Egzorcyzmy pod Szczecinem
Lubisz kolor czarny? Oblałeś maturę z religii? Zamiast z własnym proboszczem wołałbyś spółkować z posłanką Senyszyn? Nie martw się. Już wkrótce Twe problemy przejdą do historii: w Puszczy Goleniowskiej powstaje (pod przepiękną nazwą “Oaza Maryi Królowej Światłości”) pierwszy w Polsce ośrodek leczenia opętanych. Za pomocą egzorcyzmów i innych metod nowoczesnej medycyny chrześcijańskiej będzie się w nim wyganiać Diabła z dusz ateistów, bezbożników, satanistów i wszystkich, którym nie podoba się to, co robi w Polsce Kościół katolicki. Czyli także takich jak Ty.
Nie wierzysz, że możesz być opętany? Toż właśnie czytasz bloga, którego autor, wedle pomysłodawcy utworzenia lecznicy (a swoją drogą, czy za pobyt tam będzie płacił NFZ?), księdza Andrzeja Trojanowskiego, spełnia najważniejsze kryteria opętania:
W swojej czteroletniej praktyce ks. Trojanowski wielokrotnie spotkał się z przypadkami demonicznego dręczenia, a także rzeczywistego opętania. Przez osoby nimi dotknięte działała szczególna nienawiść wobec wszystkiego, co święte. Niejednokrotnie objawiają one niezwykłe zdolności, jak (…) mówienie w nieznanych językach.
Jeśli ciągle jeszcze czytasz, nie oszukujmy się. Szatan zawładnął także Twoją duszą. Pakuj się zatem, druhu, i pod Szczecin. Ksiądz Andrzej czeka.
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 20:53
Mowie po angielsku, niemiecku, rosyjsku i polsku. Potrafie sie rowniez dogadac po wlosku i francusku.
Nie przepadam za KK.
Czy powinienem zaczac sie martwic?
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 20:53
Ty, Tomaszu to lubisz stawiać ludzi przed atrakcyjnymi wyborami:
Donek czy Kaczor;
proboszcz czy Seneszyn;
szkorbut czy czerwonka…
Zapewne w każdym przypadku można sobie coś wybrać. Ale mam wrażenie, że nie przedstawiasz pełnego spektrum możliwości
Np. w ostatnim przypadku można jeszcze wybrać stwardnienie rozsiane….
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 20:58
Anonim, dopiero jak cię złapią
Loghos, no właśnie, w dylemacie chodzi o to, by obie możliwości były równie atrakcyjne…
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 21:07
Offtopic
(ale czy na pewno?)
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4773832.html
“Najpierw usłyszałam od pracownicy agencji, że nasze plakaty mogą obrażać godność oglądających, a potem w oficjalnym mailu przeczytałam o ‘możliwej dezaprobacie przechodniów’ - opowiada Szpak.”
Hm, ciekawe na jakiej zasadzie godność oglądającego może zostać obrażona przez fakt, że jakiś emeryt jest gejem. Dezaprobata przechodniów jest zjawiskiem dość pospolitym w tak oburzających sprawach. Co nie znaczy, że społeczeństwo nie jest tolerancyjne. Dość łatwo przechodzi obok błahostek takich jak napady rabunkowe na ulicy, demolowanie przystanków autobusowych czy terroryzownie pasażerów komunikacji miejskiej przez najebanego w trzy dupy troglodytę.
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 21:13
Kwadratura koła. Gdyby pozwolili te plakaty powiesić, to by oznaczało, że są niepotrzebne (społeczeństwo jest tolerancyjne). Skoro zaś plakaty walczą z nietolerancją (wobec gejów i lesbijek), wcale mnie nie dziwi, że nietolerancja się broni. Ty byś się nie bronił (na miejscu nietolerancji), gdyby plakaty chciały Cię zlikwidować?
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 21:18
Oj, pachnie mi to, co mówisz, tymi mrocznymi i niekontrolowalnymi siłami Nieświadomości
Bo, jeśli dobrze zrozumiałem tekst, opór postawił jakiś zestrachany zarząd agencji od słupów, a nie Wszechogarniająca Nietolerancja 
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 21:21
Jeśli Nietolerancja była rzeczywiście Wszechogarniająca, wcale się nie dziwię, że i malutką agencyjkę ogarnęła… Tak czy owak, organizatorzy akcji powinni sie teraz cieszyć. Mogą wszystkim pokazać, że wcale nie walczą z jakimś wyimaginowanym smokiem, tylko z realnym problemem.
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 21:22
Chociaż - z drugiej strony - jest jakiś taki film SF, na mój gust nakręcony jakoś między XII a XV w. n.e., gdzie dzielną załogę statku bezlitośnie trzebił niejaki Potwór z id
Bo na planecie, gdzie sprawa się rozgrywała, siły psychiczne przybierały materialna postać, a żył tam szalony doktor/naukowiec/ktośtam inny, w każdym razie nieco socjopatyczny typ
W takim ujęciu Twoja interpretacja sie broni 
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 21:24
Czy sa juz plany wprowadzenia lekcji z egzorcyzmu na katedry medyczne? Z pewnoscia panstwo chetnie by zatrudnilo kilku ekspertow tej dziedzinie. W koncu spoleczenstwo powinno leczyc osoby nienormalne.
A tak na marginesie, czy ktos wie jakie sa metody leczenia? Czy bedzie to dobry dotyk ksiedza prowadzacego zajecia? Modlitwa? A moze sluchanie na okraglo modlitwy o deszcz w wykonaniu pana Jurka, do momentu az opetany wyzna szczerze, ze zostal wyleczony?
A tak wogole to dziwie sie Tomku, ze nie napisales jeszcze nic o in vitro. zadnych doniesien z najnowszego frontu walki o rzad nad rzadem? Czy cos przeoczylem (czego nie wykluczam)? A moze wlasnie nad czyms pracujesz?
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 21:25
Loghos, mówisz o odcinku Doctora Who, w którym bohater na planecie w środku czarnej dziury walczy z Szatanem?
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 21:29
Nie, mówię o strasznie starej pełnometrażówce, nie pamiętam tytułu niestety.
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 21:30
Emigranciku, nie pracuję w tym zakresie (na razie) nad żadnym tekstem o in vitro. Bo i po co? Kościół sam tu dba, by cyrk był, a rząd daje tyłka, aż boli patrzeć - i tyle. Nie napiszę chyba w tej kwestii nic, co kogokolwiek mogłoby zaskoczyć, a co o problemie sądzę, chyba wszyscy wiedzą. A jak nie wiedzą, niech sobie z reszty moich poglądów dopowiedzą…
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 21:47
Moim zdaniem posłanka Senyszyn jest fajna. Poza tym, ma męża, więc nie jest chyba najdoskonalszym uosobieniem ladacznicy wszetecznej.
U nas w parafii był proboszcz, który wszędzie widział opetanych i agentów SB. Z pewnościa by pasował tam do tej lecznicy. tomku, chciałam tylko napisać, że wczoraj wysłuchiwałam, jak mój do wczoraj facet powypisuje tu u ciebie co mysli itd. W rezultacie on nie bedzie wypisywał. Jednak ciekawa jestem czy dowiem się, kto kogo dyskryminował? Dla mnie to była cała draka z ta uwaga wczoraj. Jestem taka ciekawa, jak Ty to rozumiesz…
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 21:54
MK, prawdopodobnie Senyszyn i jej mąż nie mają jednak ślubu kościelnego… Więc wszeteczeństwo jeszcze do uratowania…
A co do faceta, nie popieram cenzury prewencyjnej. Niech pisze, ile wlezie.
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 21:57
Marysiu, to że posłanka Seneszyn posiada męża, niczego nie dowodzi (z całym szacunkiem dla posłanki Seneszyn, bo nie zamierzam niczego insynuować). Ex-poseł Wierzejski posiada żonę, a nawet dziecko, a jakoś, kurde, nie ufam ani jednemu jego słowu w kwestiach seksualności (co - znowu - nie dotyczy posłanki Seneszyn, po prostu wykazuję marność argumentu).
Poza tym Tomasz chyba nie zarzucał pani Seneszyn rozwiązłości tylko ilustrował, jakimi objawami U SIEBIE należy się niepokoić. Hm, zresztą chyba zaadresował ilustrację do odbiorców płci męskiej. W każdym razie, wydaje mi się, że ilustracja może nie przemawiać do wielu czytelniczek, które mają zabójczo przystojnego, inteligentnego i na dodatek przyzwoitego (w sensie ogólnoludzkim, nie bigoteryjnym) proboszcza.
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 22:00
Loghosie, rodzaju męskiego użyłem, bo on w języku polskim generyczny. Poza tym kobiet do pielgrzymek do sanatorium nie zachęcam, zważywszy na to, co chrześcijanie przez wieki robili posądzanym o opętanie przez Szatana białogłowom.
