E-voting w praktyce
Wybory przy użyciu nowych technologii to ostatnio gorący temat w naszym kraju (coraz liczniejsi domagają się np. umożliwienia głosowania na stronach www). Zaawansowani technicznie Amerykanie tymczasem od lat oddają głosy drogą elektroniczną (choć, na co zwrócił uwagę w komentarzu tj_blues, wciąż nie przez internet), dzięki czemu każde dziecko wie tam już, jak zhakować maszynkę do głosowania:
Na deser z kolei małe political fiction (choć wielu w USA jest przekonanych, że wcale nie fiction) o wyborach prezydenckich z 2004:
poniedziałek, 17 grudzień 2007 @ 14:32
mann — odgrzewane to jest co kazde wybory — a porownac to mozna do hackowania systemow bankowych — przeciez wystarczy znac hoslo “root” i po herbacie
Z drugiej strony zgadzam sie to jest “scary”….
poniedziałek, 17 grudzień 2007 @ 14:44
Mam wrażenie, że nigdy za dużo takiego powtarzania, zwłaszcza że zwolennicy “głosowania przez internet” to w Polsce coraz silniejsze lobby…
poniedziałek, 17 grudzień 2007 @ 15:30
Tu sie zgadzam — glosowanie przez Internet niesie wiecej niebezpieczenstw niz to amerykanskie cudo. Tutaj mamy doczynienia z hackowanie pojedynczych maszyn, i do tego przy pomocy sprzetowego klucza ( pomijajac fakt posiadania zwyklego klucza do otwarcia zatoczki)
Internet jest bardziej “otwarty” choc i tu mozna posluzyc sie HTTPS/SSH i cala masa innych sposobow kodowania.
Problemy z oszystwami wyborczymi byly i beda — jedynym sposobem by ich uniknac to wprowadzenie — jawnych wyborow — co z oczywistych wzgledow nigdy nie bedzie moglo byc zrealizowane
poniedziałek, 17 grudzień 2007 @ 18:32
Ja tam nie miałbym nic przeciw jawnym wyborom. A ze sprzedawaniem głosów wyborczych łatwo byłoby sobie poradzić, gdyby obywatele współodpowiadali finansowo za szkody, na które narażą państwo wybrani przez nich politycy…
poniedziałek, 17 grudzień 2007 @ 19:49
@Tomek
Nie wierzę, że lobby zwolenników głosowania przez internet rzeczywiście ma szanse w przewidywalnym czasie urosnąć w siłę. Użytkownicy internetu to ludzie: młodzi, wykształceni, z dużych miast. Nawet gdyby PO mocno lobbowało to jego sojusznik PSL się nie zgodzi, nie mówiąc już o innych…
poniedziałek, 17 grudzień 2007 @ 21:46
DJ Ziomal, o ile wiem, PSL wraz z panem Fołtynem zrobiło się ostatnio bardzo interaktywne, wiec nigdy nic nie wiadomo. Może wszędzie węszę spiski, ale sądzę, że nasi politycy mogą być na taki e-voting dość łakomi, zważywszy, ze odpowiednie maszynki mogą im zapewnić wieczne panowanie na tym łez padole…
poniedziałek, 17 grudzień 2007 @ 22:27
@Tomek
FYI — niedoczytalem naglowkow a teraz widze, ze sugerujesz iz amerykanie glosuja przez Internet. Nie jest to prawda. Maszyny do glosowanie nie sa podlaczone do zadnej sieci. Po glosowaniu Komisja sprawdza plomby i pobiera dane z maszyny na SmarCard. Nastepnie badz przesyla dane siecia (PPP) badz fizycznie zawozi SmartCard do Centrum Glosowania. Oczywiscie istnieja, jak pokazuje video klip sposoby oszystw…..
poniedziałek, 17 grudzień 2007 @ 22:33
Tj_blues, dzięki za uściślenie i info. Faktycznie, widzę, że pomyliłem dwie rózne rzeczy. Już poprawiam na górze, by ludziom kitu nie wciskać.
poniedziałek, 17 grudzień 2007 @ 22:33
Jest taki w miarę nowy film, generalnie dokumentalny, choć nie będę orędownikiem jego bezstronności: Hacking democracy. Jak kogoś pasjonuje temat Diebolda i spiskowej teorii dziejów, to polecam
wtorek, 18 grudzień 2007 @ 9:22
Bushyści nie potrzebowali hackerów do sfingowania wyborów w Ameryce. Dziurkacze im wystarczyły.
środa, 19 grudzień 2007 @ 6:34
Fołtyn się szczęśliwie nie dostał do sejmu. A Pawlak to był linuksiarz od wieków.
środa, 19 grudzień 2007 @ 17:03
Pawlak linuksiarz? Ja pie…
Waldi wydaje się taki lotny, że nawet o windę bym go nie posądził.
piątek, 21 grudzień 2007 @ 8:28
Przerażające nie jest to, co tu pokazują, lecz to, że Amerykanie są tak głupi. Do tego typu systemów głosowania stosuje się bardzo dobre metody kryptograficzne (powstało już sporo różnych protokołów). Jednak Amerykanie postanowili dać możliwość, aby dana maszyna zaczytywała sobie dane z karty pamięci, do której dostęp zabezpieczony jest zamkiem, który można pokonać w minutę. No sorry… Z głupotą nie wygrasz. To tak, jak byś napisał login i hasło do swojego konta bankowego na czole (żadne, choćby najlepsze zabezpieczenia nie pomogą).
piątek, 21 grudzień 2007 @ 12:42
[do*dge] - “Przerażające nie jest to, co tu pokazują, lecz to, że Amerykanie są tak głupi.”
Przerażające jest to, jak ty jesteś głupi, tak uogólniając. A jeśli to tylko figura retoryczna, to tak samo potraktuj to wyznanie: “aleś ty jest głupi dodge.”
sobota, 22 grudzień 2007 @ 13:35
@ tuje
Młody wściekły, co?