Francuski łącznik
Skoro już zeszło (przynajmniej na blogu głównym) na sprawy damsko-męskie, dziś najlepsza reklama z motywem płci, jaką widziałem od czasu nagiego spotu JBS. Równie doskonała, co francuska.
Skoro już zeszło (przynajmniej na blogu głównym) na sprawy damsko-męskie, dziś najlepsza reklama z motywem płci, jaką widziałem od czasu nagiego spotu JBS. Równie doskonała, co francuska.
środa, 12 grudzień 2007 @ 5:21
zgrabne. pociągające. w sam raz na wybudzenie.
środa, 12 grudzień 2007 @ 8:49
Tiaaa… Chyba przejdę do Orange…
środa, 12 grudzień 2007 @ 9:08
“Mistrz i Małgorzata” w wydaniu francuskim, szkoda tylko, że żonkili zabrakło..Dobrze, że jestem w Orange
środa, 12 grudzień 2007 @ 15:46
Słodkie aż mdło. Ale jaki w tym przekaz?
środa, 12 grudzień 2007 @ 17:40
Owca1
. Góry można przenosić 
Tu chodzi o to, że Orange łączy pomimo wszystko
środa, 12 grudzień 2007 @ 20:57
Mistrz i Małgorzata, a gdzie Piłat albo Woland?
środa, 12 grudzień 2007 @ 21:01
BTW.
Wspomnienia powróciły, a wraz z nimi pytania z testu z lektury np.
Jak miał na imię pies Piłata i czego się bał?
Jak mieli na imię rodzice Piłata i kim byli?
Ehh, piękne czasy choć to było rok temu
środa, 12 grudzień 2007 @ 22:39
A ja sobie myślę, że mogli pójść o krok dalej w klimaty bułhakowowskie i wypuścić bohaterkę z okna na miotle. Takie coś pokazać z francuską gracją i delikatnością - to by dopiero było wyzwanie…
czwartek, 13 grudzień 2007 @ 16:05
Nie mam miotły…
czwartek, 13 grudzień 2007 @ 17:08
Ale Orange’a bez wątpienia na nią stać
czwartek, 13 grudzień 2007 @ 17:13
W ” Mistrzu i Małgorzacie” na bal do Wolanda to na świni leciała bohaterka… A Małgorzata nacierała się odmładzajacym kremem, choć przecież to stara książka. Więc nie dość, że autor był profetą, to jeszcze rzeczywiście bardzo kojarzy się z reklamą.
Reklama jest bardzo fajna, ja takie lubię -ale nie przepadam za firmą…Jednak tak właśnie wyobrażam sobie “prawdziwą Francuzkę” :). Chociaż chyba po kilku korektach urody, bo taki ładny to nikt się nie rodzi…
czwartek, 13 grudzień 2007 @ 17:15
Hybryda Agentki Alias z Vanessą Paradis
czwartek, 13 grudzień 2007 @ 19:33
Marysiu, święta racja z tą świnią. Nie mam pojęcia, skąd mi się tam wzięła miotła…
czwartek, 13 grudzień 2007 @ 19:45
Marysiu.Kiwi myslę, że rodzą się i to nawet piękniejsze
czwartek, 13 grudzień 2007 @ 21:59
[...] Fontaine na ostro By pozostać przy zwierzątkach i uczuciowej alchemii rodem znad Sekwany (skoro tak się niektórym spodobała ta sielanka), w ramach repas du soir polecam degustację [...]
sobota, 15 grudzień 2007 @ 19:57
Tomek: ja własnie nie mam tego w domu i nie moge sprawdzić… Bo one leciały we dwie, służąca na świni - to z pamięci - a może Małgorzata na miotle ? Ja nie pamietam.
Kobieta: to tym lepiej :). Kwestia gustu, ale według mnie ta dziewczyna jest niesamowicie ładna.
sobota, 15 grudzień 2007 @ 20:01
Obejrzałam jeszcze raz - faktycznie ma kolagenowe usta, trochę za duże uszy i makijaz dużo daje… Poza tym to pewnie jakaś 16 albo 14, bo teraz modelki maja najczęściej po 12 lat i w liceum to juz emerytki -tak czytałam
poniedziałek, 31 grudzień 2007 @ 19:46
Na koniec roku odswieżyłam sobie pamięć czytając ponownie ” Mistrza i Małgorzatę”
i co się okazało?

Otóż Małgorzata na bal do Wolanda leciała na SZCZOTCE ( takiej do zamiatania), a na wieprzu leciała Natasza ( slużąca Małgorzaty). W wieprza został przemieniony niejaki Mikołaj Iwanowicz. A pies Piłata wabi się Banga
Szczęśliwego Nowego Roku
wtorek, 1 styczeń 2008 @ 19:23
Muszę kupić sobie znowu egzemplarz - pożyczyłam i wiadomo, jak to jest, już nie wrócił
BTW: Oglądałam te straszyki australijskie, to takie niby -liście. Więc ja akurat tego specjalnie nie lubię, ani żadnych patyczaków… Wolę pająki
środa, 2 styczeń 2008 @ 11:21