Ten wpis został dodany piątek, 14 grudzień 2007 o 14:50 i widnieje w Reklama, Szok . Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez RSS 2.0
You can leave a response, or trackback from your own site.
Umarłam :). Mój przyszły mąż będzie Cię po sądach ciągnął mam nadzieje . A tak na serio to NIENAWIDZĘ tych reklam - mogę się domyślać, że to o to chodzi a i tak mam zawał i dopada mnie śmierć (kliniczna na szczęście ).
A tak na serio, to ja wcale nie jestem pewien, czy to w ogóle dobre reklamy. Stawiają bowiem na nogi (zwłaszcza rano) nie gorzej niż samo K-fee. Co to za perswazja, jeśli zamiast kupować produkt, wystarczy obejrzeć promujący go przekaz?
Cudnie . Ekhm, teoretycznie byłam dzisiaj po “drugiej stronie”… sześć razy … Polecam .
Tomku, obawiam się, że reklama działa lepiej niż produkt - nie było jeszcze kawy, która aż tak na mnie działała , nawet jeżeli robię sobie baaardzo mocną z rana.
Szczerze? Wolę najgorszą (mocną!) kawę od tych reklam - mam słabe serce.
piątek, 14 grudzień 2007 @ 15:13
zawał ;P
piątek, 14 grudzień 2007 @ 15:28
Pomysł oklepany na tysiąc sposobów ale zawsze skuteczny :-))))
piątek, 14 grudzień 2007 @ 17:25
Nie zawsze skuteczny
Ja byłem tak zaabsorbowany faktem, że moja 1,5-roczna córka właśnie karmi mnie parówką, że nawet nie drgnąłem 
piątek, 14 grudzień 2007 @ 18:39
Nauma, to sie nazywa dystraktor
Na mnie te spoty tymczasem jakoś po prostu działają. Nawet gdy oglądam je po raz n-ty…
piątek, 14 grudzień 2007 @ 20:56
Znałam, więc wolałam nie oglądać po raz kolejny, bo już znam swoją reakcję
Przerażające za każdym razem!
piątek, 14 grudzień 2007 @ 22:43
Umarłam :). Mój przyszły mąż będzie Cię po sądach ciągnął mam nadzieje
. A tak na serio to NIENAWIDZĘ tych reklam
- mogę się domyślać, że to o to chodzi a i tak mam zawał i dopada mnie śmierć (kliniczna na szczęście
).
piątek, 14 grudzień 2007 @ 22:48
Massepain, i jak było tam po drugiej stronie?
A tak na serio, to ja wcale nie jestem pewien, czy to w ogóle dobre reklamy. Stawiają bowiem na nogi (zwłaszcza rano) nie gorzej niż samo K-fee. Co to za perswazja, jeśli zamiast kupować produkt, wystarczy obejrzeć promujący go przekaz?
sobota, 15 grudzień 2007 @ 0:52
Cudnie
. Ekhm, teoretycznie byłam dzisiaj po “drugiej stronie”… sześć razy
… Polecam
.
Tomku, obawiam się, że reklama działa lepiej niż produkt
- nie było jeszcze kawy, która aż tak na mnie działała
, nawet jeżeli robię sobie baaardzo mocną z rana.
Szczerze? Wolę najgorszą (mocną!) kawę od tych reklam
- mam słabe serce.
sobota, 15 grudzień 2007 @ 1:23
Hmmm, no to trzeba serducho hartować. A swoją drogą, fraza “słabe serce” jakoś mi się nieodmiennie kojarzy z pewnym bohaterem serialu “Allo allo”
A (znów) na serio - to chyba już ostatnia z tej serii reklam na tym blogu. Powoli się kończą.
sobota, 15 grudzień 2007 @ 11:32
Śmierć na miejscu. Co teraz poczną moje jagnięta?
niedziela, 16 grudzień 2007 @ 0:09
Różnica między sielanką po francusku i sielanką po niemiecku robi wrażenie.
poniedziałek, 17 grudzień 2007 @ 0:05
Za krótkie to jest.
czwartek, 20 grudzień 2007 @ 2:35
Podłe.