Darwin terrorysta
Profesor Giertych nie jest już osamotniony w swych zmaganiach na forum europejskim ze współczesną wiedzą biologiczną. Z odsieczą właśnie pospieszyli mu tureccy islamiści, rozsyłając (gratis!) do francuskich szkół tysiące egzemplarzy „podręcznika”, w którym teoria Darwina nazwana jest prawdziwym źródłem terroryzmu.
770-stronicowe tomiszcze nosi tytuł “Atlas stworzenia” (L’atlas de la création) i poświecone jest zbijaniu tez Darwina. Temu zbijaniu nie służą jednak tym razem opowieści o smoku wawelskim czy Ewie, Adamie i wężu, tylko, jak się zresztą można było spodziewać, odpowiednie wersety Koranu. W świętej księdze muzułmanów podobnie jak w Biblii twardo bowiem stoi, że człowieka, razem ze światem, stworzyła w kilka dni jakaś nadrzędna istota. Co prawda oba dzieła różnią się w kwestii imienia tej istoty, tudzież inaczej datują sam akt stworzenia, niemniej nie czas kłócić się o detale, gdy niewierzący nie tylko bezkarnie chodzą po ziemi, lecz nawet mają czelność nauczać w szkołach swoich herezji.
Książki jednak nikt by pewnie nie zauważył, gdyby autor, Harun Yahya, nie posunął się w swych rozważaniach ciut dalej niż chyba wszyscy antydarwiniści dotąd razem wzięci, i nie zamieścił w swym dziele fotografii płonącego Word Trade Center z podpisem: Ci, którzy sieją terror, są w istocie darwinistami. Darwinizm to jedyna filozofia, która pochwala i wzbudza waśnie.
Mnie osobiście, gdy słyszę taki argument w ustach przedstawiciela religii, której wyznawcy popełniają we współczesnym świecie jakieś 99 wszystkich czynów terrorystycznych, dyskutować się odechciewa, oddaję więc głos człowiekowi, który wciąż znajduje w sobie na to siły, Richardowi Dawkinsowi:
poniedziałek, 5 luty 2007 @ 22:20
Akurat ma rację konflikty wynikają z ewolucji ale z jej istoty a nie dlatego, że Darwin ją odkrył.
poniedziałek, 5 luty 2007 @ 22:52
szczerze mówiąc, wątpię w podaną ad hoc statystykę (99%) nie miałbym nic przeciwko poparciu jej czymś
poniedziałek, 5 luty 2007 @ 23:27
Prof. Giertych z uznaniem kiedyś pisał o reżimie w Iranie. Teraz widać, że ciągnie swój do swego. Może by go wysłać do Afganistanu zamiast źle uzbrojonych żołnierzy? On ma szanse zdobyć spory posłuch wśród Talibów.
A poważnie - nie mogę się odpędzić od myśli, że spór o Darwina jest sporem zastępczym. Tam, gdzie trudno jest zaatakować bezpośrednio nowoczesność, świecką demokrację i liberalizm, próbuje się podgryzać coś, co jest z nimi (słusznie lub nie) kojarzone. Nie sądzę, żeby pana Yahyę czy jego odpowiedników z USA interesowało tak naprawdę pochodzenie gatunków czy antropogeneza. Po prostu jest to wygodny temat, by podnieść wysoko sztandary i zebrać zwolenników do radykalnych działań w sprawach zupełnie niezwiązanych z nauką.
wtorek, 6 luty 2007 @ 0:06
.. dopóki nie znajdzie się młot na islamskich terrorystów, racja będzie po ich stronie .. tak sobie zażyczyła ewolucja ..
wtorek, 6 luty 2007 @ 0:28
Czescjacek, statystyka była trochę z głowy, ale sprawdziłem od poczatku roku: 100 procent.
wtorek, 6 luty 2007 @ 0:38
Q, darwinizm jako taki jest dobry czy zły w takim samym stopniu, jak cała biologia. Nauka sama w sobie może być oceniana aksjologicznie co najwyżej ze względu na trafność, z jaką opisuje rzeczywistość, lub ze względu swą użyteczność. Poznanie samo w sobie jest jednak poza ocenami moralnymi.
