Góral bez fujarki
Państwowa służba zdrowia w akcji - studium przypadku. Nieco odgrzewane, ale uznajmy to za podsumowanie roku…
W marcu do szpitala w Zakopanem trafił góral, który uciął sobie penisa. Lekarze próbowali odesłać go m.in. do uniwersyteckiej kliniki urologicznej w Krakowie, ale tam odmówiono mu pomocy. Przez znajomych ze Śląska lekarze umówili mu więc operację w klinice w Białymstoku. Na helikopter czekali 2,5 godziny. Niestety, z powodu silnej mgły pilot musiał wylądować w okolicach Ostrowi Mazowieckiej. Stamtąd górala miała zabrać karetka. Nie zabrała, bo się popsuła. Kolejna jechała aż z Białegostoku, gdzie góral dotarł po kilkunastu godzinach, ale na zabieg było już za późno.
W całym tekście w GW nie wyjaśniono jednak najważniejszego: co dokładnie góral robił, że uciął sobie rzeczony organ? Mała kwerenda z pomocą googla przynosi zaskakującą odpowiedź: amputacja (za pomocą siekiery) nastąpiła w trakcie kłótni z żoną.
To się nazywa zrobić babie na złość.
poniedziałek, 31 grudzień 2007 @ 3:42
kotlet
poniedziałek, 31 grudzień 2007 @ 3:54
Wiem - toż widzę, że news z marca. Niemniej funkcjonowanie naszej służby zdrowia i tak świetnie ilustruje…
poniedziałek, 31 grudzień 2007 @ 7:37
haha
poniedziałek, 31 grudzień 2007 @ 17:04
to ja wole zyc z zona w spokoju ; d
poniedziałek, 31 grudzień 2007 @ 18:06
Góral bez fujarki ale z ciupagą.
poniedziałek, 31 grudzień 2007 @ 19:24
Czyli już “nic dodać, nic ująć”
sobota, 9 luty 2008 @ 23:17
Jeden górol na giewoncie trach siekierkom sobie w prącie