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 22:01
Heh
Prewencyjnej nie popierasz, powiadasz 



Czyli niech powypisuje, a potem skasuje się go bezboleśnie?
Wiem, postępuję wrednie i się czepiam, nie pamiętam, żebyś kiedykolwiek kogoś skasował
Z drugiej strony, miałbyś chyba pewne trudności z ocenzurowaniem ww. człowieka prewencyjnie
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 22:04
Hahaha - zaśmiałem się szatańsko. To ja, Mefistofeles, przemawiający poprzez Naumę!
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 22:06
Loghos, czy jesteś w stanie wskazać jakikolwiek przypadek skasowania przeze mnie komentarza, poza wypadkami nachalnego i bezczelnego spamu?
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 22:09
Witamy, Mefisto, witamy. Jakiś nowy Faustus schwytany?
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 22:19
Hm, jak napisałem w komentarzu powyżej, nie pamiętam, żebyś kiedyś kasował KOGOKOLWIEK
Innymi słowy, nawet tego nachalnego i bezczelnego spamu nie pamiętam
Pamiętam natomiast, że na jeden bezczelny i nachalny spam odpowiedziałeś ;D
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 22:20
Nie napisali, czy będzie też leczenie “męskim dotykiem”, bo ja znam kilka duchów, które mnie opętały i było mi z nimi przyjemnie
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 22:25
Loghos, mam tu system Akismet, który wyłapuje 99 procent spamu (ok. 300 komentów dziennie) i trochę “niewinnych” wpisów, które trzeba z tych plew odsiać, nim się plewy skasuje. Normalni odwiedzający tego nie widzą, ale spam jest tu faktycznie cenzurowany. OK, czasami coś przejdzie przez sito, i wtedy (poza wspomnianym przez Ciebie wyjątkiem) również jestem bezlitosny…
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 22:27
Wojtku, mało Ci jeszcze?
Zresztą, padre Trojanowski jest w Szczecinie duszpasterzem akademickim. Można pojechać i poprosić o indywidualną sesję jeszcze przed uruchomieniem centrum
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 23:08
Btw, współczuję wielu młodocianym, u których prawowierna rodzina odkryje “nienawiść do wszystkiego, co święte” lub - co gorsza - że potrafi wysłowić się po angielsku, niemiecku, czy po jakiemutam uczyli go w szkole…
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 23:48
Kiedyś wysłuchałam audycji o człowieku opętanym przez diabła ;-)( bodajże w Trójce). Oczywiście nie obyło się bez egzorcysty wyposażonego w krucyfiks i wodę święconą. Ksiądz odprawiał nad nieszcześnikiem modły w języku łacińskim, ale nie pomogły :-/. Nie miło było mi słuchać, ponieważ główny bohater płakał, wył, potrzebował lekarza i fachowego uspokojenia. Nie wiem co stało się z tym człowiekiem.
Mam w domu krucyfiks, znalazłam, posrebrzany, pewnie bardzo stary :-). Leży w szufladzie. Ma dziurkę i można nosić go na łańcuszku, ale zbyt ciężki, bo duży ( ok. 8 cm wysokości). A może to nie jest krucyfiks…Umieszczony jest na nim napis INRI, ale pod nogami Jezusa znajduje się czaszka i dwa skrzyżowane piszczele. Czaszka mnnie zadziwia. . .
środa, 19 grudzień 2007 @ 0:11
A dlaczego właściwie?
środa, 19 grudzień 2007 @ 0:19
Ech, nie powstrzymam się:
W swojej czteroletniej praktyce ks. Trojanowski wielokrotnie spotkał się z przypadkami demonicznego dręczenia, a także rzeczywistego opętania. Siedmiokrotnie ofiary opętania zadawały mu śmiertelne rany w serce. Dziewięciokrotnie podrzynano mu gardło. Przynajmniej dwukrotnie palono go w specjalnym piecu, by więcej nie wstał. Wiarygodne źródła donoszą również o regularnie wbijanych osinowych kołkach.
Mimo tych drobnych przeszkód w wykonywaniu zawodu ks. Trojanowski czuje się dobrze i twierdzi, że nic nie powstrzyma go przed wyjmowaniem białych króliczków z kapelusza i stad gołębi z brzuchów pacjentów.
- Za piłeczki pingpongowe z nosa nie biorę opłat, to forma darmowej reklamy - zapewnia.
środa, 19 grudzień 2007 @ 1:55
Jak to mówią: gdzie nie ma egzorcystów, nie ma opętanych
środa, 19 grudzień 2007 @ 2:07
A ja to się mogę na ochotnika zgłosić. Spełniam wszystkie warunki i przydałyby mi sie wakacje. Tylko nie wiem czy ksiądz wystawi mi L4…
środa, 19 grudzień 2007 @ 3:04
@feyd
Wystawi. Jak trzeba będzie wystawi L2, L4, L8, L16, L32, L64, L128, L256, L512, L1024, a nawet L2048. Don zawsze dba o swoich podopiecznych…
środa, 19 grudzień 2007 @ 3:05
@uenifeu
W sensie, że podaż napędza popyt?
środa, 19 grudzień 2007 @ 9:06
Jedź człowieku dobrowolnie za nim przyjedzie po Ciebie grupa inkwizycyjna z pistoletami na wodę święconą
środa, 19 grudzień 2007 @ 10:47
No cóż Tomku! Filmy typu “Egzorcysta”, które my traktujemy jako fajne bajki, stają się rzeczywistością. Tylko ciekawi mnie, jak oni sobie w praktyce oddzielają tych opętanych od chorych psychicznie? Czy sama awersja do sacrum rzeczywiście może wystarczyć do wykluczenia choroby psychicznej? I co na to współczesna psychiatria?
środa, 19 grudzień 2007 @ 11:56
Ladne macie tu kolo wzajemnej adoracji, pozazdroscic.
Czlowieku, czy jezeli czegos nie pojmujesz to musisz z tego drwic? I to w tak prymitywny sposób?
“Lubisz kolor czarny? (…)Zamiast z własnym proboszczem wołałbyś spółkować z posłanką Senyszyn? (…)”
to jest tekst napisany przez wykladowce akademickiego (czym sie chwalisz na swojej stronie)??? - stary, to jest tekst godny dresa, buraka spod budki z piwem, bezzebnego ucznia zawodowki. “Żenua” jak mawia inny z mistrzow slowa, zreszta rowniez udzielajacy sie w GW.
Nie, daruj sobie - nie naleze do podworkowego kolka rozancowego, nie chodze do kosciola, nie jestem moherem, nie naleze do mlodziezy wszechpolskiej ani lpr, nie glosowalem na pis… to chyba wiekszosc standardowego arsenalu Twojego i Tobie podobnych.
Zenada, GW i jej wyznwcy to dno, ale myslalem, ze maja bardziej wyrafinowanych gryzipiórków i przydupasów.
środa, 19 grudzień 2007 @ 11:59
“Zenada, GW i jej wyznwcy to dno, ale myslalem, ze maja bardziej wyrafinowanych gryzipiórków i przydupasów”.
Heh, i to by było tyle
Tropiciele GW wcisną się wszędzie (co oznacza, oczywiście, że GW jest wszędzie)
@jsta
Dzięki Ci chłopcze, rozbawiłeś starego człowieka
środa, 19 grudzień 2007 @ 12:02
@jsta
Żeby nie wyjść po raz kolejny na przykrego cynika, udzielę jednak Ci skazówki: to nie jest witryna internetowa GW. Witryna “Gazety” znajduje się pod adresem http://www.gazeta.pl
środa, 19 grudzień 2007 @ 12:15
Że to nie strona GW to widzę. Ale widzę też, ze to koło wzajemnej adoracji “mętnych łbów” (że tak pojadę klasykiem), przesiąkniętych do cna estetyką, stylem GW…
Pa, ćwierćinteligenci. Wpadłem tu przypadkiem i równie szybko wypadam, liżcie się po dupach dalej sami.
środa, 19 grudzień 2007 @ 12:57
Ale kolega na koniec przylozyl cwiercinteligentom.
zastanawia mnie skad bierze sie przekonanie niektorych obywateli o istnieniu grupy wyznawcow GW? A juz wogole dziwi mnie, ze to ja jestem do niej wliczany.
środa, 19 grudzień 2007 @ 13:27
Hm, jak mówiłem, zabawne indywiduum. Raczej.
