Hardcore dla myślących

‘O Captain! My Captain!’

Posted by: Tomek Lysakowski on: poniedziałek, 17 wrzesień 2007

Znów ważna rocznica z czasów wojny – tym razem wkroczenia Sowietów. Do kin z tej okazji wchodzi z hukiem Katyń Wajdy, dzięki któremu cała Polska, chwaląc Mistrza, co wielkim reżyserem jest i zachwyt w nas wzbudza, pogrąży się (przynajmniej na kilka godzin) w jakże stosownym skupieniu i przygnębieniu.

Konformista jestem, więc i u mnie dziś kawałek smutny i wojenny, o miłości równie tragicznej, co te katyńskie, choć znacznie bardziej zakręconej. Kapitan Jack Harkness zakochany w kapitanie Jacku Harknessie w najmniej przewidywalnym odcinku Torchwooda… i finał, który żadnej niewiasty nie pozostawi obojętną:

Odpowiedzi: 12 do "‘O Captain! My Captain!’"

Przeżyli prawdziwą miłość.
Można gdzieś zobaczyć ten film cały?

Chyba raczej prawdziwą chuć.
Miłości bym tu nie mieszał, bo ta dotyczy par męsko-damskich.

Aniab, dodałem link do całości (razem z trailerem).

Oo, miłość wyewoluowała u Homo sapiens po to, by umożliwić jak najlepsze rozprzestrzenienie genów danego osobnika. Na tym (socjobiologicznym) poziomie, także u par heteroseksualnych to tylko chuć, na tyle zaślepiająca jednostki, że zaczynają wierzyć w jakąś metafizykę etc. Tymczasem na poziomie samej zdolności do odczuwania emocji (także miłości), jak wskazują badania, nie ma różnic między hetero-, homo- i biseksualistami.

Piękni!!! Aż szkoda… ;-)

“o miłości równie tragicznej, co te katyńskie, choć znacznie bardziej zakręconej”

Jesteś pewien? Czy to tylko takie okazjonalne pieprzenie?

Cherry, przynajmniej jeden z nich w serialu jest biseksualistą (druga sprawa, że granym przez geja), więc chyba nie masz tak bardzo czego żałować…

1. Ochydne – szczegolnie scena sliniacych sie facetow.

2. “O miłości równie tragicznej, co te katyńskie, choć znacznie bardziej zakręconej” -> swiadczace ze nie jest ci znane uczucie straty najblizszych i zycie w nieswiadomosci ich smierci lub egzystencji.

3. Wiecej tu nie zagladne.

O miłości równie tragicznej, co te katyńskie…

Raczej: O miłości równie tragicznej, co KRETYŃSKIEJ.

ble.

bardzo mnie rozbawiłeś i zaglądać tu mam nadzieję nie zapomnę

Przeprzaszam,
Ale nie łapę waszego dowcipu. Pomimo tego, że nie lubię Wajdy, to jednak kilkunastu tysiącom ludzi, wojskowej elity, a nie takiej politycznej bandy jak teraz jest którzsy zgineli, byście teraz mogli pisać właśnie takie teksty chyba trochę szacunku się należy. Im, ich rodzinom, żonom i dzieciom, które wychowywały się bez ojców. Macie dzieci, bo jam mam i nie wyobrażam sobie życia bez mojej córeczki, a czy ona wyobraża sobie beze mnie, nie wiem.
Jak ten badziew można porównać do tragedii ludzkiej związanej ze śmiercią najbliższej osoby. RESPECT dla twojej osoby za porównanie i obrażanie ludzi, którzy dali Ci wolność.

Wonderful! Wspaniałe, romantyczne do bólu, zachwycające… :D brak mi słów uznania, bo i sceny takie należą do rzadkości. Ci dwaj panowie dali się pozytywnie ponieść skrywanym emocjom (chuciom??) i dali, myślę, dobry przykład piękna, którego zwykle nie dostrzegamy.

Napisz odpowiedź

Starsze

Statystyka

  • 766,680 odwiedzających