Posted by: Tomek Lysakowski on: sobota, 4 lipiec 2009
Posted by: Tomek Lysakowski on: piątek, 3 lipiec 2009
Asfiksja erotyczna to rozpowszechniona wśród bogatych i zblazowanych (tylko w poprzednim miesiącu wykończyć miała m.in. siedemdziesięcioletniego Davida Carradine’a) metoda intensyfikowania doznań w trakcie orgazmu poprzez odcinanie sobie dopływu tlenu (podduszanie się i te sprawy). Jak każda moda, dotarła w końcu także do Polski; oczywiście w pierwszej kolejności do naszych bogatych i zblazowanych – czyli duchowieństwa. I tak w Pruszczu Pomorskim zamknięto pewnego księdza… za to, że próbował powiesić się wspólnie z umiłowanym ministrantem. Co ciekawe, jak wynika z artykułu, pleban (podobnie jak kościelny i szef ministrantów) molestował chłopca (tudzież jego kolegów) od dobrych kilku lat, regularnie się też dusił (poprzednio gazem), niemniej, jak to w Polsce, nikt się tym jakoś w parafii nie przejmował, dopóki koneser w sutannie nie postanowił połączyć swych przyjemnego z pożytecznym. I niech mi ktoś powie, że żyjemy w konserwatywnym i purytańskim kraju…
Przy okazji ciekawa reklama dla matek i ojców chłopców, którzy mają przyjemność (nie zawsze nawet z księdzem) być ministrantami:
Ironia losu, że kiedyś do odganiania złych mocy służyła woda święcona…
Posted by: Tomek Lysakowski on: wtorek, 30 czerwiec 2009
Nowa Zelandia i ciekawy obyczaj w lokalnych samolotach. Chyba się przelecę…
Posted by: Tomek Lysakowski on: poniedziałek, 29 czerwiec 2009
Republikańska propagandówka sprzed lat, autorstwa Davida Zuckera (”Naga broń”), która – jak przyznają dziś Amerykanie – po zwycięstwie Demokratów w listopadzie zeszłego roku i kolejnych reformach, które Obama i spółka zafundowali Ameryce, nieoczekiwanie awansowała do rangi proroctwa:
Posted by: Tomek Lysakowski on: piątek, 26 czerwiec 2009
Posted by: Tomek Lysakowski on: sobota, 23 maj 2009
Stara prawda głosi, że jak się komuś wyrządziło rzecz mało przyjemną, to czuje się (przeważnie) nie żal czy wyrzuty sumienia, tylko wielką chęć, by ofiarę maksymalnie sobie i światu zohydzić (a przez to na zewnątrz i do wewnątrz usprawiedliwić własną podłość). W “Dzienniku”, od którego ostatnio nawet bratni “Fakt” z oburzeniem się odcina, robi się to, jak widać, nawet układając listę pokrewnych newsów. W końcu większość czytelników nie kliknie we wszystkie linki, tylko omiecie stronę wzrokiem, więc zawsze w jakiejś czaszce przetrwa przeświadczenie, że gardząca posadą u Springera, “modna” i “niezależna” blogerka polityczna romansowała ze znanym lobbystą Goldman Sachs Group, byłym pisowskim premierem i – last but not least – narodowym symbolem obciachu.
Posted by: Tomek Lysakowski on: Środa, 20 maj 2009
Posted by: Tomek Lysakowski on: poniedziałek, 27 kwiecień 2009
Ostatnie komentarze