środa, 19 grudzień 2007 @ 13:51
Tomku! Wiem, że to zabrzmi jak prowokacja, ale pomimo tego zapytam: czy wiesz cokolwiek o egzorcyzmach, egzorcystach, praktyce Kościoła w tym zakresie, etc? Jesli nie, to poczytaj trochę, może nawet zgłoś się do lokalnego egzorcysty (powinien być w każdej diecezji w Polsce) i zapytaj go na jakiej zasadzie to działa, bo ignorancja nie jest usprawiedliwieniem. Jeżeli jednak nie jesteś ignorantem w temacie, to napisałeś bardzo cyniczny tekst. Sugerujesz (na ile żartobliwie - nie wiem), że “leczenie” w ośrodku będzie przymusowe, refundowane z państwowej kasy, etc. - podajesz informacje wybiórczo i stronniczo. Naprawdę mam nadzieję, że to efekt ignorancji, choć i to byłoby straszne. A najbardziej przerażające jest to, że ludzie wydają się w wierzyć w obraz jaki przedstawiasz. Może przynajmniej prowokacyjny charakter Twojej wypowiedzi skłoni kogoś to samodzielnego i krytycznego zgłębienia tematu. Czego sobie, Tobie i Państwu życzę… Pozdrawiam, liczę na odpowiedź!
środa, 19 grudzień 2007 @ 13:54
Faustus? Eee, teraz w piekle w detal nie idziemy, to nie ma sensu. Hurtem bardziej się opłaca, a i człowiek mniej się narobi. Wystarczy podrzucić kilka milionów cycatych babeczek (ich produkcja jest tak banalna i tania, że nawet w Chinach zarabialiby na sztuce 0,005 juana) i faceci gremialnie się nawracają na Księcia Ciemności - albo wystarczy spuścić jednego egzorcystę i diabli biorą setki tysięcy
środa, 19 grudzień 2007 @ 14:04
No właśnie, Tomasz, pogrzebałbyś w źródłach. Np. w “Narrenturmie” Sapkowskiego jest fajna relacja z egzorcyzmów. Nie zamieszczę, bo za długa.
środa, 19 grudzień 2007 @ 14:05
@nauma
A mi ostatnio dyktafon diabli wzięli. Gdzie tu kontrola jakości usług?
środa, 19 grudzień 2007 @ 15:24
Bardzo śmieszne rozbawiłeś mnie do łez, jesteś teraz super modny a tak w ogóle to kim ty jesteś ? Budować swój wizerunek na krytyce jest bardzo łatwo ! Gratuluje poczucia humoru i bycia fajnym !!!!!!!
środa, 19 grudzień 2007 @ 15:38
Hm, ktoś wie, do kogo mój szanowny przedmówca się zwracał?
środa, 19 grudzień 2007 @ 15:40
- Halo? Dzień dobry. Jesteś pan ćwok, dureń i matkoebca. A tak w ogóle, to kim pan jest?
Zabawne, urocze… Taki promyczek słońca rozświetlający mroki mej blazy
środa, 19 grudzień 2007 @ 15:42
@Tomasz
Potężny i emocjonalny odzew otrzymałeś. Ludzie najwyraźniej czują się bezpieczniej, kiedy mają świadomość, że w razie potrzeby ktoś wygna tych działających szatanów z sąsiada.
środa, 19 grudzień 2007 @ 15:49
jsta,
to jest tekst napisany przez wykladowce akademickiego (czym sie chwalisz na swojej stronie)???
Cóż, nie wykładam na uczelni, na której zajęcia zaczynają się od “Zdrowaś Maryjo”. Poza tym w mediach jakoś nie brakuje pracowników naukowych obnoszących się z tym, jak bardzo są wierzący, więc i ja nie widzę problemu w obnoszeniu się z tym, jak bardzo nie jestem…
Poza tym słyszałeś kiedyś o takim pojęciu, jak “satyra”?
środa, 19 grudzień 2007 @ 15:53
Kuba, na tej stronie jest parę linków, dzięki którym można się dowiedzieć, kim jestem. Teraz czekam na informację, z kim mam przyjemność.
A co do zarzutu, że buduję swój wizerunek na krytyce, proszę mi wskazać, gdzie w tekście jakiekolwiek słowo krytyczne wobec pomysłu. Powiedzmy sobie szczerze, niektórzy odebrali go nawet jako reklamę poczernińskiego ośrodka…
środa, 19 grudzień 2007 @ 15:53
Loghos, radość mnie rozpiera. Mimo wszystko lepsze to, niż sytuacja, w której post wpada w pustkę…
środa, 19 grudzień 2007 @ 15:54
http://deser.gazeta.pl/deser/1,83454,4776546.html
Heh, można by teraz niezły numer wyciąć Annie Fotydze i szanownemu prezydentowi RP. Trzeba by tylko jakiejś wysoko postawionej wtyki w watykanie. Ot, nic wielkiego - uznać tylko twierdzenia tej sekty
Ale jaja
Nowy Wielki Wódz czy inne Słońce Karpat 
środa, 19 grudzień 2007 @ 16:01
Ciszek,
sugerujesz (na ile żartobliwie - nie wiem), że “leczenie” w ośrodku będzie przymusowe, refundowane z państwowej kasy, etc. - podajesz informacje wybiórczo i stronniczo. Naprawdę mam nadzieję, że to efekt ignorancji, choć i to byłoby straszne.
W kwestii NFZ-u nie sugeruję, tylko pytam - jako płatnik ZUS-u mam chyba prawo wiedzieć, czy nikomu tam gdzieś na górze nie przyjdzie do głowy przeznaczyć mych pieniędzy na takie pomysły.
A co do ignorancji, proszę, wskaż mi, jak egzorcyzmy przedstawiają się od strony medycznej. Dziś wiemy, że choroby dzielą się (z grubsza) na te wrodzone (w tym również wrodzone, ale z opóźnionym zapłonem, jak parkinson lub Alzheimer) i te wywoływane przez mikroustroje: bakterie, wirusy, grzyby. Skoroś (w przeciwieństwie do mnie) nie-ignorant w tej kwestii, wyjasnij mi (najlepiej w slangu profesjonalnym, medycznym), pod którą z tych postaci Szatan wnika do naszych komórek, jakie receptory atakuje, gdzie się namnaża, i dlaczego, na Boga, egzorcyzmy miałyby na tę przypadłość działać lepiej niż antybiotyki lub neuroleptyki…
środa, 19 grudzień 2007 @ 16:05
Postaram się być pomocny w jednej z poruszonych kwestii. Szatan ma wiele podstępnych ścieżek, ktorymi może wniknąć i zakazić zdrową tkankę katolickiej duszy. Mistrz Szarlej twierdzi na przykład, że pewna zakonnica połknęła diabła wraz z liściem sałaty, gdyż zaniechała znaku krzyża przed spożyciem. Przestroga jest jasna - należy bezwzględnie dbać o higienę.
środa, 19 grudzień 2007 @ 16:50
To chyba nie była sałata. Może nie umyła wibratora.
środa, 19 grudzień 2007 @ 16:51
Po innej siostrze, używanego.
środa, 19 grudzień 2007 @ 16:57
Mylisz diabła z kiłą
środa, 19 grudzień 2007 @ 16:58
Łysakowski organem Michnika - to się nazywa demaskacja
środa, 19 grudzień 2007 @ 16:59
A czy kiła to nie przejaw działania Szatana
środa, 19 grudzień 2007 @ 17:02
Nie, kiła to kara Boża za zniewagi Jemu czynione przez ruchanie bez prezerwatywy.
A teraz zupełnie offtopic, ale miodzio:
http://englishrules.blox.pl/2007/12/Yogi-Berra-8211-czyli-Lechu-nie-jest-az-tak.html
środa, 19 grudzień 2007 @ 17:03
Hmmm, a sądziłem, że “kara Boża za zniewagi Jemu czynione przez ruchanie bez prezerwatywy” to dziś AIDS. Ponoć w tej roli kiła dawno się przeżyła…
środa, 19 grudzień 2007 @ 17:04
Przyznam się, że parę sztuk podpieprzyłem se bezwstydnie na opisy do GG i skype’a
środa, 19 grudzień 2007 @ 17:12
Popieram w tezie z kiłą. Jahwe nie by karał czymś co leczy byle antybiotyk.
środa, 19 grudzień 2007 @ 17:12
“by nie karał”
środa, 19 grudzień 2007 @ 17:14
To był stwór bardziej perwersyjny i złośliwy niż jakiś krętek kiły.
środa, 19 grudzień 2007 @ 17:18
a jak się objawiała ta perwersja?
środa, 19 grudzień 2007 @ 17:19
Hm, kiła to rodzaj żółtej kartki.
środa, 19 grudzień 2007 @ 17:20
Świntuchu, ale jaka? Znaczy, która konkretnie?
