‘O Captain! My Captain!’
Znów ważna rocznica z czasów wojny - tym razem wkroczenia Sowietów. Do kin z tej okazji wchodzi z hukiem Katyń Wajdy, dzięki któremu cała Polska, chwaląc Mistrza, co wielkim reżyserem jest i zachwyt w nas wzbudza, pogrąży się (przynajmniej na kilka godzin) w jakże stosownym skupieniu i przygnębieniu.
Konformista jestem, więc i u mnie dziś kawałek smutny i wojenny, o miłości równie tragicznej, co te katyńskie, choć znacznie bardziej zakręconej. Kapitan Jack Harkness zakochany w kapitanie Jacku Harknessie w najmniej przewidywalnym odcinku Torchwooda… i finał, który żadnej niewiasty nie pozostawi obojętną:
poniedziałek, 17 wrzesień 2007 @ 12:50
Przeżyli prawdziwą miłość.
Można gdzieś zobaczyć ten film cały?
poniedziałek, 17 wrzesień 2007 @ 13:14
Chyba raczej prawdziwą chuć.
Miłości bym tu nie mieszał, bo ta dotyczy par męsko-damskich.
poniedziałek, 17 wrzesień 2007 @ 14:37
Aniab, dodałem link do całości (razem z trailerem).
Oo, miłość wyewoluowała u Homo sapiens po to, by umożliwić jak najlepsze rozprzestrzenienie genów danego osobnika. Na tym (socjobiologicznym) poziomie, także u par heteroseksualnych to tylko chuć, na tyle zaślepiająca jednostki, że zaczynają wierzyć w jakąś metafizykę etc. Tymczasem na poziomie samej zdolności do odczuwania emocji (także miłości), jak wskazują badania, nie ma różnic między hetero-, homo- i biseksualistami.
poniedziałek, 17 wrzesień 2007 @ 15:35
ohydne
poniedziałek, 17 wrzesień 2007 @ 22:17
Piękni!!! Aż szkoda…
wtorek, 18 wrzesień 2007 @ 9:41
“o miłości równie tragicznej, co te katyńskie, choć znacznie bardziej zakręconej”
Jesteś pewien? Czy to tylko takie okazjonalne pieprzenie?
wtorek, 18 wrzesień 2007 @ 12:51
Cherry, przynajmniej jeden z nich w serialu jest biseksualistą (druga sprawa, że granym przez geja), więc chyba nie masz tak bardzo czego żałować…
wtorek, 18 wrzesień 2007 @ 17:13
1. Ochydne - szczegolnie scena sliniacych sie facetow.
2. “O miłości równie tragicznej, co te katyńskie, choć znacznie bardziej zakręconej” -> swiadczace ze nie jest ci znane uczucie straty najblizszych i zycie w nieswiadomosci ich smierci lub egzystencji.
3. Wiecej tu nie zagladne.
wtorek, 18 wrzesień 2007 @ 18:40
Raczej: O miłości równie tragicznej, co KRETYŃSKIEJ.
ble.
czwartek, 20 wrzesień 2007 @ 0:31
bardzo mnie rozbawiłeś i zaglądać tu mam nadzieję nie zapomnę
czwartek, 20 wrzesień 2007 @ 22:29
Przeprzaszam,
Ale nie łapę waszego dowcipu. Pomimo tego, że nie lubię Wajdy, to jednak kilkunastu tysiącom ludzi, wojskowej elity, a nie takiej politycznej bandy jak teraz jest którzsy zgineli, byście teraz mogli pisać właśnie takie teksty chyba trochę szacunku się należy. Im, ich rodzinom, żonom i dzieciom, które wychowywały się bez ojców. Macie dzieci, bo jam mam i nie wyobrażam sobie życia bez mojej córeczki, a czy ona wyobraża sobie beze mnie, nie wiem.
Jak ten badziew można porównać do tragedii ludzkiej związanej ze śmiercią najbliższej osoby. RESPECT dla twojej osoby za porównanie i obrażanie ludzi, którzy dali Ci wolność.
niedziela, 6 styczeń 2008 @ 0:29
Wonderful! Wspaniałe, romantyczne do bólu, zachwycające…
brak mi słów uznania, bo i sceny takie należą do rzadkości. Ci dwaj panowie dali się pozytywnie ponieść skrywanym emocjom (chuciom??) i dali, myślę, dobry przykład piękna, którego zwykle nie dostrzegamy.