Fakt, że był jeszcze kiedyś tzw. darwinizm społeczny - ideologia ukuta przez niektórych humanistów (przykładem filozof Spencer), którzy nie do końca zrozumieli myśl Darwina. Niemniej akurat tezy darwinizmu społecznego dawno już obalili socjobiologowie i ewolucjoniści, pokazując, że dobór naturalny nie działa na poziomie grupy ani poszczególnego organizmu (trudno zatem mówić o supremacji tych jednostek), tylko GENU.
wtorek, 6 luty 2007 @ 2:06
“Poznanie samo w sobie jest jednak poza ocenami moralnymi.”
Przecież piszesz, że poznanie wynikające z bożego objawienia jest gorsze od poznania, które płynie z empirii. Dokonujesz więc sądu w obrębie poznawania.
Co to dokładnie znaczy, że można oceniać moralnie naukę ze względu na jej użyteczność?
wtorek, 6 luty 2007 @ 3:52
Oj! Tu chyba trochę przesadziłeś… Nie mam siły już szukać jakie to jest “fallacy”, ale to tak jakby powiedzieć: nie chce mi się dyskutować z piwoszami o przestępczości podczas gdy 99% morderców pije piwo.
wtorek, 6 luty 2007 @ 6:30
Swoją drogą, jak na joint-venture zainteresowanych tym, kto jeszcze będzie chodził po “Niebie”, wykazują zaskakująco dogłębne zainteresowanie ontologią chodzących z nimi po ziemi - czy zacz to ssak, innowierca czy inny dinożarł.
wtorek, 6 luty 2007 @ 11:37
A ja się rozmarzyłam, jak przeczytałam na RMF, że w odpowiedzi “Minister oświaty podiósł alarm, a służby specjalne wszczęły dochodzenie”.
wtorek, 6 luty 2007 @ 12:18
Migg, u nas ministersto oświaty ma większe problemy, choćby opisy procesu rozmnażania w podręcznikach do biologii do gimnazjów i liceów:
Orzechowski ciekaw seksu
wtorek, 6 luty 2007 @ 12:50
wiem… a do tego służby specjalne w likwidacji.
wtorek, 6 luty 2007 @ 23:20
noo… to nie jesteśmy z Giertychem sami na świecie… takie zgubne pocieszenie.
środa, 7 luty 2007 @ 13:26
@6 Nie do końca tak. Spencer był ewolucjonistą (tak się ów kierunek nazywał i chyba nadal nazywa), niewątpliwie zafascynowanym Darwinem, jednakże z jego nauki biorącym tyle tylko, że z czasem wszystko ulega rozwojowi i różnicowaniu. Całe szczęście na sam temat doboru naturalnego nie wypowiadał się (inaczej niż Tylor i Morgan, którzy przekształcili go w prawa rozwoju kultury).
piątek, 30 marzec 2007 @ 19:21
Darwiniści czyli Żydzi, o to chodziło autorowi, i w domyśle chyba o to że byli odpowiedzialni z aatak na WTC, jak się głośno mówi w internecie ( opczwiście wspólnie z rządem USA) jako przyczyna wywołania wojny z Irakiem, to Izrael i USA są największymi terrorytami świata. Poczytajcie trochę co robią Izraelscy żołnierze palestyńczykom. Boże ty widzisz i nie grzmisz, apokalipsa już blisko.
poniedziałek, 20 sierpień 2007 @ 14:38
[...] nazwisko lub pseudonim. Pan ten był wspominany - choć w innym kontekście - na blogu Niedowiary i u Tomka Łysakowskiego. U mnie chyba [...]
poniedziałek, 20 sierpień 2007 @ 16:17
[...] nazwisko lub pseudonim. Pan ten był wspominany - choć w innym kontekście - na blogu Niedowiary i u Tomka Łysakowskiego. U mnie chyba [...]