środa, 19 grudzień 2007 @ 17:22
jahwowa
środa, 19 grudzień 2007 @ 17:41
A, to akurat pół słownika seksuologii się w tym mieści, nie ma miejsca i nie ma sensu wymieniać
środa, 19 grudzień 2007 @ 17:50
Rzecz jasna włączają się w to również np. odpały allahowe, hebrajskie יהוה i arabskie الله to właściwie to samo słowo.
środa, 19 grudzień 2007 @ 20:03
Jeśli to nie wystarczy w kwestii nieznanych języków, to jeszcze mamy
http://loghosbeast.blox.pl/2007/12/Drobne-wyznanie.html
środa, 19 grudzień 2007 @ 20:08
Lecz w sumie, choćbym mówił wszystkimi językami ludzi i aniołów, to i tak byłbym jako Mieć dźwięczący albo Tzymbaal brzmiąca. Ale mam miłość więc się nie martwię przesadnie
środa, 19 grudzień 2007 @ 20:57
Drogi Tomku, napisałeś:
“A co do ignorancji, proszę, wskaż mi, jak egzorcyzmy przedstawiają się od strony medycznej. Dziś wiemy, że choroby dzielą się (z grubsza) na te wrodzone (w tym również wrodzone, ale z opóźnionym zapłonem, jak parkinson lub Alzheimer) i te wywoływane przez mikroustroje: bakterie, wirusy, grzyby. Skoroś (w przeciwieństwie do mnie) nie-ignorant w tej kwestii, wyjasnij mi (najlepiej w slangu profesjonalnym, medycznym), pod którą z tych postaci Szatan wnika do naszych komórek, jakie receptory atakuje, gdzie się namnaża, i dlaczego, na Boga, egzorcyzmy miałyby na tę przypadłość działać lepiej niż antybiotyki lub neuroleptyki…”
Już spieszę z wyjaśnieniem. Otóż, mylisz pojęcia. Widzisz, nie mam wystarczających kompetencji żeby cokolwiek tłumaczyć od strony medycznej. Ale sytuacja wcale tego nie wymaga, ponieważ opętanie nie jest chorobą. Gdybyś był jednak łaskaw poważnie zająć się tematem dotarłbyś na pewno do instrukcji jakimi kierują się egzorcyści. Zanim przystapią do JAKIEGOKLWIEK działania, muszą dysponować orzeczeniem psychologa i psychiatry (i chyba neurologa, ale nie jestem pewien), że nie jest to ich działka.
Mimo wszystko podoba mi się Twój styl operowania słowem.
I jeszcze jedno - nie chciałbym żebyś uważał, że próbuję się kreować na autorytet w dziedzinie. Po prostu uznaję, że nie powinno się pisać opiniotwórczych i prześmiewczych rzeczy bez podstawowej wiedzy na temat. Ja się nie podejmuję pisania na temat fizyki kwantowej. Niemniej jednak myślę, że zacznę zaglądać na tego bloga od czasu do czasu
Pozdrawiam
środa, 19 grudzień 2007 @ 21:05
Aha, w kwestii refundacji masz rację - oczywiście z Twojej strony było to pytanie, nie sugestia. Przepraszam, mój błąd.
środa, 19 grudzień 2007 @ 21:13
@ciszek
I to w sposób oczywisty. Mniej więcej na tej zasadzie, jakbyś stwierdził, że egzorcyści wypędzają raka, kiedy onkologowie stwierdzają, że są bezradni.
Im bardziej zaglądasz do środka, tym bardziej Puchatka tam nie ma.
Co do jakichkolwiek zaświadczeń - chrzanisz
Co do okoliczności, w których wolno pisać prześmiewcze teksty, wybacz, jeśli ktoś oleje Twoje kryteria. Przynajmniej dopóki nie zostaniesz członkiem jakiejś Krajowej Rady Prześmiewczych Tekstów i Dozwolonej Krytyki.
środa, 19 grudzień 2007 @ 21:14
Żeby była jasność, o co mi chodzi: żaden - absolutnie żaden - psychiatra nie skieruje nikogo do egzorcysty, jeśli nie radzi sobie z pacjentem.
środa, 19 grudzień 2007 @ 21:17
A to z tego powodu, że w środowisku zyskałby opinię kompletnego idioty.
środa, 19 grudzień 2007 @ 21:26
Właściwie, to nieco inaczej: wystawienie papierka z odesłaniem do egzorcysty może się zdarzyć, podobnie jak skierowanie do szamana. Ale te dwie sytuacje są podobne, lekarze też nie są ludźmi ze stali, też poddają się nieróbstwu, chciwości itd. Powiedzmy zatem, że w powyższych tezach miałem na myśli SZANUJĄCYCH SIĘ psychiatrów.
środa, 19 grudzień 2007 @ 21:27
Loghos, to nie tak. Ja do nikogo nie mam pretensji. Spoko, każdy ma własne kryteria i nie zamierzam uzurpować sobie prawa do uznania moich za powszechne i jedynie słuszne. Po prostu wyrażam takie, jakie mam. Dlaczego jednak Ty uznajesz siebie za zdolnego do wyrażania opinii wszystkich psychiatrów? Skąd pewnośc, że ich poglądy pokrywają się z Twoimi?
Chyba nie zgodzimy się w kwestii fundamentalnej - zasadności egzorcyzmów. Ja naprawdę wierzę, że istnieje coś takiego jak opętanie. Takie jest moje prawo. I wierzę, że nie jest to żaden rak, padaczka, czy jakakolwiek choroba. Egzorcyści wkraczają do akcji jesli mają pewność, że to nie jest choroba, kiedy mogą się oprzeć na stwierdzeniu specjalistów. Dostrzegasz tą różnicę? Bo to jest właśnie, jak mi zdaje, istota tego sporu.
środa, 19 grudzień 2007 @ 21:47
O ICD-10 slyszeli?
F44.3 - Trans i opętanie
(gentelmani powinni teraz zaczac obalac ta klasyfikacje… a z reszta sam jestem ciekawy co wymyslicie :))
loghos: “w środowisku zyskałby opinię kompletnego idioty.” - psychiatrzy uzyliby bardziej wyrafinowanego jezyka, jesli juz.
Tzw. duza psychiatria ma bardzo slabe wyniki w leczeniu, a specjalisci sie tym parajacy popelniaja najwiecej samobojstw wsrod lekarzy. Czy to diabel, czy zbytnia wiara w siebie?
środa, 19 grudzień 2007 @ 22:28
Mj, grupa F44 to zaburzenia dysocjacyjne, takie jak osobowość wieloraka (44.
itp. Nikt nie twierdzi, że nie ma tego w spisach chorób (jest tam przecież nawet hipochondria - F45.2), sęk w tym, że w istocie wyróżniono w ten sposób pewien typ rozszczepienia osobowości, w którym akurat człowiek twierdzi, że kontrole nad nim przejmuje nie jakieś drugie ja, ale szatan. Powodowane jest to, jak dziś wiadomo, oscylacjami w poziomie neuroprzekaźników lub organicznymi uszkodzeniami mózgu. Leczy się to neuroleptykami, jak pospolite schizofrenie.
Jakby coś, polecam bliższą lekturę tutaj:
http://www.psychnet-uk.com/dsm_iv/trance_possession_disorder.htm
Leczenie: psychoterapia (ani słowa o księżach) i neuroleptyki:
Typically the treatment of this pstychosis is similar to that of Schizophrenia and therefroe the following may be used:
Antipsychotics (typical).
Chlorpromazine (Thorazine).
Thioridazine (Mellaril).
Trifluoperazine (Stelazine).
Thiothixene (Navane).
Fluphenazine (Prolixin).
Haloperidol (Haldol).
Antipsychotics (atypical).
Risperidone (Risperdal).
Olanzapine (Zyprexa).
Clozapine (Clozaril).
I co, panowie?
środa, 19 grudzień 2007 @ 22:34
A co do samobójstw - może stres? No, chyba że psychiatrom akurat diabeł każe. W każdym razie nie bardzo rozumiem tę argumentację…
@ ciszek
To kiedy właściwie ci egzorcyści wkraczają? Kiedy psychiatra stwierdzi “panie, pan jesteś najnormalniejszy na świecie! Ciesz się pan życiem”? Bo naprawdę nie rozumiem.
środa, 19 grudzień 2007 @ 22:38
@ciszek
Ale żeby nie było: ja nie twierdzę, że taki egzorcysta nie jest w stanie nikomu pomóc. Ale z drugiej strony sądzę, że szaman też potrafi pomóc. I zepterowska lampa z polaryzacyjnym szkiełkiem też jest w stanie pomóc. Ale ino na tej zasadzie, że człek się nie zarzyna stresem. Czysty efekt placebo.
