Jak Unia Europejska działa na samice

…zwłaszcza alpejskie:

Ciekawe, kiedy Polki (średnio ponad trzy razy biedniejsze od Szwajcarek: głupota rzadko koreluje z pełnym portfelem, więc trudno, by proeuropejskie zaślepienie czy brak demokracji bezpośredniej i idąca za nim samowolka wybieranych raz na 4 lata polityków, przekładały się na wyższe PKB) zaczną Unię postrzegać podobnie. Póki co organizacja biurokratów i politruków, których radosne działania, takie jak ujednolicanie waluty, wspólna polityka rolna, walka z tanią żywnością, demokracją, ba, nawet żarówkami, stoją za kryzysem w Grecji, Hiszpanii, Portugalii i zastojem gospodarczym u reszty, wciąż nad Wisłą wywołuje achy i ochy.

Ale chyba nawet tu kiedyś Darwin zadziała.

Kto uratuje Wielką Brytanię?

Strasznie biedna ostatnio ta Wielka Brytania – nie dość, że krwawe zamieszki i plądrowania, których nie powstydziłaby się Somalia, trwają już prawie tydzień, to jeszcze rodzima policja tak dalece nie radzi sobie z ich tłumieniem, że musi – jak pokazuje dziś na zdjęciach portal gazeta.pl – ściągać posiłki z byłych kolonii, i to nawet tych, które od Korony uwolniły się dość dawno, zresztą w drodze chyba jeszcze krwawszych zamieszek. Na fotografii, którą puściło dziś w głównym newsie internetowe ramię Gazety Wyborczej, widzimy funkcjonariuszy Metropolitan Police w Nowym Jorku, aresztujących „londyńskiego” tubylca:

Miracle Day

Po dwóch pierwszych odcinkach Miracle Day już nie mam wątpliwości: mimo zachęcających zwiastunów nowemu sezonowi Torchwoodu daleko do genialnego Children of Earth

Oczywiście, da się to oglądać, zwłaszcza że Davies zżyna z poprzedniego mini-sezonu, jak tylko może. Dość wspomnieć, że nawet za głównych antagonistów robią znów knujący za plecami ludzi urzędnicy – choć tym razem nie brytyjscy, lecz amerykańscy. Jak tak dalej pójdzie, to kto wie, czy w następnym sezonie Barrowman i spółka nie pofatygują się do Smoleńska.

Dajcie nam te pieniądze!

Portugalczycy przekonują Finów (po angielsku!), że Finowie powinni dać im dużo euro, bo przodkowie Portugalczyków wynaleźli kompas i solonego dorsza oraz – uwaga! – znieśli niewolnictwo już w 1751 (114 lat przed Amerykanami). Film nie wyjaśnia, skąd u licha Izaura i cała reszta czarnych niewolników w dziewiętnastowiecznej Brazylii, która secesję z portugalskiego imperium ogłosiła w 1822 (po tym, jak król przeniósł stolicę państwa z Rio de Janeiro do Lizbony), a niewolnictwo zniosła blisko ćwierć wieku po Amerykanach. Do innych prawd w nim objawionych (na czele z wynalezieniem w Portugalii kart prepaidowych: pierwsze znane nam pre-paidy opatentowano w Ameryce jeszcze zanim na Półwysep Iberyjski na szerszą skalę zawitały komórki; wcześniejsze pre-paidowe telefoniczne karty magnetyczne zostały z kolei wymyślone we Włoszech) radzę więc podchodzić równie ostrożnie.

And after he’s been hooked…

Należę, niestety, do ludzi, które Lady Gagi są w stanie słuchać prawie wyłącznie w wersjach akustycznych (prawie – bo nie liczę Bad Romance, jeśli towarzyszy mu genialny teledysk, ale tu z drugiej strony chodzi przede wszystkim o doznania wizualne…). Te wersje, niestety, mają to do siebie, że chodzą za człowiekiem jeszcze dłużej niż technooryginały, czego przykładem moje ostatnie przejścia z Poker Face w wersji Glee Cast, która nie daje mi spokoju od blisko trzech tygodni. Choć przyznam, że mogło być gorzej, w końcu Lea Michele i Idina Menzel wykonały w serialu również cover I Dreamed a Dream