabrała powietrze za głosno. Tylko ksiadz był bardzo dobry dykcyjnie, no ale ich w tym szkolą. {mogli by jescze ich uczyć, ze mówi się “warto by było”]. tomek zdecydowanie za płytko mówi i troche przez zacisniete gardło, przez co wychodzi jakby nie był na luzie
czwartek, 10 styczeń 2008 @ 20:37
Marysiu, dzięki za rozsądne i niezwykle trafne uwagi. Faktycznie, daleko mej dykcji do doskonałości i po każdym występie obiecuję sobie nad nią popracować, tyle że… po prostu nie mam czasu na jakieś ekstra szkolenie.
A co do meritum, audycja była (od środka) bardzo miła i sympatyczna (jak zresztą wszystko w Radiu VOX). Nawet ksiądz zrobił na mnie dobre (jak na księdza) wrażenie, zwłaszcza że w przerwach można było z nim pogadać choćby o różnicach między kastylijską a meksykańską odmianą hiszpańskiego.
Na koniec obiecuję solennie zauploudować audycję najpóźniej do niedzieli, by inni również sobie posłuchali.
piątek, 11 styczeń 2008 @ 19:35
Ja chodziłam na fakultet z dykcji, stąd mądrzę się
. Pewnie też nie mam najlepszej.
Tak, ksiądz był miły. Tylko mnie to własnie rozwściecza - że oni są “tacy mili” , opowiadaja o tych misjach itd. Ale zawsze jest moment, kiedy zarty sie kończą i ton głosu sie zmienia. Najczęściej tym momentem jest coś o aborcji, na przykład. wiesz, oni dla ciebie i tak beda bardziej mili niz na przykład dla mnie. Jednak Ty jestes mezczyzną i ciekawa jestem, jaki był był w stosunku do niewiasty wszetecznej, nie zameznej i rozwiazłej ?
[jaki był mój proboszcz tez kiedys opiszę].
Postaram sie w niedzielę wysłać ping z moim tekstem (jeszcze nie wiem, jak tu to sie robi).
sobota, 12 styczeń 2008 @ 15:05
hej
na bym tak na offttopie chcial zapytac o cos, czego nie do konca zrozumialem, a co zostalo powiedziane w tej audycji
mianowicie Pan, Panie Tomaszu powiedzial mniej wiecej takie cos: “lubimy ludzi do nas podobnych bo lubimy siebie”
<>
w kazdym razie pytam Pana teraz jako psychologa spolecznego, co tak naprawde znaczy” “lubic siebie”?
poniedziałek, 21 styczeń 2008 @ 6:45
[...] kolęda, kolęda Zaległe, obiecane już na tamtą niedzielę “W dobrym tonie” o kolędzie. Czyli niepowtarzalna szansa usłyszenia mnie w jednym [...]