środa, 19 grudzień 2007 @ 22:38
Ciszek, o fizyce kwantowej sam bałbym się pisać, ale akurat wykłady z psychopatologii i psychiatrii w ramach studiów zaliczyłem, i to nawet z doskonałym wynikiem, więc tak zupełnie niekompetentny się nie czuję… Problem w tym, że - jak wskazuje to, co do tej pory przeczytałem na temat funkcjonowania mózgu - nie ma w naszym zachowaniu niczego, co najpierw nie pojawiłoby się w neuronach. Skoro zaś się tam pojawiło, to albo na skutek reakcji na jakiś bodziec, albo na skutek wcześniejszego zaprogramowania, albo na skutek infekcji. Innej drogi nie ma. I główny problem z Szatanem jest tu taki, jak z Bogiem, gdy rozpatrujemy rozwój człowieka w zgodzie z teorią ewolucji: po prostu nie ma dla niego miejsca. Rozpatrywanie opętania jako choroby typu dysocjacyjnego jest znacznie prostsze niż powoływanie do życia jakiegoś trudnego do zdefiniowania, zależnego od kultury bytu, który może i nam coś tłumaczy, ale sam jest znacznie trudniejszy do wytłumaczenia niż schizofrenia, dysocjacja czy konwersja, którymi zamiast Szatana możemy tłumaczyć przypadki tzw. opętań.
środa, 19 grudzień 2007 @ 22:40
Poza tym dzięki za dobre słowo o stylu…
środa, 19 grudzień 2007 @ 22:42
Loghos, też sądzę, że efekt księdza w opętaniu to przede wszystkim placebo. Taka już jednak nasza konstrukcja, że placebo działa, i to na prawie wszystkie choroby. Na czele, oczywiście, z psychicznymi (poza Alzheimerem i ostrymi uszkodzeniami mózgu).
środa, 19 grudzień 2007 @ 22:46
@Tomasz
Jest miejsce i na Szatana i na Boga - implicite. Te pojęcia są tak powszechne i wrośnięte w język, że zdziwiłbym się, gdyby introjekcja wyobrażeń tych postaci następowała później niż wyrobienie pojęć dobra i zła w ogóle. Znaczyt się, nie lekceważyłbym kulturowego warunkowania.
środa, 19 grudzień 2007 @ 22:51
Wiele - zdawałoby się - naturalnych odruchów traci na swej naturalności, jeśli się im przyjrzeć. Od estetyki poczynając na zakresie przestrzeni zdarzeń etycznych kończąc.
środa, 19 grudzień 2007 @ 22:57
Rozróżnienie między odruchami bezwarunkowymi a warunkowymi nie jest pozbawione sensu. Nie musisz uczyć noworodka, żeby ssał, ale już zauważania np. różnic międzyrasowych - musisz. “wysysanie z mlekiem matki” np. niezłomnych zasad moralnych, homofobii, antysemityzmu, dycypliny, omertà itp. to też kwestia socjalizacji, czyli środowiskowego warunkowania.
środa, 19 grudzień 2007 @ 22:58
Loghos, akurat pojęcia dobra i zła siedzą w naszej naturze dość głęboko. Traktuje o tym wiele dzieł, od Kanta poczynając (”Prawo moralne we mnie”), przez Moralne zwierzę Wrighta, O pochodzeniu cnoty Ridleya, na dziełach Dawkinsa kończąc. Także ostatnie z nich, głośny także w Polsce Bóg urojony, ma na ten temat cały duży rozdział.
środa, 19 grudzień 2007 @ 22:59
W końcu zadziwiająco rzadko w środowiskach mocno katolickich rodzą się muzułmańscy fundamentaliści i vice versa.
środa, 19 grudzień 2007 @ 23:02
Tomaszu, czytałem chyba wszystkie wymienione przez Cię dzieła. Twierdzę tylko, że introjekcja Boga jako dobra wcielonego i Szatana jako wcielonego zła następuje wcześniej niż pełne wdrożenie biologicznego programu korzyści/niekorzyści.
środa, 19 grudzień 2007 @ 23:02
I druga poprawka: antysemityzmu z mlekiem matki faktycznie nie wyssiesz, ale z tendencją do kategoryzacji już się niestety rodzisz. kolor skóry jest tu zaś dobrym, bo naturalnym, pretekstem. Ale nie gorszym pretekstem moze być np. kolor oczu, co kiedyś pięknie pokazał głosny eksperyment Jane Elliott.
środa, 19 grudzień 2007 @ 23:04
Ufff, sorry za poślizg. Ciężko mi zresztą na ten temat dyskutować. Badań temu poświeconych nie widziałem, a gdybać nie lubię.
środa, 19 grudzień 2007 @ 23:06
Twierdzę, że etyka oparta na rozważaniu czynów i ich konsekwencji jest kulturowo tłumiona przez arbitralne systemy nakazów i zakazów, które, co gorsza, zawierają mnóstwo śmiecia w stylu “nie pozwolisz żyć czarownicy”.
środa, 19 grudzień 2007 @ 23:09
Pięknie. Teraz zaproponuj (byśmy mogli pozostac w zgodzie z Popperem) eksperyment, który mógłby sfalsyfikowac to twierdzenie. Inaczej będzie równie uprawnione, co zdanie: “Szatan istnieje i opetał Iksa”.
środa, 19 grudzień 2007 @ 23:10
środa, 19 grudzień 2007 @ 23:12
O kategoryzacji jużeśmy se pogadali, si, bez niej trudno byłoby żyć. Ale w istocie kategoryzacji nie zawiera się żadne usprawiedliwienie dyskryminacji. Kategoryzacja rzeczywiście może służyć jedynie jako pretekst.
środa, 19 grudzień 2007 @ 23:15
Hm, akurat falsyfikacja tego twierdzenia nie wydaje mi się specjalnie trudna (przynajmniej pod względem technicznym). Mamy do dyspozycji cholernie zróżnicowany kulturowo świat. Wydaje mi się, że dość łatwo byłoby wyłowić różnice w twierdzeniach na temat moralności, wyłapać korelacje i określić część wspólną. Oczywiście, pozostaje kwestia środków. Ale eksperyment jest możliwy.
środa, 19 grudzień 2007 @ 23:21
L:
O kategoryzacji jużeśmy se pogadali, si, bez niej trudno byłoby żyć. Ale w istocie kategoryzacji nie zawiera się żadne usprawiedliwienie dyskryminacji. Kategoryzacja rzeczywiście może służyć jedynie jako pretekst.
Nie zapominaj, że oprócz kategoryzacji mamy wrodzoną preferencję wobec “swoich”, wywodzącą się z rozpowszechnionej także w świecie zwierzęcym (mrówki, pszczoły) dbałości o tych, którzy dziela z nami nasze geny. To wystarczy do tego, byśmy wyróżniali opozycję innych wobec “naszych” - bez względu na to, czy jako “naszych” ustawimy sobie własną rodzinę, osiedle, Polaków, czy gejów i lesbijki. I byśmy walczyli o swoje.
środa, 19 grudzień 2007 @ 23:23
eksperyment jest możliwy
No to należy go przeprowadzić (a jako postulujacy coś mógłbyś byc pierwszy) i dopiero potem sie wypowiadac
środa, 19 grudzień 2007 @ 23:23
(a w międzyczasie zmykam na kolację)
środa, 19 grudzień 2007 @ 23:24
Zresztą - akurat co do pozwalania żyć czarownicy - to relatywność jest dość łatwo zauważalna. Wystarczy porównać kulturę Indian północnoamerykańskich, w której czary są wyłączną domeną mężczyzn, kulturę celtycką, w której z kolei czary są wyłączną domeną kobiet i kulturę wielkich religii bliskiego wschodu (czyli judeopochodnych), w których to czary są domeną zastrzeżoną dla Istoty Wyższej
środa, 19 grudzień 2007 @ 23:26
Tomku:
Widzisz, dla Ciebie to kwestia zamykająca się w wymienionych dziedzinach nauki, z zakresu których odebrałeś pewne wykształcenie. Ja kształcę się w innym kierunku, chociaż nie wykluczam, że z ciekawości może kiedyś zajrzę na takie przedmioty (studiuję na MISH-u). Pomimo ignorancji w tym zakresie, opieram się na opiniach ludzi kompetentnych w tych sprawach, którzy stanowczo twierdzą, że tych kwestii niue da się zamknąć w samej neurobilogii czy pokrewnych dziedzinach. Dla Boga nie ma miejsca w koncepcji ewolucji? Heh… Mówimy o tym samym Bogu, który wg teologii chrześcijańskiej ustanowił zasady działania mózgu człowieka? Nie twierdzisz przecież chyba, że jestesmy w stanie zaprzeczyć istnieniu Boga? Fakt, że da się wytłumaczyć świat bez takiego bytu przecież niczego nie dowodzi. Ale to już filozofia.
