…zwłaszcza alpejskie:
Ciekawe, kiedy Polki (średnio ponad trzy razy biedniejsze od Szwajcarek: głupota rzadko koreluje z pełnym portfelem, więc trudno, by proeuropejskie zaślepienie czy brak demokracji bezpośredniej i idąca za nim samowolka wybieranych raz na 4 lata polityków, przekładały się na wyższe PKB) zaczną Unię postrzegać podobnie. Póki co organizacja biurokratów i politruków, których radosne działania, takie jak ujednolicanie waluty, wspólna polityka rolna, walka z tanią żywnością, demokracją, ba, nawet żarówkami, stoją za kryzysem w Grecji, Hiszpanii, Portugalii i zastojem gospodarczym u reszty, wciąż nad Wisłą wywołuje achy i ochy.
Ale chyba nawet tu kiedyś Darwin zadziała.