Loghos: eksperyment jest możliwy, ale tylko czysto teoretycznie. Praktycznie nie. Polecam lekturę “Złotej gałęzi” Frazera, ale nie samej, a razem z krytyką. Bo róznice wyłowić łatwo, owszem. Ale wydaje mi się, że chciałbyś tutaj wyłowić pewien “rdzeń” twierdzeń moralnych. A one ewoluują. Żeby dotrzeć do tego rdzenia i zrobić to poprawnie dla jednej kultury potrzeba mnóstwo czasu. A człowiek niestety nim nie dysponuje. Oczywiście kryje się tutaj pewne założenie: nie ma możliwości dokonania w pełni obiektywnej obserwacji, ponieważ badacz jest tylko człowiekiem; więc porównania wszystkich kultur musiałby dokonywać sam, antropologicznie rzecz biorąc byłoby to niemal poprawne metodologicznie.
środa, 19 grudzień 2007 @ 23:27
Hm, wysuwam hipotezę, nie bez podstaw, Tomaszu. I poza tym doskonale zdajesz sobie sprawę, że JA nie mam środków do przeprowadzenia eksperymentu. Nie słyszałem zresztą nigdy nakazu, by autor hipotezy musiałó sam zorganizować przeprowadzenie eksperymentu. Hipoteza albo jest spójna wewnętrznie i wtedy pobudza badaczy do eksperymentów, albo z gruntu bzdurna. Ale nie ma żadnego zakazu wygłaszania hipotez przed eksperymentalną weryfikacją.
środa, 19 grudzień 2007 @ 23:30
@ciszek
Przepraszam, ale na jedno pytanie odpowiem za Tomka.
Owszem, jesteśmy w stanie kwestionować istnienie Boga. W każdym razie Boga osobowego, takiego, jakim go przedstawia doktryna chrześcijańska. Taka koncepcja Boga po prostu nie trzyma się kupy. Argumentacja została przedstawiona m.in. we wspomnianej przez Tomka książce Dawkinsa “Bóg urojony”
środa, 19 grudzień 2007 @ 23:37
Co do drugiej sprawy - hm, zgadzam się, że eksperyment wymaga ogromnych nakładów i zapewne nikomu się nie będzie chciało go wykonać. “Złotą gałąź” czytałem, krytyki tej knigi również se liznąłem. Kwestia jest inna. Jeśli ten “rdzeń” zachowań moralnych ewoluuje, zmienia się, to co właściwie z tego wynika? To już czysto myślowy eksperyment. Otóż wynika z tego, że nie jest absolutny, nadany u początku czasu, tylko że jest - na przykład - mechanizmem adaptacyjnym. Znów nie ma w tym żadnej konieczności Boga. Jeśli jest wyraźnie określony i niezmienny w czasie - znów - zbadania wymaga, co właściwie kryje się w tych niezmiennych i żelaznych zasadach. Czy czemuś służą i jeśli tak, to czemu.
środa, 19 grudzień 2007 @ 23:39
Innymi słowy, nie przeszkadza mi, że ktoś wyznaje jakiegoś Boga. Natomiast kompletnie nie wystarcza mi wyjaśnienie czegokolwiek jakąś Bożą wolą.
czwartek, 20 grudzień 2007 @ 0:58
Ciszek, dawno temu już o tym pisałem: nie jestem w stanie udowodnić, ze Bóg nie istnieje, ale nie jestem w stanie udowodnić także nieistnienia jednorożca, krasnoludków i Latającego Potwora Spaghetti. W nauce utrwalił się piękny zwyczaj, że jeśli ktoś postuluje istnienie jakiejś osoby/rzeczy/zjawiska, to na nim spoczywa obowiązek udowodnienia istnienia tego (jeżeli stanowi to przedmiot debaty), a nie na reszcie - udowodnienia nieistnienia.
czwartek, 20 grudzień 2007 @ 1:05
A co do Boga ustawiającego zasady działania ludzkiego mózgu, brzmi to dość irracjonalnie, choćby dlatego, że nasz mózg, wraz ze swymi nieprzystającymi do siebie modułami (patrz prace Tooby’ego i Cosmides, lub choćby “Jak działa umysł” Pinkera) absolutnie nie wygląda na projekt celowy. Wygląda za to na to, czym w istocie jest: produkt trwającej miliony lat selekcji sfunkcjonalizowanego aparatu poznawczego, maksymalnie przystosowanego do rozwiązywania problemów, z którymi zmagali się nasi przodkowie na sawannach…
czwartek, 20 grudzień 2007 @ 1:18
@Tomek: leczenie neuroleptykami jest tylko i wylacznie objawowe, polega na obnizeniu przewodnictwa nerwowego (vide upusty krwi stosowane w stanach zapalnych :)). Psychoterapia - leczenie przyczynowe (ponoc). Znacznie latwiej ta metoda leczy sie przekonania “ze pacjent jest niefajny”.
Druga sprawa: psychiatria zajmuje sie psychicznoscia czlowieka (jej definicja do wyboru). Jedno jest pewne - Psychiatria nie zajmuje sie teologia, demonologia, ontologia itp.
wiec zgodnie z definicja nie moze stosowac metod wykraczajacych poza jej ramy. Nie wdajac sie w dalesze dyskusje nt. istnienia duchow itd. mozemy stwierdzic, ze psychiatria nie powinna byc stosowana do wyjasniania wszelkich zjawisk w organizmie czlowieka, a tym bardziej ich negowac, jesli nie ma dla nich wytlumaczenia.
“oscylacjami w poziomie neuroprzekaźników lub organicznymi uszkodzeniami mózgu” - tego typu wytlumaczenie mozemy bez przeszkod stosowac np. w zespole psychoorganicznym lub parkinsonizmie. Sa na to dowody.
Sadzisz zapewne, ze neurodiagnostyka przyszlosci tj. mapowanie aktywnosci pojedycznych neuronow(wlaczajac synapsy, nie wspominajac juz o gleju ktorego teoria neuronalna jeszcze nie obejmuje:)) oraz okreslenie ich fenotypu odpowie na pytanie ktore obszary mozgu i jaka ich aktywnosc powoduje wystapienie stanu opetania. Jesli okaze sie to wylacznie zaburzeniem czynnosciowym, to troche wspolczuje badaczom
A wtedy moze okazac sie, ze jedynym ratunkiem jest “tabletka z krzyzykiem”
Tak na powaznie, egzorcysci rutynowo konsultuja opetanych u psychiatrow, i nie ma w tym nic dziwnego jak pan doktor zgodzi sie na ten obrzed.
Tak jak smierc z punktu widzenia biologii jest stezeniem posmiertnym, plamami opadowymi i gniciem, a z punktu widzenia katolika to sami wiecie czym
tak i opetanie moze okazac sie kolejnym zaburzeniem mozgowia dla jednych, a dla drugich manifestacja zlego ducha.
Jeszcze raz apeluje: Jesli ktos uwaza sie za ateiste albo niewierzacego absolutnie w nic, niech nie zamyka sie na roznorodnosc zjawisk, takze tych niezbadanych.
btw. podoba mi sie jak nazywacie ksiazki Dawkinsa “dzielami”. Niedlugo trzeba bedzie na kolana padac
@loghos: “A co do samobójstw - może stres? No, chyba że psychiatrom akurat diabeł każe. W każdym razie nie bardzo rozumiem tę argumentację…” - jaki stres, wszystko jest proste i wytlumaczlne, w czym problem? Nie bardzo rozumiem nierozumienie argumentacji.
czwartek, 20 grudzień 2007 @ 1:54
@loghos, pardon, ale nie możesz wykażac marności mojego argumentu, bo to nie był argument. raczej żart, tak napisałam, zeby nie było off topic, a miałam inny problem, opisany w kolejnym tam akapicie…
ja sie kiedys kochałam w wikarym
[był historykiem sztuki]
@tomek: on nie napisze, bo jest jeszcze głupszy niz wibrator
czwartek, 20 grudzień 2007 @ 11:05
Loghos, jesteś , jak mi się wydaje, ateistą, więc siłą rzeczy nie może Ci wystarczyć żadne wytłumaczenie opierające się na woli Boga, bo On wg Ciebie nie istnieje. Wydaje mi się to na tyle oczywiste, ze nie musisz tego tłumaczyć
Co do rdzenia: nieprecyzyjnie się wyraziłem. Chodziło mi
o stwierdzenie faktu, że normy moralne się zmieniają. Jednak wydaje mi się, że ich istotsna część pozostaje bez zmian. Trzeba tutaj stanowczo oddzielić istotę rzeczy od jej przejawów wśród ludzi. Obecny w kazdej kulturze nakaz szacunku dla zmarłych jest różnie realizowany w różnych kulturach, ale we wszystkich jest obecny i w gruncie rzeczy wszędzie ma to samo założenie. Nie jestem pewien, czy wyrazam się wystarczająco jasno, ale jasniej nie potrafię.
Argumentacja Dawkinsa takze została zanegowana. Na życzenie mogę podać bibliografię. Nie znajduję w koncepcji Boga osobowego niespójności.
Oczywiście, nie jesteśmy w stanie udowodnić istnienia ani nie istnienia Boga. Co dla jednych oznacza, że jest, dla innych, że Go nie ma. Róznica między Latającym Potworem Spaghetti a Bogiem jest jednak zasadnicza. Otóż Bóg (odnoszę się do teologii chrześcijańskiej) jest nie tylko jakimś bytem osobowym, ale jest sam w sobie źródłem wszelkiego bytu, który dowolnie kształtował świat i jego zasady. I tutaj stwierdzenie, że zarówno Jego istnienie jak i nieistnienie są w równym stopniu niemożliwe do udowodnienia, trzyma się kupy. Bo wszechmogący Bóg tak kształtuje świat, żeby poznać się tego nie dało - więc człowiek musi oprzeć się na wierze w kwestii “jest albo nie ma”. Gdyby Bóg “stawiający” na wiarę (jakkolwiek to brzmi) dał się poznać logicznie bądź doświadczalnie, to byłoby to sprzecznością, co więcej, byłoby to zaprzeczeniem Jego wszechmocy. Dla niektórych właśnie brak logicznego dowodu na istnienie Boga jest takim dowodem, ale jest to oczywiście niepoprawne logiczne, choć jest to całkiem zgrabny paradoks.
W kwestii umysłu: Człowiek, jesli rozumie zasady zachowania danego organizmu, może, w warunkach laboratoryjnych, zachowanie to kontrolować (za pomocą bodźców), pośrednio stymulując jego rozwój - tak mniej więcej chyba możemy wnioskować z powszechnie znanego doświadczenia Pawłowa. Dlaczego zatem Bóg nie miałby się zabawić w Pawłowa i poprowadzić, za pomocą odpowiednio wykalibrowanej aparatury świata fizycznego, rozwoju człowieka? Naturalnie, ogrom warunków i możliwych komplikacji każe nam twierdzić, że coś takiego jest niemożliwe, zwłaszcza zaś uwzględnienie w tym ogromnym równaniu wolnej woli każdego człowieka. Pamiętajmy jednak, że pytamy o Boga dla którego “nie ma nic niemożliwego”, bo jest wszechmogący.
czwartek, 20 grudzień 2007 @ 15:28
“nasz mózg, wraz ze swymi nieprzystającymi do siebie modułami (patrz prace Tooby’ego i Cosmides, lub choćby “Jak działa umysł” Pinkera) absolutnie nie wygląda na projekt celowy. Wygląda za to na to, czym w istocie jest: produkt trwającej miliony lat selekcji sfunkcjonalizowanego aparatu poznawczego, maksymalnie przystosowanego do rozwiązywania problemów, z którymi zmagali się nasi przodkowie na sawannach…”
Dennett nazywa to darwinizmem neuralnym, znowu widze tu spor kreacjonizm vs. ewolucjonizm
Jesli przyjmiemy,ze mozg ma budowe fraktalna, to musi istniec algorytm (lub bardziej trafnie - algorytmy) rozwoju ewolucyjnego jak i ontogenetycznego(ten drugi mozna ladnie sobie przestudiowac na poczekaniu). Czy wiec Bog, ktory stworzyl zbior zasad(w tym przypadku algorytmow) jest “absolutnie” nie do przyjecia Tomku?
piątek, 21 grudzień 2007 @ 19:22
Witam wszystkich, nie przeczytalem wszystkich komentarzy, nie chce mi sie.
Nie chce misi, bo co drugi komentarz jest Pana loghos’a i ostrej bezpruderyjnej polemiki z duza dawka - co Ty mozesz wiedziec? ja tu jestem przydupasem komentasem i komentuje krytycznie wszystko, mam duzo lat i wiem swoje nikt niczego nowego do glowy wkladac mi nie bedzie.
loghos - bez urazy, nie znam Cie czlowieku, tylko napisalem dlaczego nie przeczytalem wszystkich komentarzy i jak to wyglada z obiektywnej perspektywy.
do calego artykulu/posta/informacji
coraz czesciej slyszyly i coraz wiecej ludzi sie przekonuje ze “religa” obojetnie gdzie i jaka - jest fikcja, bajka w celu manipulacji i kontroli masami glupich i leniwych owieczek. jednak wszystko ma swoje plusy, tak samo taka religia - nie bede sie rozpisywac, kilka fachowych ksiazek na temat egzorcyzmow czytalem - problem istnieje i rowniez z nim mozna wygrac wlasnie przez takie dzialania. wiekszosc ludzi w zakladach zamknietych potrzebuje wlasnie takiej pomocy, mozna smialo powiedziec ze jest to 80/20. Nie zawsze mamy do czynienia z tym samym, ale lekarstwa na nic sie nie zdaja bo to nie o fizyczne cialo chodzi, na pewno w jakims stopniu po czesci ale problem istnieje gdzie indziej.
oczywiscie takie dzialania umacniaja “wiarygodnosc” religi, jest to jednak skutek uboczny.
proponuje sceptykom i leniwcom troche bardziej otworzyc umysly i szerzej zainteresowac sie historia swiata i tym co czeka nas po drugiej stronie lustra, byc moze chociaz takie czytanie/interesowanie sie po “lebkach” spowoduje ze mem “przebudzenia” zagosci w ich mentalnym ciele i jako typowy wirus umyslu wytworzy wieksze iskry zaciekawienia.
nogi wlasnie mocze w misce, slowem fachowo operowac nie potrafie
wiec prosze nie czepiac sie szczegolow a po wiecej informacji zwrocic
sie do Pana i wladcy googla.
piątek, 21 grudzień 2007 @ 22:41
Mam od wczoraj demoniczne fantazje seksualne -chciałabym z Kazią Szczuką, z Sierakowskim [ to koniecznie w futrzanej czapce z red gwiazdą z przodu ], z posłem Kurskim, z Johnnym Deppem, Olejniczakiem i z jedną długowłosą dziewczyną z MW, która czasem wystepuje w telewizji?
sobota, 22 grudzień 2007 @ 13:21
@seolord
“nikt niczego nowego do glowy wkladac mi nie bedzie”
Fakt - nie zamierzam dopuszczać do wkładania mi niczego do głowy. Chyba że doznam poważnego urazu czaszki, wtedy zapewne (jeśli w ogóle będę miał coś do powiedzenia) łaskawie zgodzę się na jakiś wszczep celem uzupełnienia ubytku.
Co do urazy - no pewnie, że bez urazy, bo skąd miałaby się wziąć. Po prostu instynktownie też Cię nie lubię.
Co do drugiej strony lustra - proponuję lekturę Kępińskiego
A co proponowania czegokolwiek leniwcom, ostrzegam: to bywa frustrujące. Czasem mijają godziny, zanim takie bydlę w ogóle zechce odwrócić łeb na znak, że Cię usłyszało.
I jeszcze na koniec proponuję sprawdzić znaczenie slowa “sceptyk”.
sobota, 22 grudzień 2007 @ 13:24
@marysia
Toś Ty gotowy materiał na grouppie
sobota, 22 grudzień 2007 @ 18:07
A mi sie zdaje, ze egzorcyzmy moga byc rzeczywiscie o niebo
lepsze niz wspolczesne farmaceutyki. Ale nie dlatego, ze chorzy sa opetani przez szatana i egzorcysci rzeczywisice te duchy potrafia wypedzic…
Moze najzwyczajniej jest tak, ze jak chory sobie uroil opetanie, to uwierzy tylko egzorcyscie. Dobrym testem byloby ubrac jakiegos psychiatre w koloratke, dac mu Biblie i krzyz (nie poswiecony, zeby nie bylo, ze to efekt H2O +) i niech czyta nad chorym liste chorob czy lekarstw po lacinie, tak zeby chory myslal iz to prawidziwy ksiadz jest. Zaloze sie, ze zadziala tak samo jak i “prawdziwy” egzorcysta
sobota, 22 grudzień 2007 @ 18:10
@ ciszek:
Latajacy Potwor Spaghetti tez ma taki atrybut, ze zmienia za kazdym razem pomiar, ktory biedny naukowiec czyni - tak, zeby biedaka zmylic
A tak na marginesie - wszechmoc jest sprzeczna sama w sobie (= kupy sie nie trzyma).
sobota, 22 grudzień 2007 @ 18:50
bracia czarni już mają jeden ośrodek gdzie leczą chorobę homoseksualizmu ( zapewne wśród swoich, bo jak powszechnie wiadomo, nic z chorobą wspólnego to nie ma), to teraz będą leczyć opętanych. Jako pacjenta honorowego proponuję namaścić pana byłego, a zaraz za nim pana od samochodów na zamówienie.
Z diabelskim pozdrowieniem
Ja.
sobota, 22 grudzień 2007 @ 23:12
@loghos
ten film o potworze z id to jest zdaje się Forbidden Planet
http://en.wikipedia.org/wiki/Forbidden_Planet
sobota, 22 grudzień 2007 @ 23:13
loghos: grouppies to są beznadziejne zdziry, które puszczają się ze swoimi idolami, a ja piszę o Fantazji
sobota, 22 grudzień 2007 @ 23:14
Tomek jest czyms zajety teraz.
sobota, 22 grudzień 2007 @ 23:16
…Tomek jest czyms zajety teraz.
sobota, 22 grudzień 2007 @ 23:40
To co z tego?
sobota, 22 grudzień 2007 @ 23:53
Jak Tomka nie ma, to myszy harcuja ;>
niedziela, 23 grudzień 2007 @ 0:36
Dobrze, że nie diabły
niedziela, 23 grudzień 2007 @ 1:56
czat.onet.pl
niedziela, 23 grudzień 2007 @ 2:24
na onecie są głupie czaty. poza tym, ja kiedyś weszłam na czata, akurat erotycznego, ale to był przypadek, i potem dostałam dziwna korespondencje miłosna do skrzynki, której raczej nikt nie zna. więc poczułam sie sledzona i w ogóle nie czatuję. ale to nie był czat na onecie. na wp chyba?
poniedziałek, 24 grudzień 2007 @ 16:25
Mj, wróciłem. Ciut zaniedbałem ostatnio bloga (sorry za taki poślizg w odpowiedzi), ale czasami człowiek ma gorący okres
Po kolei: jeśli niektóre choroby możemy - jak postulujesz - rozpatrywać na różnych poziomach - np. opętania przez siły nieczyste lub mikrostruktury mózgu - pytanie, na którym poziomie robienie tego przynosi najlepszy efekt terapeutyczny. I na którym poziomie da sie badać.
Wcale nie neguję, że egzorcyzmy mogą być skuteczne (efekt placebo), ba, może nawet skuteczniejsze niż konwencjonalna terapia, jeśli ktoś naprawdę wierzy, że jest opętany (co swoją drogą wydaje się równie uzasadnione, jak wiara w to, że istnieje Bóg, który do nas mówi). I sprzeciwiałbym się, gdyby teraz ktoś chciał ich np. ustawowo zakazać - skoro służą ludziom, niech sobie zostaną.
Zwłaszcza że z punktu widzenia nauki niczym nie różnią się od różdżkarstwa, akupunktury, homeopatii, czyli nieszkodliwych (na ogół) dziedzin paramedycyny, których kapłanom ludzie radośnie pozwalają sobie oprózniać portfele.
Co jednak wcale nie znaczy, że należy zakazać śmiania się z tych idiotyzmów, jak również z ludzi, którzy w nie wierzą, tak jak śmiejemy się z bliźniego, który dba o to, by nie stłuc lustra lub nie przejść pod drabiną. Przesądy i inne absurdalne wierzenia są śmieszne - i trudno wymagać od kogokolwiek, by tego nie eksploatował
poniedziałek, 24 grudzień 2007 @ 23:54
RóżDŻka
wtorek, 25 grudzień 2007 @ 12:11
O fuck! Dzięki za korektę.
wtorek, 25 grudzień 2007 @ 20:11
@Tomek
problem w tym, ze opentany nie zdaje sobie sprawy ze swojego opentania. NIe mozna mu wiec wmowic, ze cos mu pomoze bo wg. niego nic mu nie jest.
tj
środa, 26 grudzień 2007 @ 16:56
wiecie… znam osobiście egzorcystę, znam kilka osób, które pomagają w tej modlitwie, znam kilka osób które były opętane… i wiem, już nie tylko wierzę, ale ja to wiem… że to nie są bujdy… Chrystus powiedział o niedowiarkach, że “choćby umarli powstali, to nie uwierzą” i tak rzeczywiście jest… kto nie chce, ten nie uwierzy… a siostra Faustyna pisała, że w piekle jest najwięcej dusz, które w to piekło za życia nie wierzyły… jeśli dzisiaj głosi się Ewangelię z mocą, to zły się sprzeciwi. Bo on istnieje i działa i zniewala. i jak pisze św. Paweł w jednym z listów ” nie toczymy walki przeciw ciału i krwi, ale przeciw mocom, zwierzchnościom i władzom” (tj. demonom). A Jezus Chrystus i tak jest Panem, niezależnie od tego, czy ktoś wierzy, czy nie… pozdro!
środa, 26 grudzień 2007 @ 20:51
Akupunktura i homeopatia chca na ogol stosowac metody naukowe dla wyjasnienia mechanizmow, ktore nimi rzadza
“na którym poziomie da sie badać.” - nauka jest ograniczona przez narzedzia, zalozenia i metody, ktore stosuje. Perelka jest teoria wszystkiego - ktora na “dzien dobry” dzieli sie na teorie wszystkiego filozoficzna i fizyczna
Mozemy uznawac tylko to, co nauka potwierdzi, bo wykluczanie pewnych zjawisk a priori przekracza kompetencje nauki. Stad tez stwierdzenie, ze “Przesądy i inne absurdalne wierzenia są śmieszne” jest wartosciujace, wiec lubie sobie na jego temat porozmawiac w zwiazku ze wczesniejszymi zdaniami
Mozna sie smiac, zartowac ze wszystkiego, a odpowiednia wartosc merytoryczna sprawi, ze tego typu rozmowy beda jeszcze bardziej porzadane
środa, 26 grudzień 2007 @ 22:08
W sumie ja tez wierzę w egzorcyzmy, juz tak na serio. Problem moim zdaniem polega na tym, ze bardzo łatwo nadużyć jakiejs przewagi, ze tak to okreslę. Ksiądz, czy ktos, kto ma autorytyet, moze kogos poniżyć i zniesławić. Najczesciej osoba, która sie podejrzewa nie jest opetana, podobnie jak nie każda kobieta była czarownicą w dawnych czasach.
Zakładając, ze diabeł istnieje, mozemy sie zastanawiać, czy nie działa tez w ten sposób, że ludzie ulegaja pokusie i posądzaja innych, że sa opetani. Na przykład to potworne: ” ja chcę tobie pomóc” -a ta pomoc moze byc szkodliwa. Akurat sama byłam posadzona przez proboszcza - przysiegam, ze to prawda - ale wtedy nie było jeszcze tego osrodka. Proboszcz pod kościołem podszedł do mojej matki i powiedział, ze on “wie” , że ja jestem albo opetana przez diabła albo nienormalna. Problem tkwi w tym, ze on mnie nie widział wtedy od osmiu lat. Prosiłam mame, zeby jeszcze do niego poszła i dowiedziała się, skąd on to WIE? Bo też byłam ciekawa, czy to było Objawienie ( Erekcja Nocna), czy w ogóle juz gorzej sie pod kopuła porobiło? Do dzis nie wiem, jak to miało być…
Poza tym nie każda osoba, która zrobila cos “potwornego”, na przykład dała sobie ustawic Tarota (o zgrozo… a jeszcze zapłaciłam 150 zł), od razu jest w sidłach szatańskich. Tak sie uważa, a to jest przegiecie w druga stronę. Nawet dałam na msze za ta tarocistkę, dwie dychy -razem 170. Czyli skoro dałam na Mszę, to chyba jeszcze nie jest najgorzej? Ale proboszcz i tak nawet tego nie wiedział, ze byłam na tarocie
środa, 26 grudzień 2007 @ 22:54
@MK
idac do wrozki / energoterapeuty / stosujac medytacje itp. jestes jak “kot Schrodindera” — zywi i martwy jednoczesnie — otwierajac sie na “nieznane sily” to wg. Watykanu tak jakbys nie zamykala drzwi do domu.
Nie mamietam kto to powiedzial ale zdanie jest prawdziwe nawet dla niewierzacych
” Najwieksza bronia Szatana to niewiara w niego”.
tj
czwartek, 27 grudzień 2007 @ 21:56
@tj_blues:
Kot Schrodingera? To coś jak bestia z Gevodan ? Bardzo niebezpieczne? ( O ile dobrze mi poszło przy pisowni nazwy miejscowości).
No ale nie masz racji. ” Nieznane siły” nie istnieją - w chrześcijanstwie jest Dobro i Zło. Jesli cos nie jest Dobrem, jest Złem. Fałszujesz obaz religii. Nie powinno sie odwóływać do pojecia ” nieznane siły” - bo po pierwsze, czegos takiego nie ma i kazdy chrzescijanin o tym wie. Idac dalej, to oczywisty